1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Jan Zbigniew Mikulski przyszedł na świat 16 lipca 1907 r. Szczenięce dziecięce lata dzieciństwa spędził nad Newą w Petersburgu.

Niecały rok po tym jak Polska odzyskała niepodległość w 1918 r. znalazł się w niej. Z rodzicami mieszkał w Grodnie a następnie w Wilnie. To właśnie w Wilnie przystąpił do egzaminu maturalnego, który zdał.  W tym samym mieście w miejscowym aeroklubie ukończył kurs lotniczy. Gdy przyszedł czas na odbycie służby wojskowej rzecz jasna odbył ją w lotnictwie. Po przeprowadzce do Pińska pracował zawodowo. Nie zerwał swoich powiązań z lotnictwem. Należał do Aeroklubu Lwowskiego. Przeszedł kurs szybowcowy. Dzięki temu uzyskał wiedzę pozwalającą mu być instruktorem dla innych. Nie poprzestał na tym. Podniósł na tyle wysoko poprzeczkę swojej lotniczej wiedzy że został nie tylko instruktorem a komendantem Wołyńskiej Szkoły Szybowcowej Ligii Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej mającej siedzibę w okolicach Krzemieńca. Tu poznał swoją przyszłą żoną Marię. Maria była w Szkole instruktorką. W tym samym czasie ukończył kurs akrobacji szybowcowej i latania motoszybowcami. Pozostawał na stanowisku komendanta do pamiętnego z historii września 1939 r. Po wybuchu wojny znalazł się w eskadrze rozpoznawczej 2. Pułku Lotniczego. Przyszedł do Pułku jako ochotnik z „własnym” samolotem. „Własnym” bo zabranym ze swojej Szkoły. Nie pogodził się z przegraną i ruszył do Francji. Szedł do niej przez Węgry, Jugosławię i Grecję. We Francji znalazł się w listopadzie 1939 r. Tu trafił do rodaków stacjonujących na lotnisku Lyon – Bron. Był nie tylko pilotem ale i tłumaczem dla kolegów. Gdy Francja skapitulowała ewakuował się do Wielkiej Brytanii. Tu na Wyspie Ostatniej Nadziei służył w Polskich Siłach Powietrznych i w RAF. Latał także w lotnictwie transportowych poza Europą. Prowadził samoloty na niebieskich szlakach: Pakistan – Egipt – Afryka. „Zdarzyło się” czas jakiś być instruktorem szybowcowym w Egipcie. Po zakończone wojnie czas jakiś latał nad Indiami i Birmą. W 1947 r. wrócił do Wielkiej Brytanii. Pracował wtedy jako kontroler ruchu lotniczego w jednej ze stacji RAF. To przy jego zaangażowaniu na Wyspie powstała Sekcja Szybowcowa przy Stowarzyszeniu Lotników Polskich. Z nad Tamizy przeniósł się do „poznanego” wcześniej Pakistanu. Od lutego 1947 r. służył w Królewskich Pakistańskich Siłach Powietrznych. Zamieszkał w Karaczi. Latał jako pilot. Organizował dla Pakistańczyków szkołę szybowcową, która miała szkolić przyszłych pilotów wojskowych nowej ojczyzny. Czy umiał to robić ? Bez wątpienia tak. Miał doświadczenia wyniesione jeszcze z Polski. Gdy zorganizował szkołę pełnił w niej obowiązki  komendanta i instruktora. Nie jest pomyłką uważać Jana za inicjatora szybownictwa w Pakistanie. W latach 1961–1962 był szefem wyszkolenia szybowcowego w pakistańskim Departamencie Lotnictwa Cywilnego i instruktorem w Aeroklubie Karaczi. Gdy przeszedł na emeryturę wrócił do Europy. Nie zaprzestał latania na szybowcach. Był wiceprezesem londyńskiego kola Stowarzyszenia Lotników Polskich.  Zmarł 20 lipca 1999 r. w Londynie.

 

Źródło: Konrad RYDOŁOWSKI