Humor lotniczy :)

Przed świętym Piotrem staje pilot (kpt. linii lotniczych) i ksiądz. Święty Piotr po sprawdzeniu danych w swoim komputerze orzeka: - Pilot do nieba, ksiądz do czyśćca. Ksiądz na to: - Ja protestuje św. Piotrze, dlaczego do czyśćca? Św. Piotr po ponownym sprawdzeniu danych odpowiada: - Jak Ksiądz odprawiał mszę to wszyscy wierni spali, a jak pilot leciał to wszyscy wierni się modlili... 

 Matka mówi do dorastającej córki:
- Mam dla ciebie dwóch statecznych kawalerów: lotnika i chemika. Wybieraj.
- Obaj niepewni. Jeden może spaść, a drugi wylecieć w powietrze.

Mój przyjaciel chciał przemieścić swój szybowiec Blanick na niedalekie lotnisko, po drugiej stronie przestrzeni kontrolowanej w kasie C, której wymogi nakazują min. posiadanie radia.
Samolot holujący radia nie miał, ale Blanick i owszem, więc nie było problemu. Po wylocie szybowiec skontaktował się z kontrolą lotów i podał zamiar przekroczenia przestrzeni klasy C. W połowie drogi kontroler nagle zażądał skrętu o 90 stopni w prawo.
Mój przyjaciel odpowiedział na to: "Co chcesz żebym teraz zrobił? Mam krzyczeć do niego przez okno?"

- Halo wieża? Tu lot 453. Mamy awarie dwóch silników.
- Lot 453? Tu wieża. Zrozumiałem. Skreślam.

 Do Polski zbliża się samolot. Pilot łączy się z lotniskiem.
- Halo, wieża? Zabrakło nam paliwa, możemy nie dolecieć do lotniska. Co mamy robić?
- Niech cała załoga powtarza za mną: "Zdrowaś Mario, łaskiś pełna..."

Zasłyszane w eterze:
Bylo to na częstotliwości kontroli obszaru.
- samolot x (linia x) - Jacek to ty?
- samolot y (linia y) - Tak. Piotrek?
- x - No czesc, co slychac?
- y - A nic nowego

Nagle kontroler zdenerwowany sytuacja

- Panowie, nie możecie sobie porozmawiać przez telefon komórkowy?
- x - Niestety, na tej wysokości nie działają :D....

Cessna 152: "Mój poziom lotu trzy tysiące siedemset (370 tys. stóp)."
Kontroler: "W takim razie skontaktuj się z centrum kosmicznym w Houston."
 - Co należy zrobić, gdy spadochron nie chce się otworzyć?
- Jest kilka możliwości:
1. Oddać go do składu i wymienić na inny.
2. Zacząć hamować.
3. Przeczytać książkę "Błyskawiczny kurs latania".
4. Uświadomić sobie, że następnego skoku już nie będzie.
5. Szybko umówić się z archaniołem Gabrielem na spotkanie.

Kontrola lotów lotniska O'Hare (Chicago): "USA 212, pozwolenie na podejście do 32 lewy, utrzymaj prędkość 250 węzłów (* ok. 463 km/h)"
USA212: "Przyjąłem. Jak długo mam utrzymać tę prędkość?"
Kontroler: "Jak potrafisz, to aż do rękawa"
USA212: "No dobra, ale lepiej uprzedź kontrole naziemna".

Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań do przedłużenia licencji pilota (jako że prowadzi on pojazd latający w cywilnej przestrzeni powietrznej).
Najpierw gruntownie przebadano jego zdrowie, m. in. wzrok i reakcje, potem zaczęto sprawdzać umiejętności praktyczne, typowe procedury i tak dalej.Sprawdzono też jego pojazd, stan reniferów, ich badania etc. W końcu przyszedł czas na test praktyczny, Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach.Mikołaj zaczął sprawdzać check listę, a instruktor wyjął ze swej torby strzelbę.
- Po co ta strzelba? - zdziwił się Mikołaj.
Instruktor odpowiedział ściszonym głosem:
- Nie powinienem ci o tym mówić, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz jeden z silników.
Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: "Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu: "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna..."

