Humor lotniczy :)

Samolot stoi na pasie startowym. Wszyscy pasażerowie gotowi, ale maszyna nadal nie startuje. Zniecierpliwieni ludzie nerwowo spoglądają na zegarki. Jeszcze chwila, a samolot będzie opóźniony...
Stewardessa uspokaja pasażerów, mówiąc, że samolot nie startuje, gdyż jeszcze nie ma pilotów. Wreszcie po 10 minutach pasażerowie wyglądają i widza dwóch pilotów idących z laskami dla niewidomych.. Wsiadają oni do samolotu, stewardesa pomaga niewidomym pilotom zająć miejsca w kokpicie, silniki nabierają mocy. Samolot powoli kołuje na koniec pasa startowego, przystaje i rozpoczyna się procedura startu.
Samolot porusza się coraz szybciej po pasie startowym, beton z coraz większą szybkością przemywa się przed oczami pasażerów, ale samolot jakoś się nie odrywa od ziemi.
Pasażerowie widza już zbliżający się koniec pasa i pasażerowie nie wytrzymują, i krzyczą: aaaaaaaAAAAAAhhhhHHAHH! I w tym momencie samolot wzbija się w gorę.
Pierwszy pilot mówi do drugiego:
- Jasna ch.... Krzysiek!!! Jak kiedyś nie krzykną to się zabijemy ...
Magazyn Lotnisko

 

Matka mówi do dorastającej córki:
- Mam dla ciebie dwóch statecznych kawalerów: lotnika i chemika. Wybieraj.
- Obaj niepewni. Jeden może spaść, a drugi wylecieć w powietrze.

Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska Billund, w Danii.
Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"
Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."
Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"
Stewardesa po starcie samolotu:
- Bardzo przepraszamy państwa za godzinne opóźnienie przy starcie. Nasz pilot słyszał podejrzane zgrzyty w silniku i zabrało nam godzinę znalezienie nowego pilota.
 
Magazyn Lotnictwo
 

W chwilę po starcie samolotu do pobladłej staruszki podbiega stewardesa, siada obok niej i chwyta ją za rękę. Po kilku minutach stewardesa wstaje i pyta:
- Już wszystko w porządku, prawda?
- Tak, moja mała - odpowiada staruszka. - Jeśli w ciągu lotu ogarnie cię strach, możesz do mnie przyjść, to znów potrzymam cię za rękę.

Pilot: "No ludzie, właśnie wznieśliśmy się na poziom lotu, więc wyłączam znak nakazu zapięcia pasów. Możecie swobodnie poruszać się po kabinie pasażerskiej, ale proszę zostańcie w samolocie aż do wylądowania... na zewnątrz jest raczej chłodno, a jeżeli przejdziecie na skrzydła, to może to wpłynąć na sposób lotu".
Po wylądowaniu: "Dziękujemy za wybranie Delta Business Express. Mamy nadzieje, że jesteście tak samo zadowoleni z dołożenia do naszego biznesu, jak my jesteśmy zadowoleni z zabrania was na przejażdżkę".

Dwaj policjanci obserwują helikopter.
- Ty, Franek! Dlaczego ten helikopter od kwadransa wisi nieruchomo w powietrzu?
- Bo ja wiem?... Może skończyło mu się paliwo?

Samolot pasażerski lecący z Warszawy do Tajlandii zbliża się do lotniska w Bangkoku. Stewardesa informuje pasażerów:
- Za chwilę wylądujemy w Bangkoku. Dziś temperatura powietrza wynosi 34 stopnie. Bangkok słynie z turystyki i pięknych kobiet. Panów informujemy, że 80 procent Tajek jest chorych na AIDS, a pozostałe 20 procent jest chorych na gruźlicę.
Dziadek, który nie dosłyszał ostatniego zdania, pyta siedzącego obok wnuczka:
- Co mówili?
- Mówili, żeby dziadek podrywał tylko te dziewczyny, które kaszlą.
Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań do przedłużenia licencji pilota (jako że prowadzi on pojazd latający w cywilnej przestrzeni powietrznej).
Najpierw gruntownie przebadano jego zdrowie, m. in. wzrok i reakcje, potem zaczęto sprawdzać umiejętności praktyczne, typowe procedury i tak dalej.Sprawdzono też jego pojazd, stan reniferów, ich badania etc. W końcu przyszedł czas na test praktyczny, Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach.Mikołaj zaczął sprawdzać check listę, a instruktor wyjął ze swej torby strzelbę.
- Po co ta strzelba? - zdziwił się Mikołaj.
Instruktor odpowiedział ściszonym głosem:
- Nie powinienem ci o tym mówić, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz jeden z silników.
Kandydat na pilota marynarki lecąc na instrumentach, zagubiony, sfrustrowany, niechcący włącza radio zamiast interkomu, kiedy chciał powiedzieć swojemu instruktorowi, że jego orientacja w sytuacji opadła
poniżej optimum:
Uczeń (nadając w świat): "Sir, wszystko mi się po......ło."
Wieża w Whiting: "Samolot używający przekleństw, zidentyfikować się."
Instruktor (po krótkiej przerwie): "Mój uczeń powiedział, że mu się po......ło, a nie, że jest głupi."

