systemfenixWywiad z Michałem Wojasem - prezesem zarządu FlyTech Solutions, krakowskiej firmy zajmującej się produkcją bezzałogowych statków latających. Jej podstawowym produktem jest system obserwacyjny Feniks. Pan Michał opowiada o tym jak rozpoczęła się jego przygoda z bezzałogowcami. Jest to świetna recepta dla każdego, kto chce przenieść swoją pasję na grunt zawodowy. Wywiad polecamy wszystkim, nie tylko pasjonatom bezzałogowych statków latających, czyli coraz bardziej popularnych dronów.

 

 

Prowadzi: Kamil Stasiak

Skąd wziął się pomysł założenia firmy zajmującej się bezzałogowcami?

Tak naprawdę wszystko zaczęło się na studiach. Wszyscy w spółce ukończyliśmy Politechnikę Rzeszowską i któregoś razu w kole naukowym padł pomysł, by zbudować system bezzałogowy na konkurs w Bezmiechowej. To na niego właśnie przygotowywaliśmy pierwszy projekt. Brało w nim udział kilka osób, głównie niezrzeszonych z tymi które teraz są w firmie, tylko starsi od nas. Oni rozpoczęli projekt, a my po nich przejęliśmy inicjatywę. Dwa lata później weszliśmy na całego w koło naukowe i w ten studencki projekt. Zrobiliśmy kilka ciekawych konstrukcji. W sumie jedne lepsze, drugie troszeczkę gorsze, ale wszystkie latające. Każdy badał coś ze swojej działki, coś co miało prowadzić do rozwoju, do załapania się na tematy dyplomowe. Bardzo dużo studentów pisało na podstawie naszego samolotu pracę, gdzie dorabiali jakieś dodatkowe czujniki sterowania. Ja osobiście robiłem spadochronowy system ratunkowy, do tego samolotu i przez całe studia, tak naprawdę tylko tym się zajmowałem. Pojechaliśmy na kilka konkursów. Za pierwszym razem byliśmy na podium, ale nie na najwyższym stopniu. Natomiast od 2009 roku zaczęliśmy wygrywać konkurs w Bezmiechowej. Trzykrotnie zwyciężyliśmy, jako zespół studencki z Rzeszowa i na dodatek wybraliśmy się na konkurs do Madrytu. Tak naprawdę to był taki przełom, bo w Madrycie dostaliśmy główną nagrodę za najlepszy projekt studencki w Europie. Była to konferencja Aero Days w 2011 roku, organizowana przez Unię Europejską. Samo to, że pojawiliśmy się na konkursie było w pewien sposób już jakimś sukcesem, dlatego że z wielu wniosków, które wpłynęły organizatorzy wybrali tylko kilka i tak naprawdę z całej Europy było nas tylko kilkunastu. Chyba 14 osób prezentowało swoje projekty, w trzech kategoriach. Ja reprezentowałem projekt grupowy. Było kilka osób indywidualnych prezentujących swoje prace dyplomowe, w tym doktoranckie. W tych grupach jury wybierało najlepsze prezentacje i najlepsze pomysły. Nasz wybrano jako najlepszy projekt grupowy, co było wielkim osiągnięciem. Sam się zdziwiłem, że dostaliśmy tą nagrodę, aczkolwiek konkurencja wcale nie była duża. Jak zrobiliśmy sobie na tej konferencji przegląd konstrukcji studenckich, to otworzyło nam to oczy, że jednak coś się dzieje w Polsce. Nie jest tak, że jesteśmy tym trzecim światem Europy, gdzie nasze konstrukcje są 100 lat za technologiami europejskimi. Okazało się, że my jako jedyni zrobiliśmy tyle latających konstrukcji. Głównym konkurentem dla nas byli Chorwaci, którzy przez 5 lat robili jeden samolot. My w ciągu 5 lat zrobiliśmy dziewięć konstrukcji, z czego 4 były na konkurs bezzałogowy, a jedna była do Stanów Zjednoczonych na konkurs samolotów udźwigowych. Gdy wróciliśmy po pobycie w Madrycie zaczęła się wielka pompa na uczelni. Ze względu że było to osiągnięcie międzynarodowe, pojawiła się nagle kasa na rozwój dalszego projektu ze strony uczelni. To nam dodało otuchy i skrzydeł, a zaznajomiony doktor zaproponował nam, żebyśmy zgłosili się do projektu unijnego, z pomysłem na założenie firmy. Już wtedy, w międzyczasie podjęliśmy decyzję, że chyba warto spróbować otworzyć działalność gospodarczą. Z chłopakami zdecydowaliśmy się, że założymy spółkę z o.o o nazwie FlyTech i ta spółka nadal istnieje. Natomiast my równolegle złożyliśmy wniosek do Akceleratora Innowacyjności, to jest taki fundusz inwestycyjny, który rozdaje środki unijne właśnie na tego typu projekty. Długo, bo prawie dwa lata czekaliśmy na decyzję. W końcu przekonaliśmy inwestorów w Warszawie, by wejść w projekt. Oni stwierdzili „No dobra zainwestujemy”. W końcu się udało dostać dofinansowanie i to nam dało takiego kopa, że powstało FlyTech Solutions, w udziałach z FlyTech i Akceleratorem. Ta właśnie spółka jest nastawiona na produkcję systemów bezzałogowych i świadczenie usług nimi. Tak już działamy ponad półtorej roku. Próbujemy zasłynąć na rynku i feedback ze strony środowiska jest pozytywny. Sam się dziwiłem, że gdzieś w Warszawie ludzie nas rozpoznają. Jak zaczynamy mówić że jesteśmy z FlyTechu, to zaczynają kojarzyć, że „rzeczywiście to Wy tam robicie te samoloty bezzałogowe”. Tak zaczynaliśmy. Teraz próbujemy wchodzić na rynek z nowymi produktami fotogrametrycznymi. Mamy badania potwierdzone przez AGH. Jesteśmy konkurencyjni na rynku globalnym, stąd teraz chcemy uderzyć bardziej marketingowo, by rozpocząć bardziej masową sprzedaż systemów. I może się uda.

