Gdy z centrum Pragi przejedziemy się metrem do końca linii, a następnie przesiądziemy się na autobus, możemy trafić do jednej z odległych dzielnic czeskiej stolicy - Kbley. Od 1918r. znajduje się tam jedno z najstarszych czechosłowackich lotnisk wojskowych.

To z tego miejsca do Bratysławy prowadziła pierwsza trasa CSA. Pomysł zorganizowania muzeum lotnictwa w Czechosłowacji przebrzmiewał jeszcze w okresie przedwojennym, jednak podobnie jak w Polsce doczekał się realizacji dopiero w latach 60. I znowu podobnie jak w przypadku Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie zaczęło się od improwizowanej wystawy lotniczej. W Kbely została ona zorganizowana w 1967r., by w rok później przekształcić się w muzeum.

 

 

 

 Przegląd przez ekspozycję plenerową

 

Organizacyjnie Letecké Muzeum Kbely, wraz z dwoma innymi muzeami jest częścią Instytutu Historii Wojskowej w Pradze. Muzeum otwarte jest w godzinach od 10 do 18, przez cały tydzień z wyjątkiem poniedziałków. Jednak muzeum działa jedynie w sezonie letnim (od końca kwietnia do końca października), a pół godziny przed zamknięciem bramy, hangary nie są już dostępne dla zwiedzających. W zbiorach Kbely znajduje się prawie 300 statków powietrznych, z czego 25 stoi na ekspozycji plenerowej, a kolejne 85 w hangarach podzielonych okresami historycznymi. Pozostałe eksponaty są magazynowane.

 

 Gabloty znajdujące się na wejściu do hali powojennej, w jasny sposób i interesującej formie
przedstawiają przekrój przez historię czechosłowackiego lotnictwa.

 

 

Samoloty związane z czechosłowackim lotnictwem w latach 1918-1924 eksponowane są w hangarze typu Hart. Jednym z najstarszych obiektów lotniskowych w Kbely. W trakcie niemieckiej okupacji został on przebudowany na salę kinową. W 2003 roku przeszedł remont. Hangar nosi imię

płk. Jaroslava Janečky, który był głównym inicjatorem powstania muzeum. Na ekspozycji szczególną uwagę przyciągają SPAD S VII C.1 i Letov Š-2. Przy tylnej ścianie hali ekspozycyjnej zaaranżowany został warsztat lotniczy, który z pomocą wybranych urządzeń, przedstawia warunki produkcji i remontu samolotów ówczesnych czasów.

 

 SPAD VII C.1 w hangarze dotyczącym lat 1918-1924

 

 

Kolejnym ze starszych obiektów na Kbely jest hangar typu Wagner, który został poświęcony wieloletniemu konserwatorowi muzeum Janowi Sýkorze. Prezentuje on rozwój czechosłowackiego, przedwojennego lotnictwa w latach 1924-1938. Podobnie jak w Polsce z okresu tego zachowały się

jedynie nieliczne maszyny. Jednak Czesi postarali się o wykonanie starannych replik tych samolotów. Dzięki temu powstała niezwykle interesująca ekspozycja o konstrukcjach, które na świecie są nieco zapomniane. Wśród eksponatów wyróżnia się (nie tylko wielkością) pasażerski

Aero A-10, oraz jedno ze szczytowych osiągnięć wśród dwupłatowych myśliwców Avia B-543.

 

 Avia B-543 w hangarze poświęconym czechosłowackiemu lotnictwu w latach 1924-1938

 

 

W drugim hangarze typu Wagner znajduje się ekspozycja poświęcona lotnictwu II wojny światowej. Na wejściu wita nas Morane Saulnier MS-230, na którym szkolił się każdy pilot Armée de l'Air biorący udział w kampanii francuskiej. Tematykę samolotów szkoleniowych uzupełniają Tiger Moth i Harvard Mk.III. Nad salą góruje Li-2 (ze schowanym podwoziem). Strona sowiecka reprezentowana jest również przez Ił-2m3 i Ła-7. Szczególnie imponująco prezentuje się Luftwaffe z Me 262B i bombą kierowaną Fritz X. Polskim akcentem tej imponującej ekspozycji jest CSS-13. Patronem tego hangaru jest Karia Janoušek, który walczył w trakcie I wojny światowej. Po jej zakończeniu przeszedł szkolenie lotnicze. Od 1933r. był dowódcą czeskiego lotnictwa wojskowego. W 1939r. przedostał się do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii, gdzie jako Generalny Inspektor Czechosłowackich Sił Powietrznych był główną postacią zajmującą się ich organizacją. Po powrocie do kraju wykorzystano jego doświadczenie na najwyższych stanowiskach w obronie powietrznej. Jednak w 1949r., z przyczyn politycznych został skazany na 19 lat więzienia. Amnestia objęła go dopiero w 1960r., a osiem lat później doczekał się częściowej rehabilitacji. Pełna rehabilitacja objęła go już po śmierci, bo w 1990r.

