Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Henryk Milicer urodził się w Warszawie w 1915 r. w Warszawie. Był uczniem stołecznego gimnazjum Stefana Batorego.

W czasie nauki zbudował pierwszą latającą konstrukcję. Był nim szybowiec. Mając lat 17 stał się posiadaczem kategorii „B” pilota szybowcowego. W roku w którym zdał maturę stał się posiadaczem kategorii „C”. Dalszą naukę kontynuował już na studiach. Wybrał Wydział Mechaniczny Politechniki Warszawskiej. Henryk nie tylko latał jako pilot szybowcowy. Miał za sobą ukończony kurs i umiejętności pilota samolotowego. Na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej stał się posiadaczem srebrnej odznaki szybowcowej. Brał udział w zawodach szybowcowych. Będąc studentem pracował w biurze konstrukcyjnym Państwowych Zakładów Lotniczych na warszawskim Okęciu. Miał jak to się mówi swoje małe pięć minut dla PZL – 37 „Łoś” i PZL – 46 „Sum”. W styczniu 1939 r. rozpoczął pracę w Doświadczalnych Warsztatach Lotniczych.

W tak pamiętnym dla nas z historii wrześniu 1939 r. to on ewakuował do Rumunii samolot należący do Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Nie chciał siedzieć bezczynnie gdy inni walczą. Ruszył za bronią do Francji. Zgłosił się do polskiego lotnictwa. Przeszedł szkolenie w Lyon – Bron i Dyon. Po kapitulacji naszego sojusznika z nad Sekwany znalazł się w Wielkiej Brytanii. Tu na Wyspie Ostatniej Nadziei również przeszedł szkolenie w lotach. Niestety jego stan zdrowia uniemożliwił służbę w powietrzu w lotnic­twie wojskowym. Co pozostało ? Praca na ziemi, od października 1941 r. do paź­dziernika 1942 r. pracował w Biurze Instrukcji i Tłumaczeń Polskich Sił Powietrznych. Henryk miał swój wkład w opracowaniu angielsko – polskiego słownika technicznego i tłumaczeniu podręcznika pilotażu. W połowie października 1942 r. został urlopowany z lotnictwa. Podjął studia w polskiej filii Uniwersytetu Londyńskiego) zdając egza­min dyplomowy na inżyniera lotniczego.

W czwartym roku wojny brał udział w projektowaniu samolotu treningo­wego. Prace były prowadzone w Wydziale Studiów Tech­nicznych Dowództwa Polskich Sił Powietrznych. W styczniu 1944 r. roz­począł pracę w wytwórni Airspeed jako aerodyna­mik nad projektem samolotu pasażerskiego. Był również pracownikiem De Havilland w Hatfield. W tamtejszym biurze konstrukcyjnym brał udział w projektowaniu wersji rozwojowych samolotu popularnego samolotu z „dykty” to jest De Havilland „Mosquito”.

Do nowej Polski tej po 1945 r. nie wrócił. W 1946 r. został zwolniony z lotnictwa. W październiku 1947 r. rozpoczął pracę w wytwórni Percival. Tu pracował przy rozwoju samolotu transportowego i samolotu treningowego. Opracował projekt wstępne samolotów treningowych: z napędem tłokowym i odrzutowym. W 1950 r. wyjechał do Australii. Tu Melbourne w jednej z wytwórni lotniczych był zatrudniony jako główny aerodynamik przy projektowaniu odrzutowego celu latającego i rakiety przeciwpancernej. Będąc z dala od Ojczyzny [ Polski ] przyjął obywatelstwo brytyjskie. Zmienił pisow­nię swojego nazwiska na Millicer. W 1952 r. jego projekt samolotu sportowego zajął I miejsce w konkursie Royal Aero-Club. Niestety z braku pieniędzy nie doczekał się realizacji. W październiku 1960 r. został głównym konstruk­torem i kierownikiem technicznym wytwórni Victa, w której przekonstruował swój samolot drewniany na metalowy. Samolot Victa „Airtourer 100" i jego wersja „Air­tourer 115" była produkowana przez cztery lata ( 1962 – 1966 ). W 1966 r. powstał prototyp czteromiejscowy „Aircruiser". Na początku lat 0 minionego wieku wykładał aerody­namikę i budowę samolotów. Był profeso­rem i dziekanem wydziału lotniczego na Royal Melbourne Institute of Technology. W latach 1978 - 1980 ze swoimi studentami zaprojektował samolot treningowy a następnie w latach 1980-1984 samolot dyspozycyjny. W 1974 r. przebywał w Polsce. Tu w swojej dawnej Ojczyźnie zaproponował nieodpłatne przekazanie doku­mentacji swych samolotów co więcej praw do ich pro­dukcji. Nasi decydenci z branży lotniczej nie byli zainteresowani. Po przejściu na emeryturę prowadził wy­kłady i zajmował się pracą naukową. Zmarł w 1996 r.

Konrad RYDOŁOWSKI