Logowanie

Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Jan Falkowski - urodził się 26 czerwca 1912 r. w Pohulance. Kiedy miał dwa lata z bratem i rodzicami znalazł się na Syberii. Ten pobyt był związany z pracą jego ojca. Ojciec organizował transporty repatriacyjne dla rodaków. Rodzina zamieszkała w Pietropawłowsku W czasie rewolucji zginął ojciec. Później zmarła matka. Dzięki pomocy obcych ludzi bracia wrócili do Polski. 23 września 1922 r. znaleźli się znów w kraju. Zamieszkali w Warszawie. Sierotami zaopiekowała się ciotka. To za sprawą tej kobiety Falkowski skończył naukę w gimnazjum. Rozpoczął studia w Wilnie. Latem 1932 r. przyjechał do Lwowa. Miał przejść kurs pilotażu dla studentów. Rok później otrzymał absolutorium na Uniwersytecie Wileńskim. W 1934 r. zameldował się w Szkole Podchorążych Lotnictwa. Ukończył tę w połowie października 1936 r. Otrzymał przydział do Torunia.

 

Na rok przed wybuchem II wojny światowej wrócił do Dęblina. W Szkole Orląt został instruktorem. Był wykładowcą akrobacji powietrznej. Na tym stanowisku zastała wojna. Początkowo ewakuował samoloty. W czasie jednego z takich lotów został zaatakowany przez niemieckie myśliwce. Szczęśliwie uniknął zestrzelenia. Razem z grupą podchorążych 15 września ewakuował się do Rumunii. Po przekroczeniu granicy przez Jugosławię i Włochy dotarł do Francji. Na wiosną 1940 r. został instruktorem w polskiej bazie lotniczej. Z chwilą ataku Niemców na Francję otrzymał kilku pilotów z rozkazem obrony jednej z francuskich baz lotniczych. Gdy francuski sojusznik skapitulował odpłynął na Wyspę Ostatniej Nadziei. Po przeszkoleniu w lotach na angielskich myśliwcach otrzymał przydział do squadronu RAF. 16 stycznia 1941 r. w czasie lotu patrolowego zestrzelił He 111. Przeciwnik uszkodził jego maszynę. Wylądował łamiąc nogę. Dzięki pomocy okolicznej ludności znalazł się w szpitalu.

 

Gdy zdjęto gips okazało się, że noga zrosła się nieprawidłowo. Jan nie zgodził się na powtórne złamanie. Byłoby to równoznaczne z odsunięciem od lotów. Zdecydował się na dalszą służbę w powietrzu. Tak się stało. Już w dniu 29 lipca 1941 r. został skierowany do polskiego 315 Dywizjonu Myśliwskiego „Dęblińskiego". Latał z nim bojowo nad Francję. Miał szczęście do zestrzeleń. W bardzo krótkim czasie pozbawił Luftwaffe kilku myśliwców. 22 września został dowódcą eskadry „A” w dywizjonie. 24 października 1941 r. zniszczył następnego przeciwnika. Od 12 kwietnia 1942 r. objął dowodzenie eskadrą „B". 20 czerwca 1942 r. otrzymał skierowanie do Wyższej Szkoły Wojennej w Szkocji. W kwietniu 1943 r. po skończonym kursie został przeniesiony do Inspektoratu Polskich Sił Powietrznych.

 

18 maja 1943 r. został przydzielony do 316 Dywizjonu „Warszawskiego". Wrócił do lotów przez Kanał. Pod koniec czerwca 1943 r. zmienił dywizjon. Rozpoczął loty z polskim dywizjonem 303. 3 lipca 1943 r. objął jego dowodzenie. Miał okazję do powiększenia konta zestrzelonych maszyn wroga. Konto swoje i dywizjonu powiększył o dwa samoloty. 22 listopada 1944 r. Jan odszedł ze stanowiska dowódcy 303. Powierzono mu stanowisko oficera łącznikowego w 11 Grupie Myśliwskiej. Później od 15 lutego 1944 r. przeszedł na to podobne w 84 Grupie. Do latania bojowego wrócił 30 stycznia 1945 r. Tego dnia został dowódcą 3 Skrzydła Myśliwskiego. W czasie lotu bojowego nad Holandię 9 marca 1945 r. jego samolot został trafiony.

Lotnik ratował się skokiem na spadochronie. Ratującego się pilota ostrzeliwali Niemcy. Jeden z pocisków z ziemi ranił Polaka. Trafił do niewoli. Podczas jednego z transportów do aresztu Falkowski uciekł. Pomoc znalazł u Holendra. Dzięki zaangażowaniu ruchu oporu ukrywał się. Nie zaprzestawał wysiłków aby przedrzeć się na drugą stronę frontu. Czynił to bez powodzenia. W ukryciu doczekał nadejścia żołnierzy kanadyjskich. 9 maja 1945 r. drugi raz znalazł się w Wielkiej Brytanii. Do wyzwolonej Polski nie wrócił. Po demobilizacji w 1947 r. wyjechał do Kanady. Zajął się prowadzeniem farmy. Następnie został instruktorem w prywatnej szkole pilotów. 9 sierpnia 1962 r. wystartował do zwyczajowego lotu w interesach. Niestety stracił orientację w terenie. Z braku paliwa lądował na bagnach. Na pokładzie miał żonę i członków rodziny.

 

Tylko przypadkowi zawdzięczał ratunek. W latach sześćdziesiątych wydał swoje wspomnienia. Ukazały się w Kanadzie a następnie w Polsce. W dwadzieścia lat po wojnie odwiedził Europę. Był w Warszawie. Zmarł 27 lipca 2001 r. poza Polską.

 

 

Oprac. Konrad Rydołowski