Większe zyski i nakład pracy jest konieczny na produkcję systemów bezzałogowych, czy na usługi świadczone za ich pomocą?

Większego nakładu pracy wymaga, jednak produkcja, ale szczerze mówiąc ta produkcja wydaje nam się bardziej ciekawa. Jesteśmy konstruktorami, również zawodowymi pilotami załogowymi i latamy samolotami bezzałogowymi na oblotach. Dzieje się bardzo dużo ciekawych rzeczy, za każdym razem wychodzi coś nowego, jakiś nowy temat który trzeba rozgryźć. Świadczenie usług to jest rzecz, którą powinna robić firma zewnętrzna, albo spółka- córka , bo nie da się pogodzić wszystkiego naraz. Nie da się skupić na produkcji i usługach, dlatego że jak robimy usługi to trafiają się inni klienci. Usługa nie jest zawsze uniwersalna, trzeba ją dostosować do klienta, na to trzeba poświęcić trochę czasu, angażuje nas, a odciąga od pracy rozwojowej. W naszym wypadku bardziej opłaca się sprzedawać systemy, niż świadczyć usługi, bo na sprzedaży są większe marże. Inna sprawa to satysfakcja, że się coś zrobiło i że to jest twój produkt. Inni go kupują, inni nim latają, a to że wykonujemy usługi, to jest dla nas zbieranie informacji czego klient potrzebuje. Jakie systemy tworzyć, żeby były jak najbardziej łatwe w użyciu, jak najprostsze i generalnie robiły to co mają robić dobrze.

Jakie systemy produkujecie obecnie i czemu akurat na tą klasę samolotów się zdecydowaliście?

W tej chwili skupiamy się na samolotach klasy mikro, do 5 kilogramów, natomiast mamy jeszcze dwa projekty powyżej 5 kilogramów, które realizujemy w formie prototypów. Jest to klasa, która przede wszystkim najmniej kosztuje jeśli chodzi o prototypowanie i jest najbardziej ergonomiczna. Samoloty powyżej 5 kilogramów wymagają już odpowiedniego pasa do startu, odpowiedniego pasa do lądowania, ewentualnie dużej katapulty, którą trzeba ze sobą wozić. Systemy odzysku takie jak spadochrony nie zawsze mają powodzenie. Zwłaszcza gdy często latamy w górkach i zrzut samolotu na spadochronie wiązałby się z tym, że potem musielibyśmy chodzić i go szukać. To wcale nie pomaga, a zawsze jest tak, że coś wieje. Bardzo rzadko jest cisza i mimo wszystko spadochron nie byłby idealnym rozwiązaniem. Wracając do pytania, to my chcemy trafić do klienta, który potrzebuje prostego urządzenia, ale zarazem takiego, który spełni jego oczekiwania. Chcemy trafić do geodetów, fotogrametrów, bo z nimi współpracujemy już od jakiegoś czasu. To nie są ludzie lotniczy. Bardzo często ludzie, którzy kupują drona to nie są pasjonaci lotnictwa, nie znają podstawowych zasad lotu. Często przychodzą do nas na trzydniowy kurs, żeby im w pigułce przedstawić praktycznie całą teorię do PPL, co jest praktycznie nierealne. To nie są ludzie latający, ich trzeba wyręczyć tym urządzeniem, a wyręczymy ich tym gdy będzie latało troszeczkę wolniej, będzie lekkie, nie będzie robiło problemu gdy końcem skrzydła chwyci ziemię i zrobi cyrkiel, bo przyziemia przy niedużych prędkościach. Przez to ten system staje się bardziej dla ludzi, a nie dla pilotów.

Całość wywiadu dostępna jest tutaj: Wywiad z Michałem Wojasem - prezesem zarządu FlyTech Solutions.

 

Opis systemu Fenix:

System Fenix to nowoczesne i wielofunkcyjne narzędzie fotogrametryczne oparte na zminiaturyzowanych podzespołach oraz sprawdzonych rozwiązaniach. Dopracowany w najdrobniejszych szczegółach oraz sprawdzony w skrajnych warunkach system Fenix pozwala na przeprowadzenie operacji powietrznych nawet w trudnych warunkach pogodowych. Sprawne i skuteczne działanie zapewnione jest dzięki zastosowaniu bardzo precyzyjnych układów pomiarowych i optycznych.

 

fenix-specyfikacja

Specyfikacja techniczna systemu Fenix

 

 systemfenix

System Fenix

 

Szczegółowe informacje o systemie Fenix w języku polskim: Bezzałogowy system obserwacyjny Fenix

For detailed information refer to the unmanned aerail system Fenix click here: Unmanned aerail system Fenix

 

Zainteresowanych bezzałogowym systemem obserwacyjnym Fenix prosimy o kontakt pod nr tel 62 757 03 11 lub na adres mailowy redakcja@samoloty.pl

Prowadzi: Kamil Stasiak