rise_of_flight - 1Jeśli bylibyśmy marynarzami, to Rise of Flight byłby na pewno portem, do którego zawsze miło i chętnie się wraca. Chyba do tej pory nie było takiego symulatora, którego przez tak długi czas autorzy by  tak dopieszczali, nawet jeśli chodzi o iłka – bo tutaj, wychodziły przecież nowe tytuły i teatry działań z okresu II Wojny Światowej.

Do tego ten nasz ulubiony „port”, czyli RoF, przy każdej odsłonie nowego patcha wnosi coś nowego, czy to nowe cechy, najczęściej maszyny, od jakiegoś czasu modyfikacje uzbrojenia i dodatki do kabiny. 

 

 

 

 

O ile te ostatnie są płatnymi rozszerzeniami (na szczęście w przyzwoitych cenach, a i co jakiś czas zdarza się promocja w sklepie z produktami do RoF), to resztę zazwyczaj dostajemy za darmo. Są to ulepszenia, nowe elementy graficzne, nowe cechy w symulatorze. Trudno się zatem dziwić, że uruchamiając Rise of Fligh można właściwie latać sobie nawet widokowo i podziwiać i sam samolot (które są wykonanie rewelacyjnie), niebo wokół nas i sam krajobraz, do tego czysta VFR’ka, czyli nawigacja jedynie z mapą i tym co widać na zewnątrz naszego nieosłoniętego kokpitu. Nie da się nie powiedzieć, że RoF jest jednym z najładniej wyglądających symulatorów, jakie do te pory pojawiły się w sprzedaży i chociaż to okres I Wojny Światowej, który nie jest tak popularny jak późniejsze konflikty, czy okresy użycia wojskowych maszyn, to ten symulator ma coś w sobie i właściwie każdy powinien go sobie zainstalować (jeśli nie ma) i zobaczyć jak tu się lata. Tym bardziej, że obecnie „podstawka” jest teraz za darmo, a jedynie kosztem są dodatkowe samoloty i inne fjuczery.

 

 

 

 

Team odpowiedzialny za RoF’a, czyli 777 Studios stara się wciąż dopieszczać swoje „dziecko”, a my dostajemy w nasze łapska coraz to bardziej doskonały produkt do wirtualnego latania. To także pewien już benchmark w symulatorach i pomimo pewnych uproszczeń (jak np. brak klikanego kokpitu) to RoF stanowi wysoką poprzeczkę w tego typu tytułach lotniczych również i pod względem realizmu (tutaj chodzi głownie o model lotu oraz balistykę).

 

 

Dziś jednak chciałbym wspomnieć o pewnym rodzaju misji, jakie swego czasu dostaliśmy wraz z pojawieniem się w światku RoF’a – mianowicie misjach polegających na naprowadzaniu artylerii na cel (Spotting Artillery Mission). Ten rodzaj misji pojawił się wraz z wydaniem modelu niemieckiego DFW C.V. Bowiem z pojawianiem się modeli dwumiejscowych, służących głownie do rozpoznania, należało także coś zrobić i dla single playera (bo jeszcze w multiplayerze, to możemy ew. takie misje spędzać wraz z kolegą/koleżanką ;) jako tylny strzelec, a z pilotem A.I, to raczej żadna frajda). Tak więc Team 777 Studios postanowił od tego czasu podpinać pod samoloty podobnej klasy scenariusze z misjami bardziej obserwacyjnymi, niż typowy dogfight, który przecież przeznaczony jest dla myśliwców. Tak naprawę pojawiły się dwa typy takich podobnych misji. Jeden jest nakierowany faktycznie na naprowadzanie swoich dział artylerii na wybrany punkt, drugi polega na przeprowadzeniu rekonesansu fotograficznego i pocykaniu fotek wrogim jednostkom, a także określeniu typu zauważonych jednostek wroga (tych na ziemi). Ponieważ chciałbym przybliżyć o co chodzi w takich misjach omówimy typ pierwszy, mianowicie naprowadzanie naszej artylerii na cel. Do tego posłużmy mi samolot typu Royal Aircraft Factory R.E.8, maszyna dość popularna w czasach I WŚ, jako właśnie samolot rozpoznawczy, wyprodukowano go bowiem ponad 4000 sztuk, które służyły w bardzo wielu konfliktach. Dodanie samolotu także do naszego prywatnego Hangaru w RoF najczęściej wiąże się z dodaniem także misji i scenariusza dla danego modelu. Nie wiem niestety, czy też tego typu misje zostały podłączone pod kampanie dla danej maszyny i mogą pojawiać się co jakiś czas w przypadku wybrania za samolot docelowy właśnie maszynę dwumiejscową.

 

 rise_of_flight - 2

Wirtualne stanowisko dowodzenia pilota z I WŚ

 

 

Po wybraniu scenariusza musimy przede wszystkim wyposażyć swój samolot w radio bezprzewodowe.  Duża skrzynka zapewne wyląduje nam w kadłubie, a na modelu zewnętrznym (zależy też jakim), może pojawić się wystająca antena. Bomb nie ma po co brać, jedynie jeśli możemy to uzupełnić – to warto -  zabrać lepsze uzbrojenie strzeleckie dla tylnego strzelca. Oceniamy odległość i tankujemy na oko 60% pojemności paliwa. Dzięki temu samolot będzie zwrotniejszy oraz będzie szybciej się wznosił, a to będzie naszym atutem.

 

Zimny poranek, naszym celem na dziś jest przeprowadzenie naprowadzania naszych armat. Siedzimy już w kabinie RAF R.E.8. Nie jest zbyt komfortowo, ale też nie ma tragedii. Minusy zostają zastąpione niezłą widocznością. Jedynie ten celownik mógłby być bardziej umiejscowiony bliżej środka, jeśli już mielibyśmy się bronić przed jakimś myśliwcem ostrzałem z przodu. Silnik uruchomiony i nagrzany. Rozkręcamy przepustnicę i już nasz dwupłat wesoło podskakuje na zmrożonym polu wzlotów. Wytrzymanie by nabrał wystarczającej prędkości (a nie od razu, gdy unosi się nam tył) i lekko ściągam drążek do siebie. Spore skrzydła utrzymują nas w locie poziomym i lekko wznoszącym. Przepustnica na full, bo widzę, że i tak tutaj nam silnik się za bardzo nie grzeje, może to też dlatego, że po prostu jest zima...

 

 

cały artykuł "Rise of Flight naprowadzanie artylerii - recenzja"

 

 

 

tekst/ foto.  yoyosims.pl