Humor lotniczy :)

- Halo wieża? Tu lot 453. Mamy awarie dwóch silników.
- Lot 453? Tu wieża. Zrozumiałem. Skreślam.

Wieża: Wasza wysokość i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...
Magazyn Lotnisko

 

 Do wieży lotów na lotnisku w Nowym Jorku dociera głos z samolotu:
- Tu lot 371 z Bejrutu. Przygotujcie natychmiast pas do lądowania.
- Co się stało? Uprowadzili was terroryści? - pyta kontroler lotów. Po chwili, znowu słychać głos z samolotu:
-Tu lot 371 z Bejrutu. Przygotujcie natychmiast pas do lądowania.
- Czy mogę mówić z pierwszym pilotem? - pyta kontroler lotów.
- Nie, pierwszy pilot jest pijany.
- To może z drugim pilotem?
- Drugi też jest pijany.
- To z kim ja, do cholery, mówię? Z terrorystami?
- Nie. Z automatycznym pilotem!

Lecą tureckim liniami lotniczymi generałowie. Nagle gaśnie jeden silnik.
W głośniku słychać tureckiego pilota mówiącego po angielsku:
- Gut morning ewrybady, dis is jur kapitan. Noł panik, ewryfing okej, fenjku for etenszyn
No to Generałowie pija dalej, za chwilę patrzą gaśnie drugi silnik. W głośniku słychać
- Heloł, dis is jur kapitan for sekend tajm. Dont panik, its ewryfing okej, fenkju for etenszyn.
Za chwilę jeden z generałów zauważa, że odpada skrzydło, słychac z głośnika.
- Heloł, dis is jur kapitan for last tajm. Hu ken słim go tu de łoter, hu kent słim... fenkju for etenszyn.

Kapitan linii United, już emerytowany, opowiedział tę historię, która zdarzyła się jego koledze w latach pięćdziesiątych.
Jego kolega był FO (pierwszym oficerem, czyli drugim pilotem) i za dowódcę miał pilota ze "starej szkoły", zionącego ogniem kapitana.
Sceneria zdarzeń: raport przed wylotem, samolot Convair 540 Elko, lot do Las Vegas, Newada.
Kapitan: "Nie dotykaj niczego, chyba że rozkażę." drugi pilot: "Tak jest, proszę pana." po półgodzinie lotu kapitan: "Jak to się dzieje, że mamy prędkość tylko 140 węzłów?" drugi
Pilot: "Och, czyżby życzył pan sobie schować podwozie?"

Przed wejściem do samolotu pasażer układa trzy sztuki bagażu przez obsługującą odloty panienką.
- Chciałbym wysłać jedną walizkę do Los Angeles, drugą do Hongkongu, a trzecią do Durban.
Panienka jest skonfundowana.
- To niemożliwe sir! Ten samolot odlatuje do Nowego Jorku.
- Jak to niemożliwe? Przecież, gdy ostatnio leciałem do Nowego Jorku, dokładnie tak zrobiliście!

Pilot Alitalia, któremu piorun wyłączył pół kokpitu: "Skoro wszystko wysiadło, nic już nie działa, wysokościomierz nic nie pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu: "Zamknij się, umieraj jak mężczyzna..."

Pilot: Dzień dobry Bratysławo.
Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieża: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy.
Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo...

Pilot małego samolotu pocztowego miał dość swobodne podejście do przepisowego słownictwa, prawdopodobnie z powodu znudzenia rutynowymi,  nocnymi lotami. Każdego dnia o 2:15 w nocy lądował na małym lotnisku wywołując je:
- "Dzień dobry lotnisko Jones, zgadnij kto?"
Kontroler lotów też był znudzony, ale nalegał na zachowanie prawidłowej terminologii i pouczał tego pilota codziennie jak prawidłowo korzystać z radia. Lekcje nie przynosiły rezultatu i pilot kontynuował swoje codzienne pytania "zgadnij kto?".
Tak było też pewnej nocy, gdy w radiu zabrzmiało:
- "Dzień dobry lotnisko Jones, zgadnij kto?"
Kontroler, tym razem dobrze przygotowany, wygasił wszystkie światła na lotnisku i odpowiedział:
- "Tu lotnisko Jones, zgadnij GDZIE!"
Od tej chwili komunikacja radiowa przebiegała najzupełniej prawidłowo...