Humor lotniczy :)

Kiedy w Anglii wprowadzono Concordy na linie transatlantyckie, wymyślono hasło mające chwalić prędkość samolotu. Brzmiało ono: "Breakfast in London, lunch in New York". Natychmiast w formie graffitti pojawiło się uzupełnienie: "Luggage in Bangkok."

Kontrola: "Piper N444D, uwaga samolot, na godzinie drugiej, 500 stóp poniżej."
Piper N444D: "Hm, widzimy jakieś zbliżające się do nas światełko..."
Kontrola: "Przypatrzcie się, za tym światełkiem jest pewnie samolot."

Podczas lotu na dużej wysokości do kabiny pilotów Boeinga 707 wpada przerażona stewardesa i krzyczy:
- Panie kapitanie, na pokładzie samolotu jest kilku porywaczy!
- Proszę się nie niepokoić, to się czasami zdarza.
- Ale każdy z nich chce lecieć gdzie indziej!

Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do niecierpliwych. Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział, gdzie jest twoja bramka, ale również, jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich  strony. Tak więc z pewnym rozbawieniem słuchalismy (my w PanAm 747) poniższej wymiany zdań miedzy kontrolą naziemną lotniska frankfurckiego  a samolotem British Airways 747 Speedbird 206. Speedbird 206: "Dzien dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechal z pasa
ladowania." Wieża: "Guten Morgen. Podjedź do swojej bramki."
Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się.
Wieża: "Speedbird, wiesz gdzie masz jechać?"
Speedbird 206: "Chwilę, Kontrola, szukam mojej bramki."
Wieża (z arogancka niecierpliwoscia): "Speedbird 206, co, nigdy nie
byłeś we Frankfurcie!?"
Speedbird 206 (z zimnym spokojem): A tak, byłem, w 1944. W innym
Boeingu, ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem sie tutaj"
 

Facet, o którym będzie mowa, był świetnym pilotem, ale nie bardzo potrafił uspokoić pasażerów. Pewnego razu samolot lądujący przed nim rozwalił sobie oponę podczas lądowania, a jej gumowe szczątki rozleciały się po całym pasie.
Polecono mu poczekać aż pas zostanie sprzątnięty.
A oto jego ogłoszenie do pasażerów: "Panie i panowie, obawiam się, że będziemy mieli niewielkie opóźnienie w przylocie. Na dole zamknięto lotnisko do chwili, gdy to, co zostało z ostatniego samolotu, który tam wylądował, zostanie usunięte."

W Londynie w czasie II wojny światowej na jednym z domów umieszczono napis:
"Zapisz się do wojska, do sekcji skoczków spadochronowych.
Teraz bardziej niebezpiecznie jest przejść przez ulicę, niż skoczyć ze spadochronem."
Pod spodem ktoś dopisał:
"Chętnie bym się zapisał, ale biuro jest po drugiej stronie ulicy".

Pasażer położył swoje walizki na wadze przy odprawie w Nowym Jorku i powiedział do urzędnika:
- Lecę do Los Angeles. Chcę, żeby kwadratowa walizka poleciała do Denver, a te dwie okrągłe do Seattle.
- Bardzo mi przykro, ale nie możemy tego zrobić.
- Dlaczego nie? Zrobiliście tak ostatnim razem.
Magzayn Lotnisko

 

Facet, o którym będzie mowa, był świetnym pilotem, ale nie bardzo potrafił uspokoić pasażerów. Pewnego razu samolot lądujący przed nim rozwalił sobie oponę podczas lądowania, a jej gumowe szczątki rozleciały się po całym pasie. Polecono mu poczekać aż pas zostanie sprzątnięty.
A, oto jego ogłoszenie do pasażerów: "Panie i panowie, obawiam się, że będziemy mieli niewielkie opóźnienie w przylocie. Na dole zamknięto lotnisko do chwili, gdy to, co zostało z ostatniego samolotu, który tam wylądował, zostanie usunięte."

Samolot linii SABENA zatrzymuje się za samolotem KLM-u na zatłoczonej drodze podjazdowej, w oczekiwaniu na start.
SABENA do KLM na częstotliwości kontroli: "KLM, czwarty w kolejce na start, zgłoś się na 3030"
Po paru minutach SABENA woła znowu:
"KLM, trzeci w kolejce na start, zgłoś sie na 3030"
Znów brak odpowiedzi, więc SABENA woła kontrolę:
"Wieża, powiedzcie maszynie KLM przed SABENA 123, żeby się do nas zgłosili na 3030"
I wtedy włącza się załoga KLM-u: "Wieża, powiedz SABEN-ie, że profesjonaliści z KLM Holenderskie Linie Lotnicze nie wchodzą na prywatne kanały, podczas gdy powinni być na nasłuchu wieży."
SABENA odpowiada na to: "Dobra wieża, nie ma sprawy, tylko powiedz tym profesjonalistom z KLM-u, że nie zdjęli szpilek blokujących podwozie." (chwila ciszy)
KLM: "Wieża, KLM prosi o pozwolenie na powrót do bramki."

Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: "Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu: "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna..."

Lotnisko w Nowym Jorku. Facet wchodzi do windy a za nim kobieta w mundurku, mini spódnica, żakiet - stewardesa jakaś. Facet zaintrygowany ta sytuacja mówi:
- Hello, you fly USA airways?
Kobieta nie odzywa się, tylko patrzy na niego zdziwiona. Facet pomyslal no to co, sprębuje jeszcze raz:
- Flugen sie Lufthansa ja?
Kobieta bardziej zdziwona patrzy na niego i nic nie mówi. No trudno pomyślał facet... spróbuję jeszcze raz:
- Volare sinora Alitalia?
Wtedy kobieta mówi:
- A w mordę chcesz palancie?!
- Aha, LOT!

Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska Billund, w Danii.
Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"
Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."
Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"
Na szkoleniu z medycyny lotniczej dla stewardes lekarz prowadzący niniejsze szkolenie z pewnych (oczywistych) względów przeszedł na tematy pewnych krępujących chorób. Zaczął od wymieniania szczególnie narażonych grup przy okazji zaczął przeczytał ranking grup zawodowych przodujących w zdradzie:
- Pierwsze miejsce zajmują prezesi i ich sekretarki, następnie lekarze i pielęgniarki a trzecie miejsce przypada pilotom i stewardesom.
Na co jedna z młodych stewardes obużona:
- Wypraszam sobie, to jakiś absurd ja nie zdradzam mojego męża.
Na to inna z uczestniczek kursu:
- No i właśnie przez takie jak TY! mamy dopiero trzecie miejsce!!!

Żołnierz, który dopiero od kilku dni jest w wojsku, podziwia podniebne akrobacje samolotu:
- Ale ta odrzutówka fajnie lata!
-To nie żadna odrzutówka, tylko odrzutowiec - poprawia go drugi żołnierz.
- Aha! A swoją drogą, to pan kapral, ma bardzo dobry wzrok! Ja bym nigdy z takiej odległości nie odróżnił płci samolotu!

Przed wejściem do samolotu pasażer układa trzy sztuki bagażu przez obsługującą odloty panienką.
- Chciałbym wysłać jedną walizkę do Los Angeles, drugą do Hongkongu, a trzecią do Durban.
Panienka jest skonfundowana.
- To niemożliwe sir! Ten samolot odlatuje do Nowego Jorku.
- Jak to niemożliwe? Przecież, gdy ostatnio leciałem do Nowego Jorku, dokładnie tak zrobiliście!

Zasłyszane w eterze:
Bylo to na częstotliwości kontroli obszaru.
- samolot x (linia x) - Jacek to ty?
- samolot y (linia y) - Tak. Piotrek?
- x - No czesc, co slychac?
- y - A nic nowego

Nagle kontroler zdenerwowany sytuacja

- Panowie, nie możecie sobie porozmawiać przez telefon komórkowy?
- x - Niestety, na tej wysokości nie działają :D....

 Samolotem pasażerskim leci psychiatra i grupa wariatów. Nagle w samolocie zepsuł się jeden z silników i maszyna zaczyna tracić na wysokości. Wszyscy kurczowo trzymają się skrzydeł spadającego samolotu. Nagle któryś z wariatów woła:
- Niech któryś się puści, wtedy inni się uratują.
- Ja to zrobię! - mówi psychiatra.
- Brawo! - krzyknęli wariaci i zaczęli klaskać.

Podczas podjazu załoga lotu US Air do Fort Lauderdale źle skręciła i w rezultacie stanęła nos w nos z samolotem United 727.
Zirytowany damski głos kontrolera złajał załogę US Air, krzycząc: "US Air 2771, gdzie wy jedziecie? Mówiłam, że macie skręcić w prawo, na pas C! A wy skręciliście na D! Zatrzymajcie się natychniast. Wiem, że trudno odróżnić C od D, ale spróbujcie!
Ciągnąc swoją tyradę do zakłopotanej załogi, krzyczała histerycznie:
Boże, wszystko popieprzyliście! Całe wieki zajmie odkręcanie tego! Zostańcie, gdzie jesteście i nie ruszajcie się zanim nie powiem! Oczekujcie instrukcji do podjazdu za jakieś pół godziny; chcę żebyście jechali dokładnie gdzie wam wskażę, kiedy wskażę i jak wam wskażę! Zrozumieliście, US Air 2771?
"Tak jest, proszę pani" odpowiedziała pokornie załoga.
Oczywiście na częstotliwości kontroli naziemnej zapadła śmiertelna cisza. Nikt nie chciał ruszać zirytowanej pani z kontroli naziemnej w jej obecnym stanie. W każdym kokpicie wzrastało napięcie.
I wtedy nierozpoznany pilot złamał tę ciszę, pytając: "Czy ja nie byłem kiedyś z tobą żonaty?"

Wróżka wpatruje się w swoją czarodziejską kulę i mówi:
- Oj źle, źle! Mąż panią zdradza! Powinna go pani mieć stale na oku.
- Łatwo pani mówić! On jest pilotem samolotu.

Pierwsze próbne loty An-225. Piloci startuja uruchamiają aparaturę kontrolną i rozpoczynają testy. Mija pierwsza godzina lotu. Nagle, gdzieś z tylniej części kadłuba zaczynają dobiegać podejrzane odgłosy. Jakieś buczenie, stukanie, chuj wi co. Kapitan posyła drugiego pilota, żeby sprawdził co się dzieje. Drugi pilot wsiada na rower i jedzie na patrol. Nie ma go pół dnia, ale w końcu wraca.
- No i co tam się wyprawia? Nity z poszycia się sypią? Sworznie się luzują? Napędy zacinają? - pyta kapitan.
- A nieeeeee nic takiego - odpowiada drugi pilot - to tylko przez niedomkniętą pochylnię ładunkową wpadły nam niechcący do środka dwa Boeingi 737 i zaczęły latać dookoła żarówki w wc.