Humor lotniczy :)

Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze!
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę.
Podczas lotu na dużej wysokości do kabiny pilotów Boeinga 707 wpada przerażona stewardesa i krzyczy: - Panie kapitanie, na pokładzie samolotu jest kilku porywaczy! - Proszę się nie niepokoić, to się czasami zdarza. - Ale każdy z nich chce lecieć gdzie indziej!

- Przepraszam.. Czy już wylądował samolot KLM-u ten z 13:63?
- Lot 1363 tak?
- Tak, ten z 13:63!
- Pewnie, że wylądował, jak zwykle punktualnie!

Źródło: forum www.lotnictwo.net.pl  - humor lotniczy oraz www.joemonster.pl
Pilot-uczeń: "Zgubiłem się; jestem nad jakimś jeziorem i lecę na wschód"
Kontroler: "Zrób wielokrotnie skręt o 90 stopni, to będę mógł cię znaleźć na radarze"
(krótka przerwa...)
Kontroler: "No dobra. To jezioro to Ocean Atlantycki. Proponuje natychmiast skręcić na zachód..."

 Szkockie małżeństwo musiało w pilnej sprawie dotrzeć z Glasgow do Edynburga. Gdy na lotnisku przeczytali rozkład lotów i ceny biletów, posmutnieli. W tej właśnie chwili podszedł do nich angielski pilot.
- Mogę was zabrać do Edynburga, nawet za darmo, pod warunkiem, że przez całą podróż nie odezwiecie się ani słowem.
Szkoci zgodzili się na propozycję. Po wzbiciu się w powietrze pilot zaczął wykonywać samolotem wszelkie możliwe ewolucje powietrzne:
beczki, pętle, śruby, korkociągi... Po wylądowaniu w Edynburgu pilot mówi:
- Dzielnie się spisaliście! Nie pisnęliście ani słowa! Na to Szkot:
- W pewnym momencie omal nie krzyknąłem!
- Kiedy to było?
- Gdy moja żona wypadła z samolotu.

Kontroler lotu: "Widoczność pionowa zero."
Pilot: "W stopach czy w metrach?"
Podczas lotu z kabiny pilotów zaczynają dobiegać dziwne odgłosy: jakieś skrzypienia, rytmiczne stukanie, pojękiwania. Jeden z pasażerów wsłuchuje się w te dźwięki, momentalnie blednie, a na czoło występuje mu zimny pot. Kurczowo wgłębia się w swój fotel i ze strachem w oczach zaczyna się modlić. Siedzący obok niego facet próbuje go uspokoić:
- Niech pan się tak nie denerwuje. Często latam samolotami i mogę pana zapewnić, że załoga tam w kabinie pilota wie co robi.
- Ja jestem pilotem! Ja wiem, CO oni tam robią!

Cessna 152: "Mój poziom lotu trzy tysiące siedemset (370 tys. stóp)."
Kontroler: "W takim razie skontaktuj się z centrum kosmicznym w Houston."
Podczas podjazu załoga lotu US Air do Fort Lauderdale źle skręciła i w rezultacie stanęła nos w nos z samolotem United 727.
Zirytowany damski głos kontrolera złajał załogę US Air, krzycząc: "US Air 2771, gdzie wy jedziecie? Mówiłam, że macie skręcić w prawo, na pas C! A wy skręciliście na D! Zatrzymajcie się natychniast. Wiem, że trudno odróżnić C od D, ale spróbujcie!
Ciągnąc swoją tyradę do zakłopotanej załogi, krzyczała histerycznie:
Boże, wszystko popieprzyliście! Całe wieki zajmie odkręcanie tego! Zostańcie, gdzie jesteście i nie ruszajcie się zanim nie powiem! Oczekujcie instrukcji do podjazdu za jakieś pół godziny; chcę żebyście jechali dokładnie gdzie wam wskażę, kiedy wskażę i jak wam wskażę! Zrozumieliście, US Air 2771?
"Tak jest, proszę pani" odpowiedziała pokornie załoga.
Oczywiście na częstotliwości kontroli naziemnej zapadła śmiertelna cisza. Nikt nie chciał ruszać zirytowanej pani z kontroli naziemnej w jej obecnym stanie. W każdym kokpicie wzrastało napięcie.
I wtedy nierozpoznany pilot złamał tę ciszę, pytając: "Czy ja nie byłem kiedyś z tobą żonaty?"

