lapkowski Wacław Łapkowski

 

Wacław Łapkowski – urodził się w Rosji 6 listopada 1913 r. Mając maturę w kieszeni, już w Polsce wstąpił do Szkoły Podchorążych Lotnictwa, która mieściła się w Dęblinie. 15 sierpnia 1934 r. został promowany do stopnia podporucznika pilota i otrzymał swój pierwszy przydział liniowy. Trafił do syreniego grodu, Warszawy, gdzie stacjonował 1 Pułk Lotniczy.

 

Wybuch wojny zastał go w stolicy. Był pilotem jednej z eskadr myśliwskich wchodzących w skład dywizjonu myśliwskiego. Dywizjonu, który razem z innymi składał się na Brygadę Pościgową broniącą nieba nad Warszawą. 6 września 1939 r. zestrzelił swojego pierwszego Niemca. Ostatecznie przyznano mu 1/3 zestrzelenia. Później uzupełnił konto o następnego He-111. W dniu agresji ZSRR na Polskę ewakuował się droga powietrzną do Rumunii.

Podobnie jak większość polskich lotników przez Rumunię przedostał się do Francji. Tam latał bojowo w kluczu myśliwskim. Latał w parasolu powietrznym nad zakładami w Romorantin. Gdy francuski sojusznik skapitulował, udał się do wielkiej Brytanii, aby podjąć dalszą walkę. Na Wyspie Ostatniej Nadziei nie wszedł od razu do działań powietrznych. Odbył przeszkolenie w wyniku którego 3 sierpnia 1940 r. został skierowany do polskiego dywizjonu lotniczego. Trafił do „Kościuszkowców” z 303. Razem z nimi brał udział w powietrznej Bitwie nad Wielką Brytanią.

 

Me_109G-14AS

Me-109

 

Swoje konto zestrzeleń powiększył 5 września 1940 r. Tego dnia Luftwaffe za sprawą jego celnego ognia straciła Ju-88. Niestety ten dzień okazał się dla Polaka pechowy. Sam został posłany na ziemię po serii Me-109. W czasie walki został ranny i ratował się skokiem na spadochronie. Do latania bojowego wrócił 6 stycznia 1941 r. Latał wśród kolegów w 303 Dywizjonie Myśliwskim im. Tadeusza Kościuszki. Nie miał jednak szczęścia, w czasie lotu 13 kwietnia 1941 r. po raz drugi odniósł rany. Nie okazały się one groźne dla życia naszego myśliwca. 5 maja 1941 r. objął dowodzenie Dywizjonem.

 

265px-PSP_Dywizjon_303.svg

Symbol Dywizjonu 303

 

Los starał się mu wynagrodzić niepowodzenia. 4 czerwca 1941 r. uszkodził Me-109. Blisko dwa tygodnie później takiego samego Me-109 posłał do ziemi. 22 czerwca 1941 r. poprawił swoje zwycięskie konto o dwa samoloty wroga. Dwa dni później lotnictwo wroga w spotkaniu z nim utraciło kolejne Me-109. 27 czerwca dopisało szczęście. Niemcy musieli uczynić poprawkę w swojej ewidencji. Polak uszkodził Me-109. Wydawało się, że nie wie co to pech…

2 lipca 1941 r. poszedł na start razem z 1 Skrzydłem Myśliwskim. Mieli osłaniać bombowce w drodze na Lille. Kiedy byli nad Kanałem, zostali zaatakowani przez myśliwce nieprzyjaciela. Doszło do walki. Przeciwnik okazał się lepszy, Me-109 strzelały celnie. Jedna z takich serii trafiła maszynę Wacława Łapkowskiego. Lotnik poległ. Ciało zabrało morze, ale odnaleziono je. Został pochowany na jednym z belgijskich cmentarzy.

 

 

Tekst: Konrad Rydołowski

Fot. Archiwum, polishairforce.pl