Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Andrzej Włodarkiewicz urodził się w syrenim grodzie nad Wisłą 13 października 1906 r.  W stolicy uczył się w szkole powszechnej i gimnazjum im. Staszica. Rok po skończeniu nauki rozpoczął swoją edukację lotniczą. Zdobywał ją w Cywilnej Szkole Pilotów w Poznaniu. Po jej ukończeniu w 1926 r. zgłosił się do Szkoły Podchorążych Rezerwy Lotnictwa. Zdecydował, że swoje życie zwiąże z lotnictwem. Od 1927 r. był uczniem Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Ukończył ją otrzymując Złotą Odznakę Obserwatora. Jako pilot obserwator otrzymał przydział do pułku lotniczego. Trafił do Poznania. Był pilotem – obserwatorem w eskadrach liniowych 3. Pułku Lotniczego. Mając lat 24 „odszedł”, został odesłany na Kurs Wyższego Pilotażu. Gdy go ukończył wrócił do poznanego wcześniej pułku lotniczego. Latał w nim jako myśliwiec. Wolny czas od lotów za sterami samolotu spędzał przesiadając się do szybowców. W 1934 r. otrzymał powołanie do reprezentacji Polski mającej startować w międzynarodowych zawodach lotniczych. Nie dotrwał w nich do zwycięskiego finału. Powodem była awaria silnika. Czas jakiś pracował w rodzinnym mieście jako pilot oblatywacz w Samodzielnym Dywizjonie Doświadczalnym. Na dwa lata przed wybuchem II wojny światowej awansował na stopień kapitana.

        W 1937 r. uległ wypadkowi do którego doszło pod Warszawą gdy oblatywał prototypową wersją samolotu PZL – 27. Miała być ona przeznaczona dla lotnictwa cywilnego jako maszyna pasażerska. Ten wypadek nie zraził go do dalszej pracy na rzecz Instytutu Technicznego Lotnictwa. Nie zrezygnował również z latania w aeroklubie. Rok po tym dla podniesienia swojej wiedzy fachowej został wysłany do odbycia kursu w Wyższej Szkole Lotniczej. Kiedy tę zdobył, ugruntował ją na szkoleniu poza Polską. Zapoznawał się z nią we Francji i Wielkiej Brytanii. Po powrocie z „wojaży” pod obcym niebem został dublującym dowódcy jednej z eskadr bombowych 1. Pułku Lotniczego. Czas w polityce Europy tamtych dni był niezwykle gorący. Zadbał o to wódz III Rzeszy Adolf Hitler. Wojna była nieuchronna. Zdawali sobie z tego sprawę co wyprani politycy i wojskowi. Dlatego stało się bardzo pilne uzupełnienie polskiego lotnictwa wojskowego o nowe samoloty. Rodzimy przemysł nie mógł w pełni temu sprostać. Potrzeba była zakupów zagranicą. Została powołana specjalna komisja w skład której wszedł Andrzej Włodarkiewicz. Jej zadaniem było dokonanie niezbędnych zakupów we Francji. Kapitan Włodarkiewicz miał sprawdzać w locie kupione maszyny. W sierpniowy dzień 1939 r. wystartował do takiego podniebnego testu. Pilotował Morane – Saulnier MS – 406. W czasie lotu ten francuski samolot myśliwski przeszedł w lot nurkowy. Andrzej Włodarkiewicz usiłował go z niego wyprowadzić. Nie udało się. Pozostawało ratować własne życie. Skorzystał ze spadochronu. Ten się nie otworzył. Zginął 10 sierpnia 1939 r.  Po sprowadzeniu do Polski zwłoki spoczęły w rodzinnym mieście na Cmentarzu Powązkowskim.  

 

 

Konrad RYDOŁOWSKI