Turysta przyleciał do Warszawy samolotem, ale nie miał gdzie przenocować, więc rozbił namiot na lotnisku. W nocy zbudził go jakiś świst. Gdy wybiegł z namiotu i zobaczył lecący prosto na niego samolot, przestraszył się i krzyknął:
- Jezus, Maria!
Z okienka samolotu wyjrzał jego wujek.
- Nie, to tylko ja, wujek Stefan!