1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Plage & Laśkiewicz

 

        Co wspólnego z produkcją samolotów w Polsce mają miedziane garnki i rondle ? Prawie wszyscy pytani przeze mnie, odpowiedziała że nic. Inni uznali, że za tym się  kryje coś podchwytliwego. Po prostu sobie żartuję. No może nie tak do końca, w garnku i rondlu można ugotować posiłek. Ten podać głodnym pasażerom czekającym na przylot samolotu albo po locie. Mnie chodziło o coś zupełnie innego.

 

       Początek mojej historii się pierwszych pięciu lat 60  sic XIX wieku. Wtedy to pod Lublinem Albert Plage uruchomił warsztaty wyrobów z miedzi. Wytwarzał w nich między innymi miedziane rondle i garnki. Trochę później rozszerzył asortyment o inne wyroby. W 1897 r. jego  syn, Emil, odkupił warsztaty przekształcając je w Fabrykę Budowy Maszyn i Kotłów. Dwa lata później zakłady do swojej rozwijającej się fabryki sprowadzał maszyny z Niemiec i Austrii. Co więcej założył spółkę z Teofilem Laśkiewiczem. Od tej pory mamy na rynku Zakłady Mechaniczne Plage & Laśkiewicz. Na początku minionego to jest XX wieku produkują one wyposażenie dla browarów, cukrowni i gorzelni. Podejmują ryzyko produkcji kotłów. Po śmierć Emila Plage część udziałów firmy jest w posiadaniu rodziny. Ta decyduje się, że pozostała części spadku trafia w ręce Kazimierza Arkuszewskiego. On przystępuje do spółki Laśkiewiczem. Ta będzie istniała do chwili upadłości zakładów w 1935 r.

 

       I wojny światowej niesie śmierć i zniszczenia. Firma ponosi straty. Po tym jak milkną wojenne działa, nastaje czas pokoju. Pokój więc czas na odbudowę z ruin i zgliszcz. Nie jest to jak wiadomo tanie. Co można produkować, gdzie szukać dla swoich wyrobów rynku zbytu ?  W czasie wojennej zawieruchy można było się zadowolić produkcją dla wojska kuchni polowych i wszystkich niezbędnych dla jej funkcjonowania.

 

       Rok po zakończeniu I wojny światowej podjęto decyzję, że w Polsce powinny istnieć fabryki zajmujące się produkowaniem środków do prowadzenia walki przez nowe bronie. Taką z całą było lotnictwo. Wymagało ono samolotów. Ustalono że powinny powstać nie mniej niż dwie fabryki samolotów. Przyjęto oferty. Te nadesłali przedstawiciele z zagranicy i z kraju. Między tymi obcymi znajdował się między innymi De Havilland, i Ansaldo. Wśród krajowych: Lubomirski  i… Plage & Laśkiewicz. Pomyślano bardzo mądrze, że trzeba się odciąć od zagranicy. Trzeba postawić na producentów krajowych. Los się uśmiechnął do Zakładów Mechanicznych Plage & Laśkiewicz z Lublina. Produkcję rozpoczęto w 1920 r. Dyrektorem technicznym został inżynier Witold Rumbowicz a kierownikiem biura technicznego inżynier Stanisław Cywiński. Odbiorcą samolotów było lotnictwo wojskowe. Wojskowi zamówili samoloty myśliwskie  Ansaldo A - 1 „Balilla” i liniowe Ansaldo A – 300.

 

       Każdy z nas pewnie słyszał, że samoloty  Ansaldo A – 300 powstałe w Lubinie zostały ochrzczone latającymi trumnami. Skąd taka anty reklama ? Powodem były wypadki z udziałem tych samolotów. Wypadki były spowodowane urwaniem się skrzydeł. Te polskiej produkcji ustępowały włoskim. Były słabsze wagowo. Po czterech latach produkcji zakłady wstrzymały budowanie Ansaldo. W pierwszym roku działalności we wrześniu 1920 r. do Lublina wpłynęło z wojska zlecenie na produkcję  samolotu Brandenburg C - I. W marcu 1923 r. z tego zrezygnowano.

