1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Jak donosi Bloomberg, piloci samolotu AirAsia, który miesiąc temu spadł do Morza Jawajskiego na chwilę przed katastrofą odłączyli zasilanie autopilota.

Indonezyjscy śledczy twierdzą, że w chwili gdy na pokładzie rozegł się alarm systemu kotroli lotu, samolot sterowany był przez mniej doświadczonego pilota - Remi-Emmanuela Plesela. W tym czasie kapitan statku - Iriyanto komunikował się ze służbami kontroli ruchu lotniczego.

Według raportu, piloci wyłączyli zasilanie autopilota, który uniemożliwia wykonywanie gwałtownych zwrotów. Aby unikąć złej pogody pilot gwałtownie zwiększył wysokość lotu. Airbus A320-200 wzniósł się tak szybko, że prawdopodobnie stracił siłę nośną i zaczął spadać.

Zapisy rejestratorów lotu zainstalowanych w kokpicie potwierdzają, że samolot leciał na stabilnej wysokości 32000 stóp, gdy nagle wykonał ostry zwrot w lewo, a załoga skontaktowała się z kontrolą ruchu lotniczego i poprosiła o wejście na wysokość 38000 stóp. Kontrolerzy z Dżakarty nie wyrazili na to zgody.

Główny badacz Narodowego Komitetu Bezpieczeństwa Transportu Indonezji, Marjono Siswosuwarno powiedział, że w katastrofy zdjęcia satelitarne pokazały chmury burzowe w strefie sięgającej do wysokości 44000 stóp.

Indonezyjski ratownicy odnalzeźli dotychczas pobrana 72 ciała ofiar. Niepotwierdzone doniesienia mówią o tym, że w czwartek odnaleziono jedno ciało dryfujące w odległości około 1000 km od miejsca katastrofy. W katastrofie lotu 8501 zgineły 162 osoby. Śledztwo w tej sprawie potrwa jeszcze 6 lub 7 miesięcy.

GŚ na podstawie theguardian