Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Baza Lotnicza Nr 4, Toruń. Prawie wszystkie eskadry opuściły lotnisko między 28 a 30 sierpnia 1939 roku. Co to znaczy prawie ? Znaczy to że na lotnisko operacyjne nie dotarła jedna z eskadr. Nie została przydzielona do żadnej z armii mających bronić Polski. Uzyskała go ostatniego dnia pokoju. Do ewakuacji przystąpiono o zgrozo w dniu 1 września 1939 r. Część magazynów i wyposażenia została ulokowana w fortach miejskich. Nie było to zadanie łatwe. Miasto było położone blisko granicy państwa z III Rzeszą. Samoloty bombowe i myśliwskie miały do celu niedaleki dystans do pokonania. W 3 dniu dowodzący bazą otrzymał rozkaz ewakuacji bazy dalej od granicy, a dokładnie do Kowla. Do wykonania użył transportu kolejowego i kołowego. No a kto się „nie załapał” musiał liczyć na… własne nogi żeby udać się do pociągu.

Ten miał ich zabrać ze stacji kolejowej. Tylko że ta była położona w Piotrkowie Kujawskim. Ci którzy skorzystali z dobrodziejstwa kolei pod bombami dotarli pod Sochaczew. W kalendarzu była kartka z datą 9 września. Dalsza podróż stała się niebezpieczna. Wojska nieprzyjaciela nacierały z bardzo dużą szybkością. Sojusznicy II RKP ograniczyli się do wypowiedzenia wojny ale z realną pomocą się nie spieszyli. Tak więc ewakuowani z grodu Kopernika musieli opuścić wagony kolejowe. Indywidualnie przedzierali się w kierunku Warszawy. Dotarli do stolicy po kilku dniach. Nie próżnowali. Byli potrzebni obrońcom syreniego grodu. To z nich sformowano batalion lotniczy. Miał on bronić lotniska na Polu Mokotowskim. Pozostał wierny miastu do jego kapitulacji. Więcej „szczęścia” o ile można było to nazwać szczęściem mieli ci którzy korzystali z rzutu kołowego. Dotarli do granicy z Rumunią. Sytuacja w kraju co pewnych pozbawiała złudzeń co do jutra. Rzut kołowy przekroczył granicę nomen omen w dniu 17 września. Ci którzy byli zdani na własne nogi owszem doszli na stację. Ich pociąg nie nadjechał. Pomaszerowali na Warszawę.

Baza Lotnicza Nr 5, Lida i Wilno. Tak samo jak w innych bazach lotniska opustoszały. Jednostki przeznaczone do działań liniowych znalazły się na lotniskach operacyjnych. Nie znaczy to że na lotnisku w Lidzie czy Porubanku przechadzał się wiatr. Tworzone były oddziały które miały powstać w oparciu o wcześniej wydane rozkazy. Rozkazy były zawarte w planach mobilizacyjnych. Tylko kto je wydawał nie przewidywał trudności w ich wykonaniu. Komendant Bazy ze swoimi ludźmi miał wiele problemów do rozwiązania. Lista byłaby długa. Od 1 do 17 września Baza Lotnicza Nr 5 korzystała z lotniska w Lidzie. Podobnie jak na przykład koledzy z Krakowa część swojego mienia ewakuowała w swoim bliskim sąsiedztwie. Miało to plusy i minusy. 17 września nadszedł rozkaz o ewakuacji do… Rumunii. Wydający go nie znał jednej bolesnej prawdy ? Polska została zaatakowana od wschodu. Nikt nie wiedział o tajemnym porozumieniu Hitlera ze Stalinem. Za to bezgranicznie ufał sojuszom z rządami nad Sekwaną i Tamizą. Dowodzący podjął decyzję. To co zostało załadowane wysyła transportem do… Wilna. Kto może niech zostaje albo kieruje się do granicy z Litwą.

Baza Lotnicza Nr 6, Skniłów – Lwów. Nie pomylę się gdy napiszę że ta była położona dalej od granicy z Niemcami. O wiele bliżej była ta w Poznaniu i Toruniu. Co nie znaczy że została oszczędzona przez Luftwaffe. Nie została pominięta w planach ewakuacyjnych. Atakowana z powietrza z powietrza znalazła dla siebie schronienie w swojej bliskiej okolicy. Nie gwarantowało to w pełni bezpieczeństwa. Zagony wrogiej armii kruszyły opór polskich obrońców. Trzeba było szukać dla siebie nowego w miarę bezpiecznego miejsca. 11 września przyszedł rozkaz. Ewakuujcie się do Stanisławowa. Trzeba było go wykonać. Załadowano się na samochody i ruszono w drogę. Lotnicy i nie tylko opuścili Lwów. Nie wiedzieli że nie będzie im już do niego wrócić. Będących w drodze dogonił rozkaz. Transport skierować do Horodenki. Powodem zmiany planów był atak na Polskę jej wschodniego sąsiada. Znów tylko nielicznych opanowało zwątpienie. Co będzie dalej. Pocieszyli się. Są Francuzi. Dali łupnia Niemcom w I wojnie światowej. Pogonią ich tak samo teraz. Bolszewicy ? Jako żywo przypomną sobie rok 1920. Stało się inaczej. Granica Polski z Rumunią została przekroczona w nocy z 17 na 18 września.

Konrad RYDOŁOWSKI