Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Antoni Głowacki urodził się w lutym 1910 roku w Warszawie. Po ukończeniu technikum dostał się do renomowanej Szkoły Wawelberga i Rotwanda, która kształciła znakomitych inżynierów i konstruktorów, w tym również pionierów polskiego lotnictwa. Musiał być wyjątkowym studentem, bowiem już w wieku 18 lat dostał pracę jako kierownik laboratorium w jednej z fabryk Philipsa.

glowacki
Podpułkownik pilot Antoni Głowacki - fot. archiwum

Powołany do wojska rozpoczął szkolenie lotnicze koło Łodzi. Stamtąd trafił do Dęblina, gdzie po dalszym szkoleniu został instruktorem pilotażu i zaprzyjaźnił się z Janem Zumbachem (który również był tam instruktorem).
Podczas kampanii wrześniowej walczył w oddziale zwiadu lotniczego Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej. Po klęsce dostał się przez Rumunię (gdzie został początkowo internowany) do Francji. Jako wyróżniający się pilot doskonale znający angielski został wybrany do przeszkolenia na bombowcach w Wielkiej Brytanii, dokąd trafił w styczniu 1940 roku. Pod koniec szkolenia w bazie w Sutton Bridge nagle zmienił zdanie i poprosił o przydział do lotnictwa myśliwskiego. W stopniu sierżanta dołączył w sierpniu 1940 roku do 501. Dywizjonu Myśliwskiego "County of Gloucester" wyposażonego w Hurricany. Błyskawicznie przeszkolono go na nowoczesnych myśliwcach i włączono do zespołu bojowego.
24 sierpnia 1940 roku w jeden dzień zestrzelił 5 niemieckich samolotów. Antoni Głowacki był jedynym polskim pilotem, który zaliczył pięć pewnych zestrzeleń w ciągu jednego dnia.
W przeciwieństwie do większości pilotów RAF-u bardzo przywiązał się do jednego - "swojego" samolotu. Hurricana o oznaczeniach SD-A uważał za swoją szczęśliwą maszynę i w ogóle nie wsiadał do innych samolotów. Jego "szczęśliwy" Hurricane zawiódł jednak zaledwie tydzień po pamiętnym dniu. Atakując formację Dornierów w pobliżu swojego lotniska został zestrzelony i musiał awaryjnie lądować. Rozbił Hurricana i został poważnie ranny. Po powrocie ze szpitala został przydzielony do bazy w Usworth jako instruktor. Potem zaczął "wędrówkę" po polskich dywizjonach.
W listopadzie 1941 roku trafił do słynnego Dywizjonu 303, z którym odniósł kilka zwycięstw nad Francją. Półtora roku później objął dowódcze stanowisko w 308. Dywizjonie Myśliwskim "Ziemi Krakowskiej". Potem przeniesiono go do 309. Dywizjonu Myśliwsko-Rozpoznawczego "Ziemi Czerwieńskiej", by po pewnym czasie przetransferować go do 307. Dywizjonu "Lwowskich Puchaczy". Służbę w polskim lotnictwie na Wyspach zakończył w szeregach "poznańskiego" 302. Dywizjonu Myśliwskiego w stopniu podpułkownika.

Po wojnie nie wrócił do Polski. Wyjechał do Nowej Zelandii, gdzie wstąpił do Królewskich Nowozelandzkich Sił Powietrznych. Został instruktorem w bazie lotniczej Ohakea, gdzie szkolił nowych pilotów w obsłudze odrzutowców Vampire. Odszedł ze służby w 1960 roku i objął wysokie stanowisko w nowozelandzkim Departamencie Lotnictwa Cywilnego.
Za swoje wojenne dokonania otrzymał wysokie odznaczenia: Distinguished Flying Medal, Distinguished Flying Cross oraz order Virtuti Militari.
Zmarł w Wellington 27 kwietnia 1980 roku.

Mateusz "Biszop" Biskup