Dobiega osiemdziesiątki i wciąż lata! Wzbija się w powietrze od 60 lat. I nadal czerpie z tego niezwykłą przyjemność i radość. Pilot myśliwski płk. Józef Laszczak, członek Aeroklubu Częstochowskiego obchodził w miniony weekend na lotnisku Rudniki jubileusz latania. I zapowiedział, że nie zamierza tak szybko odchodzić na lotniczą emeryturę.

– Podziwiamy go za ogromny entuzjazm i młodzieńczą radość. I życzymy mu wiele kolejnych lat udanego latania – mówi Włodzimierz Skalik, prezes aeroklubów: Polskiego i Częstochowskiego.

 

 

 

 

Nienagannie wyprostowany, idący sprężystym krokiem mężczyzna wcale nie wygląda na 80 lat, które skończy we wrześniu tego roku. Jego wygląd, kondycja fizyczna i intelektualna udowadniają, że można być młodzieńczym w każdym wieku.

 

– A co? Inni w moim wieku to już stare dziadki? – śmieje się ściskając rękę na powitanie.

 

Józef Laszczak lata już od 60 lat. W miniony weekend świętował ten piękny jubileusz na lotnisku Rudniki Aeroklubu Częstochowskiego. Przyznaje, że do lotnictwa trafił trochę przez przypadek. Na początku lat 50. dwudziestego wieku wcielono go do organizacji Służba Polsce. Był zatrudniony przy budowie elektrowni Jaworzno, gdy przyjechali oficerowie z Wojskowej Komendy Wojskowej i werbowali junaków na przyszłych pilotów wojskowych.

 

– Przeszedłem badania, stanąłem do egzaminu, zdałem. I trafiłem do Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie – wspomina pan Józef. – Pierwszy raz leciałem na samolocie UT-2. Nie miał ani hamulców, ani klap do lądowania, ani oszklenia kabiny. To była tylko taka owiewka, bardzo prosty samolot, w którym nie było nawet łączności. Później wyszkoliłem się na samolotach bojowych Jak 9p i po ukończeniu szkoły oficerskiej zostałem instruktorem w Oficerskiej Szkole Lotniczej w Radomiu. Szkoliłem pilotów na samolotach podstawowych: Junak 2, Junak 3, Jak 11 oraz szkolno-bojowych – od 1957 roku na MiG-15. A od 1962 roku byłem instruktorem w Centrum Szkolenia Lotniczego w Modlinie. Rok później przeniosłem się do jednostki bojowej Wojsk Obrony Powietrznej Kraju, gdzie latałem na MiG-15 i MiG-17. W 1968 roku przesiadłem się do samolotu naddźwiękowego MiG-21. W tym samym roku wstąpiłem do Akademii Sztabu Generalnego, którą ukończyłem w 1971 r.

 

Józef Laszczak dosłużył się stopnia pułkownika. Latał w jednostkach w: Łasku, Nowym Mieście nad Pilicą, Tomaszowie Mazowieckim, Modlinie, Słupsku, Rędzichowie i Pyrzowicach. Został odznaczony m.in.: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, medalami: Zasłużony Pilot PRL, Zasłużony dla Wojsk Obrony Powietrznej Kraju. Był pilotem bojowym. Ćwiczył wielokrotnie na poligonach lotniczych i nimi dowodził. Ma na swoim koncie strącenia w powietrzu – ale jak podkreśla – nie były to cele żywe, a bezzałogowce zestrzelone w ramach lotniczych ćwiczeń wojskowych w Astrachaniu nad Morzem Kaspijskim. Kilkakrotnie widział w górze katastrofy lotnicze – zderzenie samolotów, zapalenie maszyny.

 

– To wstrząsające widoki – przyznaje. – Sam miałem szczęście. Choć zdarzały się czasami nieprzewidziane sytuacje czy trudne warunki, nie musiałem się nigdy katapultować czy ratować skacząc ze spadochronem. W wojsku latałem 39 lat i trzy miesiące. Piloci na samolotach naddźwiękowych mogli latać do 55. roku życia. Mnie przedłużyli ten wiek służby o trzy lata – opowiada płk. Laszczak.

