1 1 1 1 1 Rating 5.00 (2 Votes)

Dwa pasażerskie Boeingi omal nie zderzyły się wczoraj nad Rosją. Należący do rosyjskich linii lotniczych Transaero pasażerski Boeing wykonywał lot z Erywania do Moskwy. Nad stolicą Rosji omal nie zderzył się z podchodzącym do lądowania Boeingiem  UT-Air, lecącym z Archangielska.

 

Samolot pasażerski Transaero musiał w związku z zaistniałą sytuacją przelecieć nad centrum miasta, choć normalnie jest to absolutnie zabronione. To maszyna z Erywania z nieznanych przyczyn zboczyła z kursu i znalazła się nad obwodnicą Moskwy na kursie kolizyjnym z maszyną UT-Air. Leciały wówczas na wysokości 600 metrów.

W krytycznym momencie dystans między nimi nie wyniósł 2500 merów. To wówczas kontroler lotów polecił boeingowi z Archangielska zwiększyć wysokość do 900 metrów, a drugiemu niezwłocznie skręcić w lewo.

Samolot Transaero znalazł się w strefie zakazanej, w odległości około 5 km od Kremla. Aby wyjść z tej strefy, musiał przelecieć nad Kremlem.

Dopiero później kontroler zezwolił mu na lądowanie na lotnisku Wnukowo.

Piloci linii Transaero nie potrafią wyjaśnić przyczyn zejścia z kursu. Przewoźnik zaś informuje, że jest to skutek wadliwie działających naziemnych urządzeń nawigacyjnych.

 

JW na podst. wp.pl