Festyn Zapraszamy na relację z festynu lotniczego "Lotnisko bliżej miasta". Specjalnie dla naszych czytelników będziemy na bieżąco przekazywać najnowsze informacje i ciekawostki z Michałkowa. Festyn cieszy się niezwykłą popularnością widzów i dziennikarzy.

 

 

Sobota


Poranne atrakcje rozpoczęły się od lotów mistrza akrobacji - Marka Szufy. Pilot na swoim  samolocie Christen Eagle zaprezentował swoje niezwykłe umiejętności. Beczki, korkociągi, loty nad lotniskiem "na żyletę" - to zaledwie kilka punktów programu, jakie zaprezentował Marek Szufa. Trudno to opisać słowami, więc niebawem zaprezentujemy relację video z tego przelotu.


Lotnisko w Michałkowie przypomina momentami Okęcie, a nawet mało - Heathrow. Co chwila startują z niego i lądują maszyny latające, od wiatrakowców, samolotów szkoczków spadochronowych po motolotnie i helikoptery. A propos tych ostatnich - na lotnisko około godziny 10.00 wylądował Mi-24 z 56. Kujawskiego Pułku Śmigłowców Bojowych w Inowrocławiu. Potężna maszyna zatoczyła koło nad lotniskiem i wylądowała na trawiastej płycie. Od razu zgromadził się koło niej tłum zwiedzających i spotterów. Zwiedzający mogą obejrzeć również na płycie pokaz zabytkowych samochodów, jest również wiele stoisk różnorodnych wystawców. W tym również nasze - samoloty.pl, gdzie można się zaopatrzyć w różnorakie gadżety i książki.


Martyna Wojciechowska, niekwestionowana gwiazda festynu również pojawiła się na lotnisku. Odpowiadała o swoich pasjach, dziennikarstwie, również o lotnictwie, które bardzo ją pasjonuje. Z żalem dodała, że sama próbowała zdawać na licencję pilota, ale niestety nic z tych planów nie wyszło.


Wszyscy oczekują z niecierpliwością na przylot dwóch gwiazd - pary F-16 z krzesińskiej bazy. Emocji z każdą minutą przybywa. Śledźcie nasze strony, albo sami przyjedźcie do Michałkowa. Naprawdę warto!

 

Christen Eagle, samolot Marka Szufy

 Christen Eagle, samolot Marka Szufy

 

Na lotnisku stoi wiele nowych i zabytkowych maszyn

Na lotnisku stoi wiele nowych i zabytkowych maszyn

 

Stoisko samoloty.pl

Stoisko samoloty.pl

 

IMG_5308

Martyna Wojciechowska opowiadała o swoich pasjach

 

Spadochroniarze w swoim żywiole

Spadochroniarze w swoim żywiole

 

Na scenie pojawiają się zespoły wokalne. Tłum narasta. Pogoda jest wprost wyśmienita. Jedynie spotterzy skarżą się czasem, że ostre słońce przeszkadza w dobrym skonfigurowaniu aparatu. Marek Szufa dał kolejny niesamowity popis swoich zdolności. Zachwycać można się było tym porannym, ale ten popołudniowy to istne mistrzostwo. Jest godzina 15.00, za chwilę nastąpi oficjalne otwarcie festynu i rozpocznie się Powiatowe Święto Sera - konkursy i zabawy dla najmłodszych z nagrodami. A najmłodszych amatorów samolotów nie brakuje. W oczekiwaniu na przylot "jastrzębiej" pary udało nam się porozmawiać z płk dypl. pil. Cezarym Wiśniewskim, dowódcą 31. BLT w Krzesinach.

 

Wywiad z płk dypl. pil. Cezarym Wiśniewskim, dowódcą 31. BLT w Krzesinach


- F-16 na festynie lotniczym to raczej rzadkość? Jak to się stało, że dziś pojawią się w Michałkowie?

- Jeśli organizatorzy bardzo chcą i spełnione zostaną wszelkie procedury odnośnie samolotów taktycznych oraz lotnisko umiejscowieone jest poza terenami miejskimi i nalot można bezpiecznie wykonać, zgodnie z przepisami, to da się to zrobić. Dowódca Sił Powietrznych ma taką władzę, by taką zgodę wydać. Dlatego tu jesteśmy.