 

 

Płk. Józef Laszczak spędził w powietrzu prawie 9.500 godzin

 

 

Pożegnalny lot w wojsku odbył na MiG-21, ale nie rozstał się z samolotami. Zrobił licencję pilota zawodowego. Ma też licencję szybowcową. Jest instruktorem – szkoli innych i sam wciąż lata – jak mówi – na wszystkim, co jest w Aeroklubie Częstochowskim. Zapewnia, że nie wybiera się jeszcze na lotniczą emeryturę. Jako instruktor – co pół roku musi przechodzić badania, które wciąż kwalifikują go do dalszego latania.

 

– Jestem wzruszony – płk. Józef Laszczak nie ukrywał łez podczas uroczystości jubileuszowej odbierając kwiaty i życzenia od Jacka Bogatki, dyrektora Aeroklubu Częstochowskiego, Andrzeja Tajchmana z Częstochowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa oraz od delegacji częstochowskich pilotów.

I odpowiadał na pytania młodych pilotów, których ciekawiło, jak długo leciał odrzutowcem ze Słupska do Łasku?

– 25 minut – stwierdził pan Józef.

– A największa prędkość? – dociekali piloci.

– 2,5 Maha. Złamałem wtedy przepisy – przyznał płk Laszczak. – Oblatywałem wtedy MiGa-21. Leciałem od Piły do Łeby. Miałem jeszcze zapas paliwa i pomyślałem: „A jeszcze go rozpędzę.” Miałem tak wielką prędkość, że przekroczyłem tę dopuszczalną maksymalną – 2,1 Maha. Chciałem wykonać szybki manewr, by skręcić nad lotnisko Rędzikowo koło Słupska, ale prędkość była tak wielka, że wyrzuciło mnie aż nad Zatokę Gdańską – opowiadał pilot.

 

Józef Laszczak był w wojsku pilotem doświadczalnym. Oblatywał samoloty po remontach głównych i średnich w Dęblinie. Największy pułap wysokości, jaki osiągnął odrzutowcem to 21 km. W powietrzu spędził prawie 9.500 godzin, z tego 5.500 godzin wylatał w wojsku, a po przejściu do rezerwy kolejne 2.000 godzin na samolotach i ponad 1.900 na szybowcach. I choć z błyskiem w oku wspomina, jak w ponaddźwiękowych MiG-ach 21 w trzy minuty osiągał wysokość 10 km, to teraz chwali sobie latanie szybowcem.

– Jest takie naturalne – opowiada. – Kiedy czuje się tę dynamikę lotu, gdy trzeba wykorzystywać termikę. To coś pięknego – przyznaje.

 

Płk. Józef Laszczak jest dla wielu członków Aeroklubu Częstochowskiego mistrzem i przyjacielem.

– Podziwiamy naszego kolegę, instruktora, pilota za ogromny entuzjazm i młodzieńczą radość z latania – mówi Włodzimierz Skalik, prezes aeroklubów: Polskiego i Częstochowskiego. – Mimo bogatego doświadczenia i ogromu godzin spędzonych w powietrzu nadal tryska radością z latania. Gdybyśmy nie wiedzieli, ile ma lat, to patrzylibyśmy jak na młodego reprezentanta lotnictwa. Służąc w Pułku Myśliwskim w Łasku był oddelegowany do współpracy z Aeroklubem Częstochowskim. Nasze kontakty mają wiele dziesiątków lat. Cieszymy się, że możemy wspólnie świętować jego rocznicę, ten piękny jubileusz. Płk. Józef Laszczak jest przykładem dla młodych osób, ile można osiągnąć jako pilot i jako lotniczy instruktor. Życzymy mu wiele kolejnych lat udanego latania – dodaje Włodzimierz Skalik.

 

 

tekst/foto. Wioletta Gradek-Konieczna / Aeroklub Częstochowski