UkrainianAn-225An-225 Mrija, największy samolot świata, waży 200 ton i pomimo tego (oraz kolejnych 200 ton ładunku) bez większego problemu odrywa się od ziemi. Poniższe samoloty są znacznie lżejsze i też oderwały się od ziemi – choć większość nie na długo.

 

 

 

1. Caproni Ca.60 Transaero

 

ca.60

 

W przypadku tego "samolotu" najdziwniejsze jest to, że w ogóle zdołał wzbić się w powietrze. Co prawda nie na długo, ale zawsze. Włoscy konstruktorzy wymyślili sobie istny latający dom, którego zadaniem miało być transportowanie za ocean nawet setki ludzi – w latach 20., kiedy Caproni Ca.60 powstawał, była to liczba ogromna. Ogromne było też wyzwanie. Drewniany potrójny trójpłatowiec napędzany był 8 silnikami, ważył 25 ton i… co tu dużo mówić. Już pierwszy jego lot zakończył się katastrofą.

Po wzbiciu się na 18 metrów konstrukcja Caproni Ca.60 Transaero poddała się prawom fizyki i cała ta latająca chałupa zmieniła się w chałupę pływającą – częściowo zresztą pod wodą jeziora Maggiore. Konstruktorzy odgrażali się, że naprawią samolot i spróbują jeszcze raz, ale wtedy, w niewyjaśnionych okolicznościach, wybuchł pożar, który strawił resztki wynalazku. To zwolniło Włochów z honorowego obowiązku podjęcia się odbudowy.

2. SNECMA Coleoptere C-450

 

c-450

 

Francuzi także dorzucili pokaźną cegiełkę do historii eksperymentalnego lotnictwa. Im również zamarzył się samolot pionowego startu, ale podeszli do zadania z jeszcze większą fantazją. Zamiast dwóch skrzydeł, jak w przypadku tradycyjnych samolotów, stworzyli maszynę z jednym. Na dodatek w kształcie tuby, w której umieszczono ważący 2,5 tony silnik odrzutowy. Co najciekawsze, SNECMA Coleoptere C-450, bo tak nazywał się ów szaleńczy pomysł, faktycznie latała. Latała, choć w sposób niemal zupełnie nieprzewidywalny. Kolejne testy obfitowały w mniejsze lub większe awarie i wypadki, aż wreszcie Francuzi poszli po rozum do głowy – poddali się zanim ktokolwiek zaangażowany w rozwój Coleoptere C-450 zdążył przypłacić zabawę życiem.

3. Bartini Beriev VVA-14

 

vaa-14

 

Radzieccy konstruktorzy po raz kolejny postanowili udowodnić swoją wyższość nad amerykańskimi konkurentami. Wyszło… jak wyszło. Na pewno bezkompromisowo. Bartini Beriev VVA-14 to połączenie samolotu pionowego startu i amfibii. W założeniach wynalazek miał pływać, latać, pionowo startować z wody, osiągać duże wysokości i pokonywać jeszcze większe dystanse, a niejako w międzyczasie posyłać na dno amerykańskie łodzie podwodne. Ale już sam wygląd VVA-14 sugeruje, że coś Ruskim mogło jednak pójść nie tak, jak oczekiwali…

4. Lockheed XFV

 

xfv

 

Kolejny zarzucony projekt myśliwca pionowego startu, jeszcze inny od pozostałych. Lockheed XFV wyróżniał się aż 5500-konnym silnikiem napędzającym dwa śmigła wirujące w przeciwnych kierunkach oraz ogonem z czterech lotek ułożonych w kształt litery X. 28 próbnych lotów, podczas których badano zdolność przechodzenia samolotu z lotu poziomego w pionowy, utwierdziły konstruktorów w przekonaniu, że z Lockheeda XFV nic pożytecznego nie będzie. W 1955 roku jedyny zbudowany prototyp został wysłany na przedwczesną emeryturę, a dzisiaj podziwiać go można w muzeum lotnictwa na Florydzie.

