Humor lotniczy :)

Na wysokości 10.000 metrów nad ziemią z prędkością dźwięku leci super-odrzutowiec. W pewnej chwili podlatuje do niego Baba Jaga na miotle i krzyczy do pilota:
- Ścigamy się?
Wieża: Halo, lot 56, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj skrzydłami...
Pilot: OK, wieża, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj wieża!?

Zawody lotniczo-spadochronowe. Spadochroniarze postanowili zrobić dowcip i zrzucić z samolotu kukłę. Wyskakują: pierwszy spadochroniarz, drugi, trzeci, kukła, piąty i szósty. Po chwili otwierają się spadochrony: pierwszy, drugi, trzeci, piąty i szósty, a czwarty nie. Ludzie z przerażeniem obserwują, jak czwarty "spadochroniarz" wpada w krzaki, nie otworzywszy spadochronu. Po chwili z krzaków wychodzi spadochroniarz, który od godziny siedział tam w ukryciu, otrzepuje się z liści i mówi:
- Do licha, znów się nie otworzył!

Kontroler lotu: "Widoczność pionowa zero."
Pilot: "W stopach czy w metrach?"
 Szkockie małżeństwo musiało w pilnej sprawie dotrzeć z Glasgow do Edynburga. Gdy na lotnisku przeczytali rozkład lotów i ceny biletów, posmutnieli. W tej właśnie chwili podszedł do nich angielski pilot.
- Mogę was zabrać do Edynburga, nawet za darmo, pod warunkiem, że przez całą podróż nie odezwiecie się ani słowem.
Szkoci zgodzili się na propozycję. Po wzbiciu się w powietrze pilot zaczął wykonywać samolotem wszelkie możliwe ewolucje powietrzne:
beczki, pętle, śruby, korkociągi... Po wylądowaniu w Edynburgu pilot mówi:
- Dzielnie się spisaliście! Nie pisnęliście ani słowa! Na to Szkot:
- W pewnym momencie omal nie krzyknąłem!
- Kiedy to było?
- Gdy moja żona wypadła z samolotu.

Matka mówi do dorastającej córki:
- Mam dla ciebie dwóch statecznych kawalerów: lotnika i chemika. Wybieraj.
- Obaj niepewni. Jeden może spaść, a drugi wylecieć w powietrze.

Dwóch mechaników naprawia instalację kanalizacyjną w starym B737:
- Mam już tego serdecznie dość! Smród, bakterie, wirusy. Do tego ciasno w tym kiblu, hangar nie wietrzony no i pensja gówniana. Mam tego po wyżej uszu - skarży się pierwszy.
- No to się zwolnij. - poradził drugi.
- Popieprzyło cię?! Mam odejść z lotnictwa?!

 Do wieży lotów na lotnisku w Nowym Jorku dociera głos z samolotu:
- Tu lot 371 z Bejrutu. Przygotujcie natychmiast pas do lądowania.
- Co się stało? Uprowadzili was terroryści? - pyta kontroler lotów. Po chwili, znowu słychać głos z samolotu:
-Tu lot 371 z Bejrutu. Przygotujcie natychmiast pas do lądowania.
- Czy mogę mówić z pierwszym pilotem? - pyta kontroler lotów.
- Nie, pierwszy pilot jest pijany.
- To może z drugim pilotem?
- Drugi też jest pijany.
- To z kim ja, do cholery, mówię? Z terrorystami?
- Nie. Z automatycznym pilotem!

Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Magazyn Lotnisko

 

Przychodzi Jasio ze szkoły i mówi:
- Mamo, dzieci się ze mnie śmieją i mówią, że mamy duży dom.
- Nie Jasiu, nie mamy dużego domu, ale już nie kręć się po korytarzu, bo za chwilę ma wylądować Boeing 707.
Pierwszy lot wahadłowca. Prom kosmiczny Columbus na orbicie nad Hiszpania:
Columbus: Wieża Saragossa, tu Columbus. Czy mnie słyszysz"
Wieża Saragossa: Słyszę was bardzo wyraźnie. Jaki jest wasz sygnał wywoławczy"
Columbus: COLUMBUS
Wieża Saragossa: .....A na jakiej jesteście wysokości"...
Columbus: jeden zero zero zero zero zero zero zero.....

Pilot: "No ludzie, właśnie wznieśliśmy się na poziom lotu, więc wyłączam znak nakazu zapięcia pasów. Możecie swobodnie poruszać się po kabinie pasażerskiej, ale proszę zostańcie w samolocie aż do wylądowania... na zewnątrz jest raczej chłodno, a jeżeli przejdziecie na skrzydła, to może to wpłynąć na sposób lotu".
Po wylądowaniu: "Dziękujemy za wybranie Delta Business Express. Mamy nadzieje, że jesteście tak samo zadowoleni z dołożenia do naszego biznesu, jak my jesteśmy zadowoleni z zabrania was na przejażdżkę".

Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...

Pilot przewożący milionera prywatnym samolotem nagle wybucha śmiechem.
- Co pana tak rozśmieszyło? - pyta milioner.
- Wyobrażam sobie, co powiedzą w zakładzie psychiatrycznym, gdy zauważą, że znów im uciekłem i dowiedzą się, że wykiwałem personel lotniska.

Podczas lotu z kabiny pilotów zaczynają dobiegać dziwne odgłosy: jakieś skrzypienia, rytmiczne stukanie, pojękiwania. Jeden z pasażerów wsłuchuje się w te dźwięki, momentalnie blednie, a na czoło występuje mu zimny pot. Kurczowo wgłębia się w swój fotel i ze strachem w oczach zaczyna się modlić. Siedzący obok niego facet próbuje go uspokoić:
- Niech pan się tak nie denerwuje. Często latam samolotami i mogę pana zapewnić, że załoga tam w kabinie pilota wie co robi.
- Ja jestem pilotem! Ja wiem, CO oni tam robią!

Lecą ludzie samolotem. Nagle z głośnika głos pilota.
- Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarię. Proszę przejść na lewą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka.
Ludzie przechodzą na lewą stronę, samolot się przechyla, a pilot:
- Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik płonie.
Mała panika na pokładzie ale od czego drugi silnik... Za chwilę jednak znów głos...
- Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na drugą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka...
Ludzie już bardziej podenerwowani przebiegają na drugą stronę;
- Jak widać proszę państwa, drugi silnik również płonie...
Panika zaczyna wybuchać na pokładzie...
- A teraz proszę spojrzeć w dół.
Wszyscy przylepili się do okienek.
- Jak widać, pod nami rozpościera się duże, piękne jezioro, a pośrodku widać mały żółty pontonik. Z małego żółtego pontonika mówiła dla państwa załoga samolotu...
Pilot: Wieża, co robi wiatr?
Wieża: Wieje. (śmiechy w tle)...
Dziennikarz pyta doświadczonego pilota:
- Ile potrzebował pan czasu, aby nauczyć się prowadzić samolot?
- Pięć.
- Pięć miesięcy?
- Nie, pięć samolotów.

Fąfarowa mówi do męża:
- Przypominasz mi samolot.
- Samolot? Dlaczego?
- Bo na ziemi nie ma z ciebie żadnego pożytku.
Pilot do wieży: Mogę prosić o podanie czasu, tak z grubsza??
Wieża: Jest wtorek, prosze Pana...