Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Związkowcy z Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze” weszli w spór zbiorowy z zarządem.

To druga firma, po Polskich Liniach Lotniczych „LOT”, związana z żeglugą powietrzną, w której pracownicy idą na bezpośrednie starcie z prezesem. I to firma, w której średnie zarobki wynoszą ponad 9 tys. zł. Sprawdzamy, o co rzeczywiście chodzi w tym konflikcie.

 

lotnisko Chopina.JPG

 

 

Marek Żuk jest głównodowodzącym w proteście PPL ze Związku Zawodowego Pracowników Lotnictwa Cywilnego. I to tylko ten jeden związek – na sześć istniejących w firmie – jest w sporze zbiorowym. Co takiego stało się w „Portach Lotniczych”, że związkowcy rozważają nawet akcję strajkową?

Żądania związkowców

Związkowcy żądają wypłacenia nagród uznaniowych. Mimo że są, jak sama nazwa wskazuje – uznaniowe, wypłacone mają być wszystkim pracownikom po równo. 10 proc. ich rocznego wynagrodzenia.

Drugim żądaniem jest zaprzestanie zwalniania pracowników i zagwarantowanie, że do redukcji zatrudnienia nie dojdzie. Każdą chęć pożegnania się z pracownikiem należałoby konsultować ze związkami zawodowymi. I dopiero przy ich akceptacji, z pracownikiem można by było rozwiązać stosunek pracy.

Kolejna propozycja dla zarządu „Portów Lotniczych” to wypłacenie nawet 36-miesięcznego ekwiwalentu, w przypadku, gdy ktoś zwolniony jednak zostanie. Czyli jednorazowe uiszczenie trzyletniej pensji. W Polsce standardem jest odprawa na poziomie jedno lub trzymiesięcznym, ale nie trzyletnim.

Prezes proponujewięcej niż zwiazki chcą

Okazuje się bowiem, że w przypadku wejścia w spór zbiorowy, zarząd jest zobowiązany do przygotowania rezerwy finansowej na wypadek nieprzewidzianych kosztów i wydatków. Podobnie jak w przypadku LOT-u, gdzie przedłużający się strajk spowodował straty rzędu kilkunastu milionów złotych. Czymś potencjalną wyrwę w budżecie spółki zabezpieczyć trzeba. Szpikowski stworzył więc rezerwę akonto potencjalnych kosztów sporu ze związkiem zawodowym i nie ma technicznej możliwości wypłaty premii uznaniowej, która mogłaby być wypłacona – gdyby właśnie nie spór.

Szykuje się nam kolejny rekordowy rok pod względem wyników finansowych. Dlatego chciałem przyznać załodze nagrody wynoszące nawet do 20 proc. – dodaje Szpikowski. – Poprzez spór nie mogę ich wypłacić w ogóle, a związek zawodowy paradoksalnie domaga się premii o połowę niższych, niż te które może zaproponować zarząd.

To chyba pierwsza taka sytuacja w historii wszystkich związków zawodowych w Polsce. I pierwsza, gdy związek zawodowy poprzez swój upór zablokował wypłacenie świątecznej premii dla 1700 pracowników. PPL co roku przeznacza na nagrody ok. 18 mln zł ze swojego budżetu. W tym roku, pierwsza transza do pracowników już trafiła – było to ok. 8 mln zł.

Zakaz zwolnień

Związkowcy w druugim postulacie wnoszą o zaniechaniu zwalniania pracowników bez gody związkowców z powodów ,,niedotyczących pracownika". W praktyce oznacza to, że nikogo z 1700 osób zartudnionych w firmie nie można by było zwolnić.

  • W praktyce oznacza to, że mam zrzec się zarządzania zasobami ludzkimi – mówi Szpikowski. – To po co w ogóle miałby w firmie istnieć zarząd, skoro o polityce kadrowej decydowałby związkowiec?

Jednym z podnoszonych przez związkowca Żuka argumentów był ten, mówiący o dużej liczbie zwolnień dyscyplinarnych. Okazuje się, że w 2018 roku takich zwolnień było 13 na 1.700 pracujących. Czyli znacznie poniżej jednego procenta zatrudnionych. Brak w przeszłości firmy zwolnień dyscyplinarnych przy tak dużym zatrudnieniu świadczył albo o niezwykle wysokiej etyce zawodowej wszystkich zatrudnionych i braku czarnych owiec na pokładzie. Albo o tym, że poprzednie zarządy przymykały oko na niesubordynację i niedopełnianie obowiązków służbowych. Wśród zwolnionych przez Szpikowskiego były np. osoby, które odpowiadając za bezpieczeństwo na lotnisku, regularnie ucinały sobie w pracy drzemki.

Ostatni postulat związkowców to horrendalne odprawy dla pracowników – zwalniany miałby otrzymać nawet 3-letni ekwiwalent. W przypadku średniej płacy na poziomie 9.300,00 zł, koszt zwolnienia jednego pracownika wyniósłby niemal 350.000,00 zł. I o takie odprawy walczą dzisiaj związkowcy. Za 13 osób, z którymi przedsiębiorstwo pożegnało się w tym roku, PPL zapłaciłby więc równowartość ponad 4,5 mln zł!

Za strajk zapłacą wszyscy

Marek Żuk ze Związku Zawodowego Pracowników Lotnictwa Cywilnego zapowiada, że jeśli nie uda się rozwiązać sporu, Lotnisko Chopina czeka strajk.

  • Jest taka perspektywa. Nie wiem jak prędko to nastąpi. Czekamy też na decyzję innych związków zawodowych. Będziemy starali się przekonać pracodawcę, by zaprzestał zwolnień, by pracownicy mogli poczuć się w końcu bezpiecznie – zaznacza Żuk w rozmowie z Radiem Dla Ciebie.

Jeśli związkowcy zdecydowaliby się na otwarty strajk, oznaczałoby to znowu milionowe straty zarówno dla Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze” jak i Polskich Liniach Lotniczych „LOT”. W przypadku pierwszej z tych firm, strata zostałaby zapewne pokryta z budżetu przeznaczonego na premie uznaniowe. Na koniec wyjdzie pewnie jak zwykle – za fanaberie związkowców zapłacą wszyscy zatrudnieni.

30 listopada szpikowski podjoł dezyzję o wypowiedzeniu dotychczasowego Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy z jednoczesnym zachowaniem 6–miesięcznego okresu wypowiedzenia, . Wypowiedzenie zawiera warunek, że do dnia 15 kwietnia 2019 r. pracodawca zobowiązany jest do przedstawienia pakietu nowych regulacji płacowych, które po pierwsze nie spowodują obniżenia łącznych miesięcznych zarobków, a wręcz spowodują ich wzrost o 4 mln zł w skali roku.

Dodatkowo uregulują kwestie nagród poprzez wprowadzenie automatycznego mechanizmu ich naliczania w powiązaniu z wynikami finansowymi PPL-u, zachowując ich wysokość w proporcjach występujących w ostatnich latach. Co więcej, prezes wprowadził zapis, że w przypadku, gdyby nie przedstawił do dnia 15 kwietnia 2019 r. nowego pakietu wynagrodzeń spełniające powyższe warunki, wypowiedzenie ZUZP traci swoją ważność.

  • Moim celem jest wprowadzenie w naszym Przedsiębiorstwie systemu płacowego opartego na sprawiedliwych społecznie, uczciwych i przejrzystych zasadach – tłumaczy swoją decyzję Szpikowski. – Absolutnie oczywistą rzeczą stało się to, że w oparciu o obecnie obowiązujące zasady wprowadzenie takiego systemu nie byłoby możliwe.