Henryk Wicki, który montuje samoloty RV w swoim zakładzie w Uniszowicach koło Lublina będzie wystawcą na Targach Lotnictwa Lekkiego ParaRudniki 2 i 3 czerwca br. na lotnisku Rudniki. Zademonstruje samoloty, które złożył część po części, śrubka po śrubce. – To ładne i dobre maszyny w swojej klasie – zapewnia Henryk Wicki.

 

 

 

 

 

 

Henryk Wicki przez lata pracował jako mechanik w Aeroklubie Świdnickim, w Zakładzie Usług Agrolotniczych, w Fundacji „Polskie Orły”, gdzie zajmował się remontem samolotów, pracował przy różnych projektach technicznych. Tam poznawał tajemnicę budowy samolotu, zbierał doświadczenia, poczuł każdą śrubkę i każdy nit. Jak mówi – to zbieg okoliczności sprawił, że w 2004 roku zaczął pracować na swoje konto i założył warsztat lotniczy. Teraz w swoim zakładzie w Uniszowicach koło Lublina montuje nowe samoloty i zajmuje się rekonstrukcją zabytkowych maszyn. Stare samoloty to pasja pana Henryka. Na swoim koncie ma naprawę i rekonstrukcję samolotów zabytkowych takich jak: TS 8 „Bies”, Jak 12, PZL 101 „Gawron” i innych. Dla siebie remontuje, kultowy w USA samolot, Stinson Voyager z 1946 roku.

 

RV-10 w trakcie ważenia po zakończeniu budowy

 

 

– To żmudna, benedyktyńska praca, rekonstrukcję zabytkowego samolotu rozpoczyna się od jego rozebrania na „czynniki pierwsze”, a potem każdy detal należy dokładnie sprawdzić, odnowić, naprawić lub wymienić na nowy – mówi mechanik lotniczy. Rekonstrukcją lotniczych staroci zaraził mnie mój nieżyjący już niestety przyjaciel –Zbyszek Korneluk – człowiek który nie wiedział że „się nie da”. To od odbudowy zakupionego przez Zbyszka Jaka-12, przypominającego bardziej stertę złomu niż samolot, zaczęła się przygoda z odbudową starych samolotów.

 

Ta praca zafascynowała go, stała się jego życiową pasją. W swoim zakładzie zatrudnił ludzi spoza lotnictwa, wyszkolił ich, nauczył meandrów mechaniki lotniczej i wspólnie z nimi zrealizował już kilka projektów.

– Do swoich sukcesów zaliczam remont silników ASz-82T z przeznaczeniem do zabudowy na niemieckim myśliwcu z czasów II wojny światowej Focke Wulf 190 – mówi Henryk Wicki. – Dla naszego małego zespołu było to duże wyzwanie. Silnik ASz-82T zalicza się do największych lotniczych silników tłokowych. Waży ok. tony i ma moc 1950KM.

 

Ale naprawa i rekonstrukcja zabytkowych samolotów to tylko część działalności zakładu lotniczego w podlubelskich Uniszowicach. Henryk Wicki wraz ze swoją załogą montuje samoloty RV, które w częściach i podzespołach przesyła amerykański producent.

 

– Klasa „kit” czyli samoloty do samodzielnego montażu są popularne na świecie, na razie wciąż bardziej w USA niż w Europie, ale i na naszym kontynencie zdobywają coraz więcej zwolenników – mówi Henryk Wicki. – Niewątpliwym liderem w tej klasie jest rodzina samolotów RV zaprojektowana i wykonana (w zestawach do samodzielnego montażu) przez firmę Van's Aircraft Inc. Zestawy te są bardzo dobrze i starannie wykonane. Do produkcji poszczególnych elementów, jak również do montażu i wyposażenia samolotu w poszczególne układy użyto wyłącznie typowych lotniczych materiałów i elementów. W zestawie RV nie znajdzie się żadnych śrub ani innych elementów kupionych w tzw. „żelaznym sklepie” co, niestety, nierzadko można zauważyć w rożnego rodzaju innych amatorskich konstrukcjach lotniczych.

 

Pan Henryk zachwycił się samolotami RV, nie tylko ze względu na solidną konstrukcję, ale również ładną i dopracowaną w szczegółach sylwetkę klasycznego dolnopłata. Jak większość małych chłopców, chciał latać, ale przeszkodziły mu w tym obostrzone wówczas względy zdrowotne dla pilotów. Swoje zafascynowanie lotnictwem przelał więc na mechanikę lotniczą. I okazało się, że to jest nie tylko jego zawód, ale i wielka pasja.

 

TS-8 Bies przed remontem

 

 

– Zafascynowały mnie samoloty RV. Zainspirował mnie nimi mój przyjaciel nieżyjący już Karel Peeraer. Pokazał jak są popularne na świecie i zaszczepił mnie ideą ich montażu – opowiada Henryk Wicki. – Wszystkich samolotów RV lata ponad siedem tysięcy. RV charakteryzują się świetnymi osiągami jak na samoloty do samodzielnego montażu. Ich prędkość przelotowa wynosi od 250 do 300 km/h. Mają bardzo krótki start i krótkie lądowanie, a także duży nadmiar mocy silnika. To także samoloty o dużym stopniu bezpieczeństwa – zarówno pod względem konstrukcji płatowca jak i właściwości lotnych. Klasyczna metalowa konstrukcja półskorupowa, w której zastosowano wszystkie najbardziej sprawdzone i zarazem najprostsze rozwiązania, zaowocowała mocną a zarazem lekką konstrukcja płatowca. Samoloty te odznaczające się dużą prostotą i łatwością pilotażu. Samoloty RV nie mają złych narowów typu przeciągnięcie bez ostrzeżenia czy wpadanie w korkociąg. Posiadają poprawne właściwości lotne.

 

RV-7A przed próbami naziemnymi po budowie

 

 

Henryk Wicki nad złożeniem takiego samolotu pracuje około roku, ale mówi, że gdyby tylko temu się poświęcić, to można taką pracę wykonać nawet i w pół roku. Przyznaje, że nie jest to łatwy kawałek chleba, a jego zakład jest pogotowiem ratunkowym dla wielu zaprzyjaźnionych samolotów i ich właścicieli. Klientów znajduje głównie przez polecenia osób zadowolonych z jego usług.

 

– Dokładam wszelkich starań, aby samolot był bezpieczny i zdolny do użytkowania przez wiele lat. To nie jest praca tylko dla pieniędzy. Czas i zaangażowanie w tę pracę jest niewspółmierny do osiąganych korzyści finansowych. Dla mnie, jak i zresztą dla większości ludzi, którzy zajmują się techniką lotniczą, byłoby to zniechęcające, a może nawet wystarczające żeby rzucić tę pracę, gdyby nie to że w samolotach, w lotnictwie, jest to „coś” co każe, nawet po największym zmęczeniu, rozczarowaniu czy porażce, następnego dnia wrócić i kontynuować dzieło – uśmiecha się Henryk Wicki. I zaprasza do swojego stoiska na ParaRudniki.

 

 

tekst. wik/ aeroklub częstochowski

foto. archiwum Henryka Wickiego