 

II wojna światowa... Ła-7, z Li-2 w tle

 

 

Gdy zawrócimy i ponownie miniemy bramę, trafimy do hangaru typu Picha, który był typową czechosłowacką konstrukcja tego typu w latach 30. I tam znowu doznamy olśnienia , ponieważ w jednej sali zobaczymy sowieckiego Jaka-17, czeską licencyjną wersję Me-262, czyli Avie S-92, czy brytyjskiego Gloster Meteor. W hali poświęconej pierwszej generacji odrzutowych myśliwców nie zabrakło również DeHavilland Vampire i Lockheed T-33.

 

Avia S-92 na ekspozycji poświęconej pierwszej generacji samolotów odrzutowych

 

Najgęściej zagospodarowany jest największy, powojenny hangar, zbudowany na miejscu obiektu typu Picha zniszczonego w wyniku bombardowania. Na wejściu wita nas ciekawie skomponowana i wyważona wystawa prezentująca za pomocą zdjęć, archiwaliów, mundurów i archeologi lotnictwa historię czechosłowackiego i czeskiego lotnictwa w całej rozciągłości. W kolejnej z bocznych sal, w czytelny i interesujący sposób przedstawiony jest udział czeskiego przemysłu w lotniczej produkcji III Rzeszy. W główniej hali natomiast przedstawione są liczne czechosłowackie konstrukcie powstałe po II wojnie światowej oraz inne maszyny używane w tym państwie w owym okresie. Szczególnie ciekawe są dwa egzemplarze Avii 199 i C-3A. Uwagę zwraca również kadłub Sanders Roe Cloud ustawiony pod jedną z frontowych ścian. Z czechosłowackiej konwencji wyrywa się także F-84G. Interesującą odmianą jest natomiast kapsuła Sojuza 28, którą leciał czechosłowacki kosmonauta Vladimir Remka.

 

 Powojenny hangar jest najszczelniej upchnięty, co nieco utrudnia robienie zdjęć. Na pierwszym
planie Avia CS-199

 

 

W naszej podróży pozostaje nam jeszcze ekspozycja plenerowa. Tu większość eksponatów pokrywa się z tym co można zobaczyć w polskich muzeach. Jest więc plejada sowieckiego sprzętu. Od MiG-15, przez -17, -19, śmigłowce Mi-1, -2, -4 i -8 itd. Odmianą jest radziecki sprzęt, który nie był wykorzystywany w Polsce, a więc MiG-27, czy Su-25, a wśród samolotów pasażerskich Tu-104. Jest też trochę zachodnich samolotów, a takie perełki jak F-86, czy F-4 Phantom są u nas nadal nieosiągalne.

 

 Tu-104 na ekspozycji plenerowej

 

 

W ubiegłej dekadzie budynki muzeum doczekały się remontów. Pociągnęło to za sobą również nową aranżację ekspozycji. Co ceni się w Kbely to zwykła staranność. Tablice mają zasadniczo dwa wzory, jeden na plener jeden do wnętrz, są przejrzyste i czytelne. Nie ciągnące się w nieskończoność opisy, w niemal wszystkich przypadkach napisane są po czesku i angielsku. Ikonografia umieszczona w poszczególnych częściach muzeum ułatwia zwiedzanie i przystępnie określa co wolno, a jakie zachowania nie są mile widziane. Eksponaty ogrodzone są w sposób niemal uniemożliwiający dostanie się bezpośrednio pod samoloty, to dobrze i źle. Z jednej strony granica zwiedzania jest jasno określona i jeśli ktoś znajdzie się za nią bez wiedzy obsługi, już nie może wytłumaczyć się przypadkiem. Z drugiej strony nieco utrudnia to przyglądanie się szczegółom. Zarówno stan większości eksponatów jak i aranżacja ekspozycji robi wrażenie. Zwłaszcza hangary dotyczące okresów 1918-24, 1924-38 i II wojny światowej są ciekawie urządzone. Przemyślane wykorzystanie manekinów i innych elementów tworzy spójną, a zarazem czytelną narrację dotyczącą historii czechosłowackiego lotnictwa. W muzeum obowiązuje zasada że nie wolno wykorzystywać statywów. Zakazana jest również publikacja zdjęć bez zgody dyrekcji. Prawdopodobnie jest to związane z sąsiedztwem bazy lotniczej (w Czechach nadal obowiązuje zakaz fotografowania obiektów wojskowych).

 

C-3A, czeska wersja Siebel Si 240

 

Przy wejściu do muzeum funkcjonuje mały sklepik z kawiarenką. Nieco zaskakuje brak publikacji wydanych przez samo muzeum, jednak wynika to z charakteru działalności placówki. Skupia się ona na utrzymywaniu w jak najlepszym stanie eksponatów. Stąd inna działalność m.in. edukacyjna schodzi na dalszy plan. Z obsługą znacznie łatwiej dogadać się na zasadzie my po polsku oni po czesku, niż zagłębiając się w języki obce. Poza samymi statkami latającymi w muzeum znajduje się również działo przeciwlotnicze, liczne silniki rozsiane po ekspozycji i inne interesujące przedmioty związane z lotnictwem. Placówka posiada dziesięć lotnych eksponatów: Aero C-140S, L-200 Morava, i Zliny Z-126 i Z-226. Nie sposób w krótkim tekście oddać choćby namiastki ekspozycji w Kbely. To jedno z najlepszych muzeów lotnictwa w tej części Europy (i nie tylko). Po prostu należy je odwiedzić.

 

 

 

Zdjęcia i tekst  Kamil Stasiak