Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Eugeniusz Wyrwicki - urodził się w Pabianicach 30 grudnia 1901 r. Gdy I wojna światowa dobiegała kresu, razem z bratem rozbrajał żołnierzy zaborczej armii. Razem z nim stanął w obronie Polski w wojnie polsko – rosyjskiej 1920 r. Po niej drogi braci się rozeszły. Jeden wybrał studia. Drugi (Eugeniusz) został wierny swoim zainteresowaniom z dzieciństwa. Chciał zostać lotnikiem. Będąc już w wojsku zbudował własny samolot. Ten oderwał się od ziemi. Niestety, uległ rozbiciu. Pilot został ranny. Nie zniechęcił się latania. Podjął decyzję o pogłębieniu swojej lotniczej wiedzy. W tym celu rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Wojennej. Po jej ukończeniu został wykładowcą w Wyższej Szkole Lotniczej. Został instruktorem w Szkole Orląt w Dęblinie.

W pamiętnym 1939 r. wszedł w skład Brygady Pościgowej. Ta miała bronić nieba nad Warszawą. To on wymyślił system dozorowania dla samolotów Brygady Pościgowej. Za środek całego układu szef sztabu brygady przyjął pl. Napoleona z niego wyprowadził promienie co 22 stopnie. Oznaczył powstałe strefy liczbami od 1 do 16. Z tego samego punktu zatoczył trzy kręgi. Odpowiadały odległościom 10, 20 i 30 kilometrów. Dodatkowo wspomógł te literami A, B i C. Umówiony kod był przekazywany drogą radiową do dowódców eskadr w powietrzu. Kierunki nalotów i liczbę maszyn przeciwnika podawały telefonicznie naziemne punkty obserwacyjne. Mimo przewagi wroga Brygada skutecznie broniła stolicy. Było to możliwe nie tylko dzięki determinacji naszych lotników. Przyczyniał się do tego systemu naprowadzania. System zastosowany dla obrony Warszawy sprawdził się w Bitwie Anglię. Wobec przewagi wroga i przy jego szybkim marszu milkły punkty obserwacyjne. Rwała się łączność. Zaczynało brakować samolotów. Kończyło się paliwo. Po tygodniu walk obrońcy syreniego grodu przebazowali dalej. Znaleźli się na polowym lotnisku w okolicach Lublina.

10 września Wyrwicki otrzymał rozkaz sprawdzenia położenia wojsk własnych i nieprzyjaciela nad przedpolach Warszawy. Poleciał na rozpoznanie. Lądował na ostrzeliwanym przez Niemców lotnisku na Polu Mokotowskim. Po zameldowaniu się u szefa sztabu Naczelnego Dowództwa otrzymał rozkaz zabrania map dla gen. Kutrzeby. P.11 nie miał odpowiedniego wyposażenia do przyjęcia „bagażu”. Samolot był za ciężki. Musiał wylać odpowiednią ilość cennego paliwa. Ograniczył ilość amunicji. Ryzykował zestrzelenie. Dzięki swoim umiejętnościom i mapom generał Kutrzeba wygrał bitwę.

18 września lotnicy dostali rozkaz ewakuowania się do Rumunii. Jeszcze tego samego dnia Wyrwicki powtórzył swój lot. Dostarczył do Warszawy rozkazy Naczelnego Wodza. 26 września ostatni raz startował z oblężonej stolicy. Na swoim pokładzie miał pasażera. Był nim Mateusz Iżycki. Nie był to zwyczajny lot P.11 był jednoosobowym myśliwcem. Żeby módz zabrać pasażera wymontował fotel. Obaj lotnicy zrezygnowali ze spadochronów. Po ewakuacji do Francji włączył się do dalszej walki. Szkolił pilotów. Brał udział w lotach.

3 czerwca 1940 r. został oddelegowany rejon północnej Francji. Cztery dni później poleciał ze swoim kluczem i lotnikami francuskimi do lotu bojowego. W rejonie Amiens doszło do walki powietrznej. Francuzi uciekli. Polscy lotnicy zginęli. Eugeniusz Wyrwicki poległ śmiercią lotnika 7 czerwca 1940 r.


Oprac. Konrad Rydołowski