Wieża: Halo, lot 56, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj skrzydłami...
Pilot: OK, wieża, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj wieża!?

Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu:
"Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie
pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu:
"Zamknij się, umieraj jak mężczyzna"

Przychodzi Jasio ze szkoły i mówi:
- Mamo, dzieci się ze mnie śmieją i mówią, że mamy duży dom.
- Nie Jasiu, nie mamy dużego domu, ale już nie kręć się po korytarzu, bo za chwilę ma wylądować Boeing 707.
Podczas drugiej wojny światowej przygłucha Fąfarowa kupiła aparat słuchowy, który zaraz po powrocie do domu zainstalowała w uchu. Akurat w tym momencie ogłoszono alarm lotniczy. Nadleciały bombowce, a po chwili do ogrodu z olbrzymim hukiem wpadła bomba. Fąfarowa woła:
- Wejdź, Zygmuncie! Nawet nie wiesz, jaka jestem szczęśliwa! Dzięki temu aparatowi dziś po raz pierwszy od dziesięciu lat usłyszałam, że pukasz!

Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiście, że Airbus 340.
Wieża: W takim razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa silniki.

Jeśli siedzisz w samolocie, a obok ciebie siedzi wkurzającycy i upierdliwy nie do wytrzymania pasażer (najlepiej jak to Amerykanin), to:
1. Cicho i spokojnie wyciągnij laptopa.
2. Włącz laptopa.
3. Upewnij się, że sąsiad siedzący obok widzi ekran monitora.
4. Zamknij oczy i odwróć głowę w stronę sufitu.
5. Kliknij ten link:
http://skocz.pl/wpodrozy

Źródło: forum www.lotnictwo.net.pl  - humor lotniczy oraz www.joemonster.pl
 Matka mówi do dorastającej córki:
- Mam dla ciebie dwóch statecznych kawalerów: lotnika i chemika. Wybieraj.
- Obaj niepewni. Jeden może spaść, a drugi wylecieć w powietrze.

Pewna staruszka regularnie latała samolotem LOT-u z USA do Polski i z powrotem.
Podczas kolejnego lotu, w połowie drogi do Polski staruszka wzywa stewardesę i pyta:
- Proszę spytać w ładowni o mojego jamnika. Jedzie ze mną do Polski.
Kiedy stewardesa spytała w ładowni o psa, steward zamarł z przerażenia:
- Pamiętam, było tekturowe pudło z napisem "jamnik", ale przez nieuwagę zostało na lotnisku!
Stewardesa idzie do pilota i mówi:
- To nasza stała klientka, stracimy ją przez tego psa.
- Mam pomysł - mówi pilot. - Połączę się z Okęciem i niech kupią staruszce jakiegoś jamnika. Ona na pewno nie zauważy różnicy.
Po wylądowaniu samolotu na Okęciu stewardesa wręcza staruszce jamnika i mówi:
- Oddaję pieska. Wygląda na to, że dobrze zniósł podróż.
- Przecież to nie mój jamnik! - dziwi się staruszka. - Mój był nieżywy i wiozłam go w pudełku, żeby pochować go w kraju jego przodków.

"Przed wyjściem z samolotu prosimy sprawdzić, czy zabrali Państwo bagaż. To, czego Państwo zapomną, zostanie rozdzielone po równo pośród załogi. Prosimy nie zostawiać dzieci ani małżonków."
Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska Billund, w Danii.
Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"
Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."
Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"

Pilot helikoptera do kontroli podejścia: "Tak, jestem 3000 stóp nad Charlie."
Drugi głos na tej samej częstotliwości: "NIE! Nie możesz! Ja też jestem na tej samej wysokości nad tym samym namiarem!"
Krótka przerwa, po czym odzywa się głos pierwszego pilota (bardzo głośno):
"Ty idioto! Ty jesteś moim drugim pilotem!"