5. Avro Canada VZ-9-AV Avrocar

 

vz-9-av

 

Sprawka kosmitów? Niezupełnie – jedynie Kanadyjczyków, ale to prawie na to samo wychodzi. Latający spodek miał być kolejnym samolotem zdolnym do pionowego startu i lądowania. Zdolnym do startu i lądowania owszem, był, nieco gorzej radził sobie jednak z lataniem. VZ-9-AV Avrocar konstruowany był na przełomie lat 40. i 50. XX wieku. Ale już w 1953 roku Kanadyjczycy zrezygnowali z dalszego finansowania Avrocara. Główny konstruktor zdołał jeszcze nakłonić do współpracy rząd USA, ale i Amerykanie wycofali się kilka lat później.

Avrocar miał 5,5 metra średnicy i kształt dysku. Wewnątrz znajdowały się dwie osobne kabiny – jedna dla pilota, druga da obserwatora. Trzy silniki miały zapewniać łatwość startu i lądowania. Do tego samolot miał wznosić się na wysokość 3 tys. metrów i tam rozpędzać do 480 km/h. Rzeczywistość rozczarowała, a szczytowym osiągnięciem Avrocara było rozpędzenie się do 56 km/h. Na wysokości… niecałego metra.

6. LLRV

 

llrv

 

Czy to ptak, czy to samolot? Trudno powiedzieć. A jeszcze trudniej wyobrazić sobie, że LLRV jest faktycznie w stanie oderwać się od ziemi (ziemi i Ziemi, jak się okazało później). LLRV, czyli eksperymentalny lądownik księżycowy, to de facto samolot zdolny do pionowego startu i lądowania – bez długiego pasa (którego deficyt doskwiera na Księżycu) czy skrzydeł (które w kosmosie do niczego się nie przydają). Na początku XX wieku wydawało się, że nie ma szans, by LLRV o takiej konstrukcji był w stanie wzbić się w powietrze. Tymczasem już w 1928 roku opatentowano jeden z pierwszych samolotów (może to zbyt duże określenie) pionowego startu. Jego wynalazcą był nie kto inny jak Nikola Tesla.

LLRV spisał się dobrze. Mógł wznieść się na wysokość ponad 1 200 metrów, a także utrzymywać lot poziomy, co zaowocowało jego dalszym wykorzystaniem podczas misji programu Apollo.

7. McDonnell XF-85 Goblin

 

xf-85

 

Pomysł był ciekawy, ale daleki marzeniom jakichkolwiek pilotów. McDonnell XF-85 to myśliwiec o długości zaledwie 4,5 metra i o niemal połowę większej rozpiętości skrzydeł, co nadawało mu wygląd dość… karykaturalny. Na dodatek eksperyment ten miał służyć do ochrony bombowców przed wrogimi samolotami, co nie udawało się dotychczasowym myśliwcom – ze względu (między innymi) na zbyt mały zasięg. Jak Goblin miał rozwiązać ten problem?

Postanowiono, że nie będzie latał samodzielnie, a razem z bombowcem. Dokładniej… w jego luku bombowym. W razie zagrożenia 4,5-metrowy myśliwiec miał być uwalniany, a gdy zagrożenie minie, chowany z powrotem do ładowni. Wszystko to miało rzecz jasna odbywać się w powietrzu. Pierwsze próby z McDonnellem XF-85 Goblin przeprowadzono pod koniec lat 40. XX wieku, ale już w 1949 roku Amerykanie wykonali zdecydowany odwrót. Goblin okazał się zbyt niestabilny, "lądowanie" w drugim samolocie zbyt problematyczne, zaś pilot siedział niemal bezpośrednio na silniku. Pomysł, mimo teoretycznie obiecujących prób, okazał się chybiony.

Źródło: joemonster.org