Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Jerzy Szrajer urodził się nad Wisłą w Warszawie 30 października 1912 r. Był starszym bratem Kazimierza Szrajera ( znanego z akcji lotniczej „Most III” przeprowadzonej w czasie ostatniej wojny ). Po otrzymaniu świadectwa maturalnego jako ochotnik zgłosił się do wojska. Wybrał lotnictwo. Miało to miejsce w 1931 r. Tego bowiem roku przekroczył bramę Szkoły Podchorążych Rezerwy Lotnictwa w Dęblinie. Ukończył tę ze specjalnością obserwatora. Po powrocie do rodzinnego miasta rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej. Jego zamiarem było zostać inżynierem lotnictwa. Chcąc być bliżej samolotów zapisał się do Aeroklubu Warszawskiego.
Latał jako pilot aeroklubowy i jako ochotnik w eskadrze treningowej 1 Pułku Lotniczego. 1 stycznia 1934 r. został podporucznikiem rezerwy. Rok później rozpoczął pracę w Instytucie Badań Technicznych Lotnictwa. Tak więc realizował swoje zamierzenia. Zginął śmiercią lotnika w wypadku lotniczym na pokładzie PZL – 30 „Żubr” 7 listopada 1936 r. Doszło do tego nad Michałowicami w okolicach Warszawy. Razem z Jerzym zginął inżynier Jerzy Rzewnicki i dwóch oficerów rumuńskich. Polacy zostali pochowani na cmentarzu wojskowym ( Powązki ).
Na sześć lat przed wybuchem II wojny światowej w Polskich Zakładach Lotniczych mieszczących się na Okęciu trwały prace nad polskim samolotem pasażerskim. Otrzymał on oznaczenie PZL – 30. Projekt płatowca został zamówiony przez PLL LOT. Niestety zamawiający wycofał się z wcześniejszego zamówienia. Postanowiono, że wersja pasażerska zostanie odpowiednio przerobiona na potrzeby lotnictwa wojskowego. Tak narodził się bombowiec PZL „Żubr”. Zmodyfikowany stał się konstrukcją wzorcową dla mającego powstawać seryjnie LWS 6 „Żubr”. Nową konstrukcją zaingerowała się zagranica. Między innymi chcieli poznać Rumuni.
Rok po wypadku w miejscu gdzie spadł samolot, Rumuni po uzyskaniu zgody od władz polskich upamiętnili tragicznie zmarłych lotników. Biegnące obok ulice otrzymały nazwy Lotnicza i Rumuńska. Te istnieją do dzisiaj. Odsłonięty pomnik przypominał przydrożną kapliczkę z rumuńskich dróg. Jego projekt wykonali uczniowie bukaresztańskiego liceum noszącego imię Króla Karola II. Ten niezwykły pomnik przetrwał wojenną burzę. Nie oparł się tylko siłom przyrody i zbieraczom złomu. Staraniem lokalnych władz samorządowych Michałowic został odrestaurowany. W 75 rocznicę wypadku został powtórnie odsłonięty.


Konrad RYDOŁOWSKI