Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Listopad to chyba jeden z niewielu szczególnych miesięcy w polskim kalendarzu wydarzeń. 1 listopada, tego dnia szczególnie podchodzimy do mogił naszych zmarłych

. Zmiatamy z nich opadłe liście. Palimy lampki i zapalamy znicze. Przy wybranych grobach stawiamy warty. Chylimy głowę w niemej zadumie. Oddajemy hołd tym wszystkim, którzy od nas odeszli. Odeszli, polegli i zginęli a do żywych między nas już nie wrócą. Tego właśnie dnia żadna z mogił nie może pozostać bez naszej opieki.

 

Mogiły lotników ( spadkobierców Ikara ), gdzie ich nie ma ? Był taki czas, że od nich różnił krzyż. Drewniany krzyż, który był zbity ze śmigieł. Były również tablice zwieńczone śmigłem. Niestety, czas dla drewna nie okazał się łaskawy. Człowiek drewno zastąpił trwalszym materiałem. Materiałem tym okazał się kamień. Ten przyozdobił w lotnicze symbole.

 

W Polsce nie ma tradycji budowy osobnych lotniczych nekropolii. Niemniej jednak zdarzało się, że tam gdzie stacjonowały lotnicze związki taktyczne tworzono na cmentarzach kwatery lotnicze. Nie było to regułą. Groby lotników można spotkać w każdej części cmentarzy.

 

Mogiły polskich lotników znajdziemy nie tylko w kraju. Znajdziemy je poza granicami Polski. Są z dala od Ojczyzny. Ale ta ziemia do Polski należy. Bo wolność krzyżami się mierzy. Są wszędzie tam gdzie Polak ze śmiercią brał ślub. Odnajdziemy je między śniegami rosyjskiej Syberii i lazurowym niebem Francji. Znajdziemy między fiordami Norwegii i wśród piasków Egiptu. Będą towarzyszyły pod błękitem nieba Włoch. Znajdziemy w zieleni łąk Belgii i polderach Holandii. Dostrzeżemy w cieniu niemieckich Alp. Są wszędzie. Wszędzie tam gdzie swój ślad zostawił polski żołnierz… piechur, marynarz i lotnik. Ten ostatni którego znakiem była biało czerwona – szachownica i szybujący żuraw.

 

To przecież o nich, o spadkobiercach Ikara pisał Jerzy Pietrkiewicz w wierszu „Słowa na Grób Lotnika”.

Na jakiej spoczywasz chmurze ?

Pod jakim zginąłeś niebem ?

 

Listopad to nie tylko Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. To miesiąc w którym Polska wróciła na mapy świata i Europy. Wróciła bo odzyskała tak wytęsknioną niepodległość. Zamilkły działa I wojny światowej. Polacy, którzy nie tak dawno służyli w armiach państw zaborczych i nie tylko przystąpili do tworzenia własnego lotnictwa. Nie mieli łatwego zadania. Program nauczania nie był jednolity. Samoloty a także sprzęt, którym dysponowali pozostawiał wiele do życzenia. W takiej sytuacji o wypadki nie było trudno. Miały więc miejsce bardzo często. Pól biedy kiedy kończyły się tylko ranami. Niestety były te najtragiczniejsze, śmiertelne. Przybywało lotniczych mogił.

 

Spadkobierców Ikara nie brakowało w zrywach niepodległościowych. Znajdowali się między powstańcami na Śląsku i Wielkopolsce. Gdy trzeba było bronić granic, nie zabrakło między obrońcami walczących lotników

Nieubłaganie spadały kartki z kalendarza. Wskazówki na zegarze biegły swoim odmierzonym truchtem do przodu. Dla młodej niepodległej zaledwie dwudziestoletniej Polski zbliżał się czas największej próby. Z dniem 1 września 1939 r. Polska stanęła w ogniu II wojny światowej. Spadły na nasz kraj bomby hitlerowskiej Luftwaffe. Sojusznik Hitlera którym był Stalin wbił nam nóż w plecy. Polska mimo gwarancji ze strony sojuszników z nad Sekwany i Tamizy trwała w samotnym boju.

Wyrosły pociski jak róże

nad twoim bitewnym pogrzebem,

lecz pusta – bez ciała – mogiła,

bez trumny zabitej gwoździami.

Pocisk dół jeno wygrzebał. Noc sina

nadeszła konduktem cieni.

