Humor lotniczy :)

Przychodzi Jasio ze szkoły i mówi:
- Mamo, dzieci się ze mnie śmieją i mówią, że mamy duży dom.
- Nie Jasiu, nie mamy dużego domu, ale już nie kręć się po korytarzu, bo za chwilę ma wylądować Boeing 707.
Pilot helikoptera do kontroli podejścia: "Tak, jestem 3000 stóp nad Charlie."
Drugi głos na tej samej częstotliwości: "NIE! Nie możesz! Ja też jestem na tej samej wysokości nad tym samym namiarem!"
Krótka przerwa, po czym odzywa się głos pierwszego pilota (bardzo głośno):
"Ty idioto! Ty jesteś moim drugim pilotem!"

Fąfarowa mówi do męża:
- Przypominasz mi samolot.
- Samolot? Dlaczego?
- Bo na ziemi nie ma z ciebie żadnego pożytku.
Polem idą dwie myszki. Nagle zatrzymują się, bo widzą przelatującego nad nimi nietoperza. Jedna z myszek mówi:
- Jak dorosnę też zostanę lotnikiem!

Lecą ludzie samolotem. Nagle z głośnika głos pilota.
- Proszę państwa, proszę się nie denerwować, mamy małą awarię. Proszę przejść na lewą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka.
Ludzie przechodzą na lewą stronę, samolot się przechyla, a pilot:
- Jak państwo słusznie zauważyli, lewy silnik płonie.
Mała panika na pokładzie ale od czego drugi silnik... Za chwilę jednak znów głos...
- Proszę państwa, a teraz spokojnie, powoli proszę przejść na drugą stronę samolotu i spojrzeć przez okienka...
Ludzie już bardziej podenerwowani przebiegają na drugą stronę;
- Jak widać proszę państwa, drugi silnik również płonie...
Panika zaczyna wybuchać na pokładzie...
- A teraz proszę spojrzeć w dół.
Wszyscy przylepili się do okienek.
- Jak widać, pod nami rozpościera się duże, piękne jezioro, a pośrodku widać mały żółty pontonik. Z małego żółtego pontonika mówiła dla państwa załoga samolotu...
 Szkockie małżeństwo musiało w pilnej sprawie dotrzeć z Glasgow do Edynburga. Gdy na lotnisku przeczytali rozkład lotów i ceny biletów, posmutnieli. W tej właśnie chwili podszedł do nich angielski pilot.
- Mogę was zabrać do Edynburga, nawet za darmo, pod warunkiem, że przez całą podróż nie odezwiecie się ani słowem.
Szkoci zgodzili się na propozycję. Po wzbiciu się w powietrze pilot zaczął wykonywać samolotem wszelkie możliwe ewolucje powietrzne:
beczki, pętle, śruby, korkociągi... Po wylądowaniu w Edynburgu pilot mówi:
- Dzielnie się spisaliście! Nie pisnęliście ani słowa! Na to Szkot:
- W pewnym momencie omal nie krzyknąłem!
- Kiedy to było?
- Gdy moja żona wypadła z samolotu.

W chwilę po starcie samolotu do pobladłej staruszki podbiega stewardesa, siada obok niej i chwyta ją za rękę. Po kilku minutach stewardesa wstaje i pyta:
- Już wszystko w porządku, prawda?
- Tak, moja mała - odpowiada staruszka. - Jeśli w ciągu lotu ogarnie cię strach, możesz do mnie przyjść, to znów potrzymam cię za rękę.

W sądzie pytają mężczyznę, z zawodu pilota samolotu:

- W jaki sposób spowodował pan wypadek samochodowy?

- Trochę wypiłem i zapomniałem, że znajduję się w samochodzie, a nie w samolocie. Do ostatniej chwili przed wypadkiem naciskałem pedał gazu mając nadzieję, że przelecę się nad znajdującą się przede mną maszyną.

Edyta Górniak w drodze do Londynu
Stewardessa: - Zamawiała Pani porcje wegetariańską? Czy mogę prosić o Pani nazwisko?
Edyta z oburzeniem w głosie: - To pani nie wie jak ja się nazywam?
Stewardessa: - A pani wie jak ja się nazywam?

Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy instrukcje...
Wieża: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze!
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę.
- Dlaczego na świecie potrzebni są i optymiści i pesymiści?
- Bo gdy optymista skonstruował samolot, pesymista natychmiast wynalazł spadochron.

Poborowy oznajmia wojskowej komisji lekarskiej:
- Nie mogę służyć w wojsku, bo jestem nerwowy i przy najmniejszym stresie wyskakuję przez okno.
- Świetnie! - mówi kapitan. - Potrzebujemy takich odważnych do wojsk spadochronowych!

Wieża na Monachium II: "LH 8610 pozwolenie na start."
Pilot (LH 8610): "Ale my jeszcze nie wylądowaliśmy!"
Wieża: "Dobra, a niby to kto stoi na pasie 26?"
Pilot (LH 8801): "LH 8801."
Wieża: "OK, to w takim razie wy macie pozwolenie na start!"
Zagadka:
 Na łące leży facet, na plecach ma plecak, wokół latają muchy.
 Pytanie: Co jest w plecaku?

 Odpowiedź: Spadochron.

Przed pierwszym skokiem ze spadochronem, Fąfara pyta instruktora:
- Co zrobić, jeśli nie otworzy się spadochron?
- Należy otworzyć spadochron zapasowy.
- A jeśli nie otworzy się również zapasowy?
- Należy machać rękami jak orzeł skrzydłami - odpowiada zirytowany instruktor.
Po kwadransie, gdy wyskoczyli wszyscy spadochroniarze, samolot wziął kurs na lotnisko. Nagle pilot i instruktor słyszą dobijanie się z zewnątrz. Po otwarciu drzwi samolotu widzą Fąfarę, który machając szybko rękami, pyta instruktora:
- Czy tak macha orzeł? 
Usłyszane na pokładzie lotu American Airlines do Amarillo w Texasie, w dzień wyjątkowo wietrzny i obfitujący w turbulencje. Podczas podejścia do lądowania, kapitan musiał faktycznie walczyć z niesprzyjającymi warunkami. Po wyjątkowo twardym lądowaniu, steward podszedł do mikrofonu i ogłosił: "Panie i Panowie, witamy w Amarillo. Prosimy pozostać na
swoich miejscach z zapiętymi pasami bezpieczeństwa podczas gdy kapitan podjedzie tym co zostało z naszego samolotu, do bramki."

Rozmawiają dwaj piloci:
- Nasze linie lotnicze znalazły sposób na palaczy papierosów.
- Jaki?
- Jeśli ktoś chce sobie zapalić w czasie lotu, musi wyjść na zewnątrz.

Kontrola: "Piper N444D, uwaga samolot, na godzinie drugiej, 500 stóp
poniżej."
Piper N444D: "Hm, widzimy jakieś zbliżające się do nas
światełko..."
Kontrola: "Przypatrzcie się, za tym światełkiem jest pewnie samolot."
Stewardesa po starcie samolotu:
- Bardzo przepraszamy państwa za godzinne opóźnienie przy starcie. Nasz pilot słyszał podejrzane zgrzyty w silniku i zabrało nam godzinę znalezienie nowego pilota.
 
Magazyn Lotnictwo
 

Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska Billund, w Danii.
Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"
Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."
Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"