1 1 1 1 1 Rating 0.00 (0 Votes)

Wiadomo już, że lot trwał 14 minut. Wciąż nie jest znana jednak przyczyna wypadku. Na lotniskach w Gdańsku oraz Bydgoszczy panowały wówczas bardzo trudne warunki atmosferyczne.


Raport mówi, że śmigłowiec poderwany został z lądowiska w Borczu o 9:36. Leciał w stronę Bydgoszczy. Po ośmiu minutach pilot połączył się z dyżurnym Służby Informacji Powietrznej (FIS) w Gdańsku i podał trasę lotu. Dopiero wtedy przyznał, że warunki pogodowe są niekorzystne. Tego dnia na oddalonym o 16 kilometrów lotnisku w Gdańsku obowiązywało ostrzeżenie o mgle ograniczającej widoczność do 800 metrów oraz zachmurzenie o podstawie chmur poniżej 60 metrów. Trzy minuty przed katastrofą pilot otrzymał informację z FIS, że również na lotnisku w Bydgoszczy panują trudne warunki. Lądowanie odbędzie się zatem przy słabej widoczności. Wiadomo również, że minutę przed zetknięciem z ziemią śmigłowiec był na wysokości około 600 metrów.

PKBWL we wstępnym raporcie nie wyjaśnia przyczyny wypadku. Sprawę bada prokuratura okręgowa w Gdańsku.

Przypomnijmy, że katastrofa miała miejsce w okolicach Starej Kiszewy 13 września. Prywatny śmigłowiec Robinson R44 lecący z Borcza do Bydgoszczy spadł na pole i uległ całkowitemu spaleniu. Zginęły wówczas trzy osoby. W katastrofie zginął m.in. Krzysztof Mielewczyk, mąż posłanki PiS z Pomorza Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk.

 

JW na podst. PKBWL i tvn24