Gordon Gollob Gordon Gollob

 

Gordon M. Gollob - o ile Hans Joachim Marseille miał w swojej niemieckiej krwi domieszkę francuskiej tak Gordon Gollob szkockiej. Gollob urodził się 16 czerwca 1912 r. w Wiedniu. Jego ojciec był Szkotem mieszkającym w Austrii. Kiedy Adolf Hitler doszedł do władzy o Gordona upomniało się wojsko. Trafił do lotnictwa. W 1934 r. rozpoczął szkolenie w powietrzu. Uczył się dobrze. Zaproponowano mu w nim po szkleniu stanowisko instruktora pilotażu. Przyjął propozycję. W 1936 r. został dowódcą 1 eskadry szkolnej w Austriackich Siłach Powietrznych. Z chwilą zagarnięcia jego ojczyzny przez III Rzeszę w marcu 1939 r. przeszedł na służbę wojskowego lotnictwa Niemiec.


Z chwilą wybuchu II wojny światowej latał bojowo w składzie I/ZG. 76. Piątego września zanotował pierwsze swoje zwycięstwo. Zestrzelił polski samolot. W kwietniu 1940 r. brał udział w ataku na Norwegię. Początkowo nie uzyskał żadnych godnych odnotowania sukcesów. 13 czerwca w czasie nocnej walki miał szczęście zestrzelić jedną brytyjską maszynę. Na zestrzelenie drugiej musiał poczekać do 9 lipca. 9 lipca ustrzelił jeszcze jednego przeciwna czarnych krzyży.


Gdy Luftwaffe czyniła przygotowania do bitwy, która przeszła do historii jako Bitwa o Wielką Brytanię między napastnikami nie mogło zabraknąć Golloba. Przy okazji warto odnotować, że czując się Niemcem nie używał przy swoim nazwisku „Mac”. Dlatego bardzo niewiele ludzi wiedziało o jego nie aryjskim pochodzeniu. Z końcem września udało się mu dopiero otrzymać przydział do lotów nad Wielką Brytanią. W stopniu kapitana przejął dowodzenie 4 eskadrą II/JG.3. Natomiast 7 maja 1941 r. powiększył swoje konto zestrzeleń o jedną maszynę. Miał teraz na nim sześć pewnych trafień.


Większą skutecznością wykazał się w czasie agresji Niemiec na  ZSRR. W czerwcu były to 3 samoloty ale już w lipcu 9. W sierpniu miał ich już czy aż 18. 5 sierpnia zapisał na swojej liście dwudzieste. Nie opuszczała dobra passa. 21 sierpnia swój wynik poprawił. Miał teraz ich 30. Z końcem września doszedł do 42. Za to co zrobił dla zwycięstwa lotnictwa III Rzeszy spotkała nagroda. Otrzymał Krzyż Rycerski.


Przełożeni go nie oszczędzali. Wiedząc o trudnym położeniu w jakim się znalazło II/JG.3 powierzono Gordonowi jego dowodzenie. Nie było łatwo. Ta jednostka straciła bezpowrotnie blisko 30 swoich Me – 109. Drugie tyle było uszkodzonych. Straty w ludziach to ośmiu rannych i trzynastu zabitych bądź pozostających w niewoli. Do tego dochodziły braki w uzupełnieniu. Nad taką eskadrą miał zapanować Gollob. Wymagał od siebie i od innych. Teraz byli o wiele częściej w powietrzu. Latali i częściej niż zwykle dochodziło do wymiany ognia z radzieckimi lotnikami. Rosjanie ponosili straty. Gordon Gollob poprawił swoją statystykę o 37 samolotów.


Dowództwo zdawało sobie sprawę z prawie patowej sytuacji w jakiej się znalazł ich podwładny. W listopadzie został razem ze swoimi ludźmi wycofany do Holandii. Legitymował się dorobkiem 79 zestrzeleń. Najlepszym dniem przed odejściem był 18października. Tego dnia pozbawił Rosjan dziewięciu maszyn. Z dala od zgiełku walki na polderach Holandii przeszedł do pracy sztabowej w JG. 54. Niestety, nie okazał się stworzony do pracy sztabowej. Brakowało adrenaliny. Wrócił na front. 16 maja objął dowodzenie JG. 77. Chwilę po przybyciu stoczył zwycięską walkę z ŁAGG – 3. Miał przeciwko sobie cztery, ale okazał się lepszy. Posłał do ziemi trzy z nich. W ciągu następnych czterech dni uzyskał 14 zestrzeleń. 100 osiągnął 20 maja. 23 czerwca 1942 r. do Krzyża Rycerskiego przypiął Miecze.


Rosjanie okazali się trudniejszym przeciwnikiem od Polaków i Anglików. Mieli po swojej stronie wiele atutów z których umiejętnie mimo własnych strat korzystali. Kawaler Krzyża Rycerskiego z Mieczami na brak zajęć nie narzekał. Zajmował się swoimi ludźmi z JG.77 ale nie zaniedbywał JG. 52 gdy ich dowódca został ranny. Ryzykował i… zwyciężał. Nie wahał się atakować większych zgrupowań od swoich. Toczył walki w powietrzu i osłaniał oddziały własne w działaniach na ziemi. W czasie dwóch miesięcy uzyskał 43 zestrzelenia. Doszedł do 150 w dniu 29 sierpnia. Tego dnia w jednym locie uzyskał cztery.


Dobra passa nie mogła trwać i trwać. 30 sierpnia jego Me – 109 odmówił współpracy z pilotem. Leciał za nisko aby skorzystać ze spadochronu. Lądował na brzuchu po swojej stronie frontu. Na wieść o tym Berlin kategorycznie zarządał wycofania go z działań. Był zbyt cenny dla Göringa. Rad nie rad wrócił do III Rzeszy. Gdy złapał oddech w 1943 r. przeszedł do prac nad samolotami o napędzie odrzutowym. Kontynuował je do grudnia 1944 r. Wtedy to został dowódcą lotnictwa myśliwskiego prowadzącego działania bojowe w Ardenach. Po zwycięskiej ofensywie aliantów 31 stycznia 1945 r. zastąpił Gallanta na stanowisku dowódcy myśliwców. Był majorem lotnictwa i 31 letnim oficerem sztabowym, legitymującym się wynikiem zestrzeleń: 36 bombowców, 16 lekkich bombowców, 13 szturmowców, 84 myśliwców i 1 łódź latająca. 150 zwycięstw w 464 lotach i 340 walkach.  Tego konta już nie udało się zwiększyć. Po zwolnieniu z niewoli, wrócił do rodzinnej Austrii. Zajął się działalnością polityczną. Nie wrócił do lotnictwa. Zmarł 7 września 1987 r.



Oprac. Konrad Rydołowski