 

Kiedy nie mogli bronić nieba nad Ojczyzną, Polską, stanęli do walki w obronie obcego nieba. Do historii na trwałe przeszedł udział polskich lotników w obronie Wielkiej Brytanii. Byli najliczniejszymi wśród sprzymierzonych broniących Londynu.

 

Historia szlak przerzuciła

wybrukowany gwiazdami

z Londynu aż do Berlina

 

Tym którym nie było sądzone walczyć z dala od Ojczyzny pozostali w Polsce. Nie siedzieli z założonymi rękami w okupowanym kraju. Przeszli do konspiracji. Walczyli w szeregach podziemnej armii podziemnego państwa. Oddali swoje życie w nierównym boju.

 

Kopiec z chmur wznieść tu potrzeba,

z wichrem jak sztandar zatkniętym

na szczyci. Żałobnych pieni nie zabraknie

w melodiach nieba.

 

Polegli w pamiętnym wrześniu 1939 r. Ginęli w każdym innym miesiącu trwającej okupacji. Stanęli do walki w chwili wybuchu Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1944 r. Z pomocą dla tych lecieli koledzy z Włoch. Mieli bardzo długą i niebezpieczną drogę do pokonania. Wielu z tej nie wróciło.

 

Po Mlecznej Drodze z tętentem

księżyc – dyrygent nadjedzie -

i sierpnie srebrne, kolejno,

po strunach tkliwej symfonii – stać się będą meteorami.

 

Wojna się skończyła. Nie zabrakło tych co przeżyli. Włączyli się w odbudowę kraju ze zniszczeń. Niestety los z co pewnymi nie obszedł się łaskawie. W tej nowej Polsce nie mogli liczyć na spokojną i zasłużoną starość. Ojczyznę spowiła noc terroru. Reżim Stalina wspierany przez co pewnych gorliwych Polaków zbierał obwite żniwo. Tym którzy nie tak dawno bronili Ojczyzny, teraz stawiano najcięższy zarzut. Tym zarzutem była zdrada Polski. Zapadały wyroki. Wyrok był jeden niezmienny, kara śmierci.

 

Spójrz matko. Ta gwiazda lecąca na przedzie

wyrosła z obłocznych błoni,

gdzie wieki i chwile przędą,

gdzie syn twój leży, przykryty mgłami.

 

Czy może być coś gorszego ? Jeszcze nie tak dawno bronili własnego i obcego nieba. Walczyli w powstańczych szeregach i oddziałach partyzanckich. Teraz słyszeli o zdradzie. To jest najbardziej tragiczna karta w naszej polskiej historii. Nie możemy o niej zapomnieć.

 

Matka wypatrzy ten blask –

i odmówi - pacierz

 

Przebaczamy ! Ale nie zapominamy. Po latach staramy się naprawić swój błąd. Chcemy odkupić krzywdę wyrządzoną bohaterom tamtych dni. Wielu z nich doczekało się rehabilitacji. Znaleźli miejsce w mogile. Niestety wielu z nich daremnie byłoby szukać. Szukać na cmentarzach cywilnych i wojskowych. Przykre, ale jest to niestety prawdziwe.

 

Na jakiej spoczywasz chmurze ?

Pod jakim zginąłeś niebem ?

Znaj jedno: kto tutaj umiera,

kończąc gwiaździste podróże,

przedziwnym odchodzi pogrzebem.

 

Pamiętajmy ! Lotnictwo jest wtedy silne, kiedy ma dobrych pilotów i dobre maszyny. Ale wtedy zaczyna być wielkie kiedy, kiedy ma swoją legendę.

 

Graj marsza, silniku ! Niech śpiewa maszyna !

Niech skrzydła cień rzucą na dachy Berlina !

Niech rosną, niech krwawią pociski jak róże

niech noc od bomb huku pęka jak szyba !

Pamiętajmy o tych, którzy odeszli od nas. Odeszli w czasie pokoju i walki naśladując Ikara.

Ty chcesz mieć grób polski – choć z wichru na chmurze –

pod polskim chcesz niebem spoczywać !

 

Nie zapominajmy o twórcach legendy polskich skrzydeł nie tylko w ten Dzień Zaduszny. O tych których znakiem była biało – czerwona szachownica i szybujący żuraw. Na ich mogiłach połóżmy kwiat. Zapalmy światło pamięci. Nie przechodźmy obojętni obok każdej bezimiennej mogiły.

 

Źródło: Konrad RYDOŁOWSKI