Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Gianni Caproni (po lewej) Caproni Gianni (po lewej)

Gianni Caproni - urodził się we Włoszech 3 lipca 1886 t. Miał 23 lata kiedy jego rodak Gulio Douchet ogłosił światu o celowości użycia lotnictwa na polu walki. Te słowa podziałały na wielu. Między nimi znajdował się Caproni. Gianni widział w nim swoją przyszłość. W latach poprzedzających wybuch I wojny światowej to on dostarczał włoskiemu wojsku samolotów. Zaprojektował a następnie zbudował pierwszy samolot bombowy. Był nim ważący cztery trzysilnikowy dwupłatowy Ca.1. Z racji na ciężar Włosi bodaj jako pierwsi musieli wybudować betonowy pas startowy. Rozwinięciem był Ca. 3 o dwóch silnikach. Ciekawostką było to, że śmigło ciągnące było z przodu a z tyło znalazło się pchające. Kadłub samolotów Ca ( Ca jak Caproni ) była podzielona na trzy części. W głównej części znajdowały się kabiny dla pilotów i strzelców pokładowych. Natomiast w przedniej i tylnej były zamontowane silniki. Ca. 3 znalazł się na wyposażeniu eskadr Włoch i Wielkiej Brytanii. Francuzi budowali go na licencji. Korzystało z niego lotnictwo amerykańskie. Ca. 4 z 1916 r. okazał się największym samolotem którym dysponowały Włochy w czasie I wojny światowej. Co prawda był budowany w mniejszej ilości od poprzednika ale wyglądał imponująco. Rozpiętość skrzydeł dwukadłubowego trójpłatowca wynosiła blisko 40 m. Na rok przed końcem wojny powstała nowa wersja Ca. 3 był to Ca.5.

Podobnie jak odkrywcze pomysły Doucheta konstrukcje Caproniego stały się okazją do burzliwej dyskusji na temat zastosowania lotnictwa w czasie działań wojennych. Grupa wojskowych i przychylnych dla nich polityków widziała samolot jako idealne narzędzie do wsparcia działań armii na lądzie. Natomiast pozostali i sam konstruktor byli zdania, że płatowce powinny stanowić niezależne i samodzielne w swoich działaniach. Swój punkt widzenia przedłożył w trzech dokumentach. Te przedstawił swoim rodakom tym w cywilu i mundurze. Szukał tym sposobem sojuszników dla swoich poglądów. Zainteresował nimi również sprzymierzonych. Ci nie ukrywali zaskoczenia. Przeczytali bowiem coś zaskakującego. Włoch w swoich pomysłach zawędrował dalej niż się mogli spodziewać. Proponował wyeliminowanie z wojny marynarki Austro – Węgier przez działania z powietrza. W pierwszym z dokumentów podkreślał z całą mocą użycie lotnictwa w bombardowaniu strategicznym. Drugim kierował uwagę potencjalnych odbiorców na korzyści jakie daje na polu walki odpowiednio dobrze zaprojektowany bombowiec. Tym samym czym jest dla atakujących przy jego użyciu i broniących się. W trzecim i ostatnim z dokumentów, który przesłał do Stanów Zjednoczonych rozważał używanie lotnictwa dla celów politycznych i wojskowych. To pierwsze polegało na możliwości bezpośredniego ataku przeciwnika na jego terytorium. Można nim uderzać bezpośrednio w ośrodki cywilne. To drugie zakładało, że tego nowego wynalazku można użyć ponad linią działania własnej armii by módz skutecznie razić wroga. Nic dziwnego kiedy Amerykanie w 1917 r. powołali specjalną komisję, która miała zapoznać się z konstrukcjami europejskich samolotów boga wojny… Gianni Caproni postanowił upiec swoją pieczeń. Podsunął jako lekturę amerykańskiemu oficerowi książkę włoskiego dziennikarza. Tytuł mówił sam za siebie. „Pozwólcie nam zabić wojnę. Pozwólcie trafić w serce.” Treść jej w pełni odpowiadała temu wszystkiego czemu hołdował konstruktor samolotów rodziny Ca.

W 1920 r. podjął się budowy największego samolotu transportowego jaki widział świat. Łodziowy przeszklony kadłub został wykonany całkowicie z drewna. Mieścił w sobie osiem osób załogi i setkę pasażerów. Przekrój kadłuba na całej długości był jednakowy. Na tak wykonanym kadłubie spoczywały trzy skrzydła. Miały układ tandemowy. Połączenie między nimi zapewniały dwa mniejsze pomocnicze kadłuby. Znajdowały się dwa silniki o mocy 400 KM. Ca. 60 korzystał z układu śmigieł opracowanego już wcześniej. To znaczy jednego ciągnącego z przodu i z tyłu pchającego. Dodatkowo w pierwszym i trzecim płacie środkowego skrzydła znajdowały się po dwa silniki w podobnym układzie. Tak więc do napędu było ich użyto ich osiem. Stabilizację zapewniał pływak pod środkowym skrzydłem. Pod koniec lutego następnego roku samolot a właściwie łódź latająca czekała na swój start. Miała wystartować z jeziora. Gianni w jej konstrukcji zwarł wszystkie swoje pomysły. Gdy tylko była sprzyjająca pogoda 4 marca rozpoczął się start tego giganta. Niestety zakończył się niepowodzeniem. Co prawda na chwilę wzniósł się on nad lustrem wody. Ale szybko spadł i zatonął. Konstruktor zastanawiał się czy to co zostało wydobyte z jeziora nie wykorzystać do budowy podobnej maszyny. Ale zaniechał tej myśli.

Nie powstał drugi taki olbrzym. Wyznawanie takich a nie innych poglądów za bardzo nie przeszkadzało w pracach nad konstrukcjami nowych maszyn. Znajdował czas na coraz to nowe projekty. Na dziesięć lat przed wybuchem II wojny światowej zaprojektował super ciężki Ca. 90. Załoga tego bombowca, który zabierał 8 000 kg bomb liczyła jedenastu ludzi. Był to dwupłat. Płat dolny mierzył 49,6 m. Górny był krótszy o blisko 11,0 m. Tak zaprojektowana konstrukcja niezbicie świadczyła o potrzebie wykorzystywania w wojsku lotnictwa bombowego. Była dumą włoskiego lotnictwa wojskowego. Caproni dożył dni, kiedy to z bombowców zrzucono na mocno zaludnione obszary dwie bomby atomowe. Gianni Caproni zmarł w Rzymie 27 października 1957 r.  


Oprac. Konrad Rydołowski