Pilot akurat w tym rejsie lądował wyjątkowo twardo, uderzając samolotem jak młotem o podłoże. Ta linia lotnicza wymagała, aby pierwszy oficer stal w drzwiach i żegnał pasażerów uśmiechem i słowami:
"Dziękujemy za lot liniami XYZ". Ciężko mu było patrzeć w oczy pasażerów chwile po tym kiepskim lądowaniu. Wyszli wszyscy za wyjątkiem starszej pani, wspierającej się na lasce. Powiedziała:
"Synku, czy mogę zadać pytanie?".
"Ależ oczywiście" odpowiedział pilot "o co chodzi""
Starsza pani na to:
"My wylądowaliśmy czy zostaliśmy zestrzeleni?".