 

- Często zdarzały się takie przeloty?

- Owszem, zdarzało się, na Góraszce, targi w Kielcach i oczywiście Air Show Radom.

 

- Na jakiej wysokości przelecą F-16 i czego można będzie się spodziewać?

- Zgodnie z zapotrzebowaniem organizatorów i decyzją dowódcy SP przelot odbędzie się na wysokości 600 stóp, czyli troszkę ponad 200 m. Przelecimy, narobimy trochę hałasu, zrobimy zejście aby pokazać możliwości samolotu i odlecimy.

 

- Kto będzie pilotował maszyny?

- Dowódcą ugrupowanie będzie pan płk Zadębski i jego skrzydłowym będzie pan mjr Ślusarz. Obaj z 31 BLT Krzesiny.


Dziękuję za rozmowę. Czekamy zatem na "Jastrzębie".

   

Marek Szufa

Marek Szufa

 

Mi-24

Mi-24

 

No i przyleciały. Dwa F-16 pojawiły się nad michałkowskim niebem. Przy niskiej prędkości przeleciały nad pasem, a następnie zrobiły na dopalaczach nawrot, powodując, że w samochodach na parkingach powłączały się alarmy. Wrażenie niesamowite! Zatoczyły koło nad lotniskiem i ponownie nad nim przeleciały, na pożegnanie wypuszczając flary. Liczba widzów podczas pokazu sięgnęła apogeum. Choć teren w Michałkowie jest naprawdę spory, pustych miejsc koło płyty było niewiele. Warto było czekać. Wspaniałe maszyny.

 

Choć jest już godzina 17.00, nadal uczestników czeka wiele wrażeń. Nikt na nudę nie może narzekać. Za chwilę na niebie pojawią się samoloty akrobacyjne grupy "Żelazny". Będzie się działo, to w końcu jedna z najbardziej znanych, nie tylko w Polsce, grup akrobacyjnych. Czekamy...

 

Cessna 208B Grand Caravan

Cessna 208B Grand Caravan


Dowódca 31. BLT Cezary Wiśniewski wraz z organizatorem, Marianem Sadowskim

Dowódca 31. BLT Cezary Wiśniewski wraz z organizatorem, Marianem Sadowskim

 

Festyn lotniczy w Michałkowie

Festyn lotniczy w Michałkowie


Christen Eagle

Christen Eagle

 

I w końcu pojawili się na niebie - 3-osobowa reprezentacja grupy "Żelazny". W jej składzie: Wojciech Krupa w samolocie Extra 330 LC, Krzysztof Sałkowski w samolocie Zlin-50 L oraz Piotr Haberland w Zlin-50 LS. Zawsze trzymają ten sam, wysoki poziom swoich pokazów i wzbudzają emocje wszędzie tam, gdzie się pojawią. I tym razem ich podniebne ewolucje wywoływały wśród tłumu czasem okrzyk zachwytu i pewnego przerażenia nawet, szczególnie, gdy jeden z samolotów wykonywał ewolucje nad publicznością. Rozpoczęli pokaz z "od serca" - dosłownie! Wykonali na błękitnym niebie wspaniałe serce, nie zapominając nawet o strzale, która je przebija. Potem były korkociągi, wyminięcia i inne ewolucje, których nie sposób wszystkich wymienić, bo pokaz trwał około 20 minut. Nasi czytelnicy muszą poczekać tylko na nasze filmy.

 

Udało nam się zadać parę pytań niekwestionowanej gwieździe festynu w Michałkowie - Markowi Szufie. Dodać należy, że mistrz był wykonał w sumie 4 lub 5 pokazów (trudno w natłoku tych emocji zliczyć), co zasługuje na niemały podziw.

 

Wywiad z Markiem Szufą, słynnym pilotem akrobacyjnym, który na co dzień lata Boeingami w Polskich Liniach Lotniczych LOT


- Jak Pan godzi pracę pilota w liniach lotniczych z akrobacją samolotową? 

- Nie godzę, bardzo mi praca przeszkadza (śmiech)! Ale muszę pracować, żeby zarobić na to, co robię, więc pomiędzy lotami rejsowymi bawię się akrobacją, w sposób jaki to było widać dzisiaj.