Podczas lotu szkolnego uczeń pilot popełnił błąd. Samokrytycznie stwierdził, że "dał d..y". Jednak zamiast przycisnąć przycisk interkomu przycisną nadawanie więc oprócz instruktora samokrytykę usłyszał cały lotniczy świat.
Poirytowany kontroler zaczął wołać przez radio:
- Pilot używający niecenzuralnych wyrażeń proszę natychmiast podać znaki swojego samolotu!
Na co instruktor lecący z uczniem odparł:
- Mój uczeń stwierdził, że dał d..py a nie, że jest idiotą.

Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu:
"Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie
pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu:
"Zamknij się, umieraj jak mężczyzna"

Pilot helikoptera do kontroli podejścia: "Tak, jestem 3000 stóp nad namiarem Cubla."
Drugi głos na tej samej częstotliwości: "NIE! Nie możesz! Ja też jestem na tej samej wysokości nad tym samym namiarem!".
Krótka przerwa, po czym odzywa się głos pierwszego pilota (bardzo głośno): "Ty idioto! Ty jesteś moim drugim pilotem!"
Instruktor sprawdza przed skokiem sprzęt spadochroniarzy. Poprawia coś tam to jednemu, to drugiemu. Doszedł tak do ostatniego, dociągnął mu pasy
uprzęży na maksa:
- Jak tam, wszystko w porządku?
- W porządku!
- Uprząż nie ciśnie w jaja?
- Nie.
- Jak masz na imię?
- Magda.

 Szkockie małżeństwo musiało w pilnej sprawie dotrzeć z Glasgow do Edynburga. Gdy na lotnisku przeczytali rozkład lotów i ceny biletów, posmutnieli. W tej właśnie chwili podszedł do nich angielski pilot.
- Mogę was zabrać do Edynburga, nawet za darmo, pod warunkiem, że przez całą podróż nie odezwiecie się ani słowem.
Szkoci zgodzili się na propozycję. Po wzbiciu się w powietrze pilot zaczął wykonywać samolotem wszelkie możliwe ewolucje powietrzne:
beczki, pętle, śruby, korkociągi... Po wylądowaniu w Edynburgu pilot mówi:
- Dzielnie się spisaliście! Nie pisnęliście ani słowa! Na to Szkot:
- W pewnym momencie omal nie krzyknąłem!
- Kiedy to było?
- Gdy moja żona wypadła z samolotu.

DC-10 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu.
Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko.

 Dwóch zamaskowanych terrorystów uprowadziło samolot lecący z Warszawy do Gdańska. Pilot melduje do bazy:
- Musimy zmienić kurs naszego lotu. Porywacze zażyczyli sobie polatać nad Puszczą Białowieską.
- Kto uprowadził samolot?
- Ten większy zamaskowany terrorysta to prawdopodobnie niedźwiedź, a ten mniejszy to chyba zając.
- Dlaczego pan tak sądzi?
- Bo ten większy zażądał okupu w postaci 1.000 słoików miodu, a ten mniejszy zażądał tysiąca kilogramów marchewki.

Samolot: "Radar, jesteśmy szykiem dwóch A10, właśnie nad wami i, eee.. tego.., ...zapomnieliśmy jaki mieliśmy sygnał wywoławczy."
Radar: "Żaden problem, przydzielimy wam tymczasowe sygnały: Głupek Jeden i Głupek Dwa."

Żołnierz, który dopiero od kilku dni jest w wojsku, podziwia podniebne akrobacje samolotu:
- Ale ta odrzutówka fajnie lata!
-To nie żadna odrzutówka, tylko odrzutowiec - poprawia go drugi żołnierz.
- Aha! A swoją drogą, to pan kapral, ma bardzo dobry wzrok! Ja bym nigdy z takiej odległości nie odróżnił płci samolotu!