1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

W czwartek koło godz 16.20 czasu lokalnego w okolicach miast Szachtarsk i Torez w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy rozbił się Boeing 777 malezyjskich linii lotniczych. Na pokładzie samolotu znajdowało się 298 osób; nikt nie przeżył.

 

Samolot leciał z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Wśród pasażerów byli obywatele m.in. Holandii, Wielkiej Brytanii oraz USA   Na pokładzie malezyjskiego samolotu najprawdopodobniej nie było polskich obywateli - powiedziała w piątek rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. Australijskie media podały , że około 100 pasażerów leciało na międzynarodową konferencję na temat epidemii AIDS, rozpoczynającą się w weekend w Melbourne, w Australii.

 

Malezyjskie linie lotnicze potwierdziły w czwartek wieczorem na Twitterze, że straciły kontakt ze swoim samolotem, znajdującym się w ukraińskiej przestrzeni powietrznej. Władze malezyjskie poinformowały o rozpoczęciu śledztwa w związku z katastrofą.

 

Wszystko wskazuje, że maszyna została zestrzelona. Taką informację podał m.in doradca szefa ukraińskiego MSW Arsena Awakowa, Anton Heraszczenko. Oświadczył on, że malezyjski samolot został zestrzelony z zestawu rakietowego Buk.
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko także nie wykluczył, że samolot malezyjskich linii lotniczych mógł zostać zestrzelony. Zapewnił, że ukraińskie siły zbrojne nie mają nic wspólnego z tą tragedią.

 

W piątek o godz. 10 (godz. 16 czasu polskiego) w Nowym Jorku na nadzwyczajnym posiedzeniu poświęconym katastrofie samolotu zbierze się Rada Bezpieczeństwa ONZ.

 

W następstwie zdarzenia linie lotnicze wielu krajów zapowiedziały, że ze wględów bezpieczeństwa będą omijały terytorium wschodniej Ukrainy. Decyzję taką, jakiś czas temu podjęły także Polskie Linie Lotnicze LOT. Poniżej, wydany dziś oficjalny komunikat narodowego przewoźnika.

 

 

"Szanowni Państwo,

Informujemy, iż LOT od dłuższego czasu omija region wschodniej Ukrainy. Nasze ukraińskie destynacje: Kijów, Odessa i Lwów są daleko od wschodniej Ukrainy, gdzie trwają walki. Nie ma żadnego połączenia, które LOT realizowałby w pobliżu niebezpiecznej strefy. Trasa naszego lotu długodystansowego do Pekinu przebiega na północ od Moskwy, czyli ponad tysiąc kilometrów na północ od zagrożonej strefy we wschodniej Ukrainie. Rejsy do Moskwy przebiegają nad Białorusią, czyli z dala od tej strefy. Z kolei lot do Tbilisi omija ten teren od strony południowej i prowadzi nad Morzem Czarnym i północną Turcją. Tragiczny wypadek we wschodniej Ukrainie w żaden sposób nie wpływa na operacje realizowane przez LOT."

Z wyrazami szacunku
Biuro Prasowe
Polskie Linie Lotnicze LOT S.A.

TVN24/PAP