 

- Ile czasu poświęca Pan procentowo na te dwa zajęcia? 

- Na akrobację poświęcam około 80 godzin w ciągu roku, natomiast na tych dużych samolotach prawie 100 godzin miesięcznie. A zatem taka to jest różnica.

 

- Czy dużo kosztuje Pana przygotowanie takiego pokazu?

- Niestety niewiele jest czasu na ten trening, a to ze względu, że pracuję zawodowo. To ogranicza moje możliwości, ale z drugiej strony akrobacja to droga pasja i trzeba mieć na nią pieniądze. Oczywiście ćwiczę niewiele, ale zawsze tyle, by dobrze przygotować się na pokazy. Ale jest to naprawdę bardzo duże minimum, które trzeba wylatać przed pokazami.

 

- Jak wygląda zwykły dzień takiego pilota jak Pan?

- (Śmiech) Wstaję rano, golę się, zjadam śniadanie, zakładam mundur, jadę do pracy, wsiadam w samolot i lecę 10-12 godzin. Następnie wysiadam, jadę do hotelu, zdrzemnę się 4-5 godzin, znowu wstaję, znowu się golę, jem śniadanie, wyskoczę gdzieś na miasto np. jak jestem w Chicago, po czym znowu wkładam mundur, wsiadam do samolotu i wiosłuję do Warszawy. Potem idę spać nieprzytomny i jak oprzytomnieję trochę to jadę na lotnisko trochę polatać w Eagle'u. Tak to wygląda.

 

- No właśnie, może kilka słów o Christen Eagle.

- Jest to samolot amerykański, z lat 70-tych. Jest to typowy samolot akrobacyjny, kultowy powiedziałbym. Jest do dzisiaj produkowany. Kupiłego swój model  w Stanach i przywiozłem go do Polski Boeingiem, zapakowałem go do samolotu i tak trafił do Warszawy.

 

- Gdyby miałby Pan dokończyć zdanie:

Pilotowanie samolotu jest... wspaniałą sprawą.

Latam, bo... kocham.

Czytelnikom samoloty.pl chciałbym powiedzieć... Skoro czytają, to są fanami lotnictwa, tak więc niech do końca swoich dni byli z tym lotnictwem związani.

-Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Rozmawiał Bartłomiej Hypki

 

Niedziela

 

Pogoda o poranku nie wróżyła nic dobrego. Jednakże około godziny 10.00 wiatr rozwiał chmury i znów zgromadzonej na lotnisku widowni ukazało się palące słońce. Z tego także powodu przewidziana o tej porze konferencja prasowa z Martyną Wojciechowską odbyła się przy śmigłowcu Mi-24, który, z racji swoich rozmiarów, daje wystarczającą dawkę cienia. Martyna otoczona przez tłum dziennikarzy odpowiadała na grad zadawanych jej pytań. W późniejszym czasie zaprezentujemy naszym czytelnikom relację wideo z tego spotaknia, a na razie prezentujemy Państwu krótki wywiad z Panią Martyną.

 

Wywiad z Martyną Wojciechowską, dziennikarką, podróżniczką oraz pisarką


- Wiele pytań już padło. Ale może na początku to podstawowe - jakie są Pani wrażenia z pobytu w Michałkowie?

- Super wrażenia oczywiście, miła atmosfera, piękna pogoda, świetne maszyny - F-16-tki i Mi-24. Także to robi niesamowite wrażenie, super impreza i myślę, że jest może zastąpić Góraszkę, która odbywała się do tej pory w okolicach Warszawy. No niestety Góraszki nie ma już, ale teraz zapraszamy do Michałkowa.

 

- Jest Pani dziennikarką, podróżniczką, posiada Pani wiele pasji. A co łączy Panią z lotnictwem?

- Lotnictwo nie jest do końca moją domeną tzn. sama nie latam, zostawiam to po prostu specjalistom i z radością wsiadam jako pasażer. Niech każdy robi to, co umie robić najlepiej. Nie potrafię prowadzić samolotu, ale zazdroszczę i bardzo podziwiam tych, co posiadają taką umiejętność. Wczoraj miałam także okazję przelecieć się szybowcem, robiliśmy akrobacje szybowcem - niesamowite wrażenia i piękne widoki.