 

       Podobnie jak w Warszawie w Państwowych Zakładach Lotniczych tu w Lubinie zakłady  miały obowiązek opracowywania własnych konstrukcji. Efektem tego było opracowanie przez inżyniera Cywińskiego samolotu wywiadowczego, szkolnego i szkolnego. Nie zostały one zrealizowane. W 1923 r. ten sam konstruktor  budował w wytwórni dwa szybowce ( Lublin 1  i Lublin-2 ). W kwietniu 1924 r. wytwórnia otrzymała od Departamentu Żeglugi Powietrznej Ministerstwa Spraw Wojskowych zamówienie na produkcję licencyjną samolotów liniowych Potez XV. Pierwsze lubelskie Potezy były gotowe w połowie następnego roku. W 1927 r. wytwórnia przystąpiła do produkcji licencyjnego Poteza XXV ( samolot rozpoznawczo –bombowy ). To właśnie w Lublinie powstawały w oparciu o licencję kupioną w Holandii samoloty Fokker F - VIIb/3m w wersji bombowej i  w wersji pasażerskiej. Od 1927 r. wytwórnia rozpoczęła prace nad własnymi prototypami. Pierwszym własnym zaprojektowanym i wyprodukowanym samolotem rozpoznawczo - bombowy Lublin R – VIII. Został  zbudowany w 1928 r. Po nim  powstała jego odpowiednik pasażerski Lublin R - IX. W 1930 r. wyprodukowano serię samolotów Lublin R – VIII. Trzy z nich zostały przerobione na wodnosamoloty. Tu został oblatany prototyp samolotu łącznikowego Lublin R – X. Powstały prototypy samolotów pasażerskich Lublin R - IX z 1929 r.,  Lublin R –XI z 1930 r. i  ulepszona  wersja tego ostatniego Lublin R – XVI. Została zbudowana wersja sanitarna samolotu Lublin R – XVI. W październiku 1929 r. producenci z Lublina przedłożyli swoją ofertę Marynarce Wojennej dostawy budowanych na licencji holenderskich samolotów torpedowych Fokker T-IV. W kwietniu 1930 r. wytwórnia wystąpiła z propozycją dostawy wodnosamolotów francuskich, których budowę na prawach licencyjnych można było by uruchomić w Polsce. W 1931 r. powstał samolot sportowy Lublin R – XII. Nie znalazł zastosowania. Powstał samolot treningowy Lublin R – XIV z rozwinięcia Lublina R - X. Jego odmiana obserwacyjna Lublin R - XIII  okazała się największym sukcesem rynkowym firmy. Ostatnią konstrukcją wytwórni stał się prototyp dwusilnikowego samolotu torpedowego Lublin R - XX.  Lublin R – XX pochodził z 1935 r.        Pod koniec 1935 r. wojsko wycofało zamówienie na  samoloty Lublin  R – XIIIF. Wytwórnia ogłosiła upadłość. Co nie znaczy, że zniknęła z mapy gospodarczej II Rzeczypospolitej. Została  upaństwowiona. Wojsko wróciło do swojego zamówienia.  Nowa firma i nowa nazwa. Pojawiła się więc  Lubelska Wytwórnia Samolotów. 

 

     Nie można zapomnieć, że pracujący w Lublinie inżynier Rudlicki był autorem  oryginalnego ustrzeżenia. To jego pomysłu usterzenie bywa nazywane usterzeniem Rudlickiego albo motylkowym. Przeszło próby na samolocie Hanriot H - 28 i  Lublin R – XIX. Ten ostatni był przerobionym R - XIII. Kilka jego projektów samolotów nie doczekało się realizacji.

 

Konrad Rydołowski