 

- Jakie są Pani plany podróżnicze na najbliższą przyszłość?

- Ruszyły zdjęcia do trzeciej serii "Kobiety na krańcu świata" w związku z tym ja jestem znowu w podróży przez wszystkie kontynenty i tak będzie aż do jesieni. Odwiedzimy Amerykę Południową, Afrykę, Azję, w tej serii będzie również Australia. "Troszkę" jak zwykle znowu pojeżdże, bo tych wyjazdów w tym roku będzie więcej. I będą bardziej egzotyczne.

 

- Pani podróż do Michałkowa była podobno dość ekstremalna?

- Pogoda akurat nie dopisała. Wystartowaliśmy samolotem przy pięknej pogodzie, a potem gwałtownie się popsuła. Skończyło się na tym, że lądowaliśmy w burzy i przy fatalnej widoczności. W związku z tym trudno to zaliczyć do przyjemnych doświadczeń, ale ja znoszę takie warunki relatywnie dobrze. Natomiast moja trzyletnia córka rzeczywiście poważnie się wystraszyła, tylko wytłumaczyłam jej, że tak miało być, jest super i to są dla nas takie atrakcje przewidziane. A za chwilę znowu wsiadamy do samolotu...

 

- Miejmy nadzieję, że może powrót będzie spokojniejszy.

- Tak chyba będzie, zapowiada się ładna pogoda.


- Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Bartłomiej Hypki

 

 

Około południa na scenie pojawiły się zespoły muzyczne, które były jednak często zagłuszane przez  latające samoloty. Na niebie ponownie pojawił się Marek Szufa oraz Żelaźni. Mimo, że były to tylko ćwiczenia, zgromadzona publiczność żywo reagowała na podniebne ewolucje. To nie jedyne maszyny, jakie pojawiły się na niebie - wiatrakowce, śmigłowce, szybowce, samoloty przybyłych pilotów i inne maszyny spowodowały, że na niebie Michałkowa był spory tłok. Do atrakcji dzisiejszego dnia niewątpliwie należy zaliczyć popisy pilotów śmigłowca Mi-24. Potężny śmigłowiec nad płytą pożegnał się z publicznością wykonując serię skłonów, lotów bokiem i różnorakich obrotów. Na lotnisku pojawił się również korpus dyplomatyczny z Rosji. Żywe zainteresowanie wzbudziła w rosyjskich gościach grupa rekonstrukcyjna, która wczoraj wieczorem wykonała w Michałkowie inscenizację z I wojny światowej. Odbyła się również krótka rozmowa z grupą, a na koniec zrobiono pamiątkowe zdjęcie.

 

5_1

Grupa rekonstrukcyjna wraz z przedstawicielem rosyjskiego CD i organizatorem Marianem Sadowskim 

  

RWD-5 nad parkingiem

RWD-5 nad parkingiem

  

Turbo-Finist SM92 T

Turbo-Finist SM92 T


Pokaz Mi-24

Pokaz Mi-24

  

alt

"Żelazny" w akcji

 

Popołudnie na michałkowskim lotnisku uświetniła jeszcze raz grupa akrobacyjna "Żelazny". Pokaz był właściwie powtórzeniem wczorajszego, ale przecież "przyjemność się powtarza, się powtarza". Tłum narasta, ale trzeba przyznać, że publiczności jest trochę mniej niż wczoraj. Czyżby powodem było to, że dziś nie przelecą  F-16-ki? Szkoda, bo i bez "Jastrzębi" emocji nie brakuje. Swoją drogą według nieoficjalnych informacji wczoraj imprezę odwiedziło aż 40 tys. osób! Takiej imprezy w Wielkopolsce dawno nie było. Mało powiedziane, taką liczbę osób mają tylko największe imprezy w Polsce.


Tymczasem zapraszamy Państwa do przeczytania wywiadu z Panią Adelą Dankowską, legendą polskiego szybownictwa. Ustanowiła ona łącznie 12 rekordów świata i 35 rekordów Polski. Przez wiele lat pracowała jako instruktor lotniczy w Centralnej Szkole Szybowcowej. Nagrodzona za osiągnięcia sportowe m.in. Medalem Tańskiego (1964) oraz Medalem Lilienthala (1975).


1906c0b4c6393a1ca1cde905f581f015

Adela Dankowska


- Co według Pani jest najbardziej pasjonujące w szybownictwie?

- Latam już ponad 55 lat, ale zawsze czerpię radość z szybownictwa. Kiedy wsiada się do szybowca ważny jest tylko lot, wszystkie problemy zostają na dole, liczy się tylko tu i teraz. Poza tym pilot szybowcowy musi cały czas myśleć o swoim locie, nie ma się czasu na inne sprawy.


- Dlaczego właśnie szybowce, a nie np. samoloty?

- Miałam kiedyś licencję turystyczną, ale przelatałam tylko 350 godzin na samolotach. Na szybowcach 6120 godzin. Teraz już po raz drugi okrążam kulę ziemską, bo przeleciałam szybowcem ponad 220 tys. kilometrów. To po prostu jest miłość, najpierw mąż, potem szybowce (śmiech).


- Czy obecnie dużo czasu spędza Pani w powietrzu?

- Obecnie dużo mniej. Kiedyś, jak startowałam w zawodach i byłam instruktorką szybowcową latałam bardzo dużo. Teraz rocznie spędzam w szybowcu jakieś 30-40 godzin rocznie.


- Pani książka „Z głową chmurach” cieszyła się ogromnym zainteresowaniem podczas Festynu Lotniczego w Michałkowie. Czy mogłaby Pani przybliżyć pokrótce przyszłym czytelnikom o czym jest ta książka?

- Faktycznie, za mało zabrałam egzemplarzy na festyn. Wszystkie rozeszły się w kilka godzin. Nie spodziewałam się aż takiego zainteresowania moją książką. A w dużym skrócie jest to historia powojennego szybownictwa kobiet, nie tylko mnie. Ale ja w książce starałam się również zawrzeć swoje przeżycia. Na końcu książki udało mi zebrać zdjęcia i utworzyć swoisty poczet kobiet-szybowniczek, począwszy od Wandy Modlibowskiej.


- Skoro książka odnosi taki sukces czy nie zdecyduje się Pani na wydanie kolejnej pozycji?

- Nie sądzę, spędziłam nad tą książką ponad dwa lata, poświęciłam jej naprawdę dużo czasu. Bezustannie kłóciłam się także z mężem o fakty. On twierdził, że było tak, a ja, że jednak inaczej (śmiech). Nie zapowiada się bym napisała jakąś kolejną pozycję.


- A jakie są Pani najbliższe plany związane z szybownictwem?

- Bardzo chciałabym wystartować w Mistrzostwach Polski Kobiet w Szybownictwie. Na razie to się nie udaje ponieważ do rozegrania zawodów potrzebne jest 10 zawodniczek, natomiast nas zbiera się czasami tylko 6. Ale mam nadzieję, że w tym roku to się uda i zawody zostaną rozegrane w Aeroklubie Częstochowskim.


- Czego Pani serdecznie życzę. Dziękuję bardzo za rozmowę.


Rozmawiał Bartłomiej Hypki



 

Właśnie w tej chwili na lotnisku odbywają się skoki spadochronowe. Kolorowe czasze krążą nad lotniskiem. Wrócimy niebawem...

 

Zbliża się powoli godzina 18.30. Nieuchronnie zbliża się czas pożegnania. Piloci-goście festynu powoli opuszczają lotnisko. Kolejne samolotu stratują z pasa. Przybyli goście opuszczają teren Aeroklubu Ostrowskiego. Na twarzach organizatorów widać radość. Może na dokładniejsze podsumowanie przyjdzie jeszcze czas, ale już dziś można powiedzieć, że festyn okazał się wielkim sukcesem. My również żeganamy się powoli. I już zapraszamy śledzenie strony samoloty.pl, gdzie jeszcze w tym tygodniu ukaże się wiecej materiałów z Michałkowa - filmy z pokazów, kolejne wywiady i galerie zdjęć. Zapraszamy!

 

 

Tekst. Bartłomiej Hypki

Fot. Bartłomiej Hypki, Joanna Walczak, Karol Zieliński