W lecącym samolocie stewardesa informuje pasażerów przez głośnik:
- Proszę na chwilę zapiąć pasy.
Wszyscy posłusznie wykonują polecenie, samolot przekręca się "do góry nogami" i tak leci. Stewardesa tłumaczy:
- Nasz kapitan ma katar i właśnie zapuszcza sobie krople do nosa. Za chwilę samolot powróci do poprzedniej pozycji.

Turysta przyleciał do Warszawy samolotem, ale nie miał gdzie przenocować, więc rozbił namiot na lotnisku. W nocy zbudził go jakiś świst. Gdy wybiegł z namiotu i zobaczył lecący prosto na niego samolot, przestraszył się i krzyknął:
- Jezus, Maria!
Z okienka samolotu wyjrzał jego wujek.
- Nie, to tylko ja, wujek Stefan!

Stewardessa Alaska Airlines tuż po odlocie:
- Bardzo państwa przepraszamy za godzinne opóźnienie. Nasz pilot słyszał podejrzane zgrzyty w jedym z silników. Zabrało nam godzinę znalezienie nowego pilota.

Źródło: forum www.lotnictwo.net.pl  - humor lotniczy oraz www.joemonster.pl
Mały ludożerca spogląda na niebo i pyta tatę:
- Co to takiego?
- Samolot.
- A co to jest samolot?
- To coś takiego jak konserwa: z wierzchu blacha, a w środku pyszne jedzonko.

Pilot-uczeń: "Zgubiłem się; jestem nad jakimś jeziorem i lecę na wschód"
Kontroler: "Zrób wielokrotnie skręt o 90 stopni, to będę mógł cię znaleźć na radarze"
(krótka przerwa...)
Kontroler: "No dobra. To jezioro to Ocean Atlantycki. Proponuje natychmiast skręcić na zachód..."

Rok 1986. Samolot pasażerski leci z Moskwy do Mińska. Nagle jeden z pasażerów wygląda przez okienko i spostrzega, że jakaś kobieta lecąca na miotle wyprzedza samolot.
- O, czarownica!
- Jaka czarownica? - złości się kobieta na miotle. - Jestem sprzątaczką z elektrowni w Czarnobylu!

Podczas lotu na dużej wysokości do kabiny pilotów Boeinga 707 wpada przerażona stewardesa i krzyczy: - Panie kapitanie, na pokładzie samolotu jest kilku porywaczy! - Proszę się nie niepokoić, to się czasami zdarza. - Ale każdy z nich chce lecieć gdzie indziej!
Facet - wegetarianin, miał lecieć do Londynu w delegację. Tam miał podróżować British Airways, do domu miał wrócić LOTem.
Dzwoni do Anglików:
- Dzień dobry, będę leciał państwa liniami i jest taka sprawa - jestem wegetarianinem.
- Och, nie ma problemu, zaserwujemy panu danie jarskie, tylko, jeśli to nie jest kłopot, proszę się przypomnieć stewardessie.
Dzwoni do naszych:
- Witam, będę podróżował państwa linią i mam taki temacik - jestem wegetarianinem.
Długa cisza...
- Pozdrawiamy serdecznie...?
Źródło: forum www.lotnictwo.net.pl  - humor lotniczy oraz www.joemonster.pl
Rzecz dzieje się w piękny letni słoneczny dzień, opodal lotniska Billund, w Danii.
Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycję i wysokość?"
Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokość."
Kontrola (zimnym, suchym głosem): "To mam wyjąć raport o kolizji?"

Jeśli siedzisz w samolocie, a obok ciebie siedzi wkurzającycy i upierdliwy nie do wytrzymania pasażer (najlepiej jak to Amerykanin), to:
1. Cicho i spokojnie wyciągnij laptopa.
2. Włącz laptopa.
3. Upewnij się, że sąsiad siedzący obok widzi ekran monitora.
4. Zamknij oczy i odwróć głowę w stronę sufitu.
5. Kliknij ten link:
http://skocz.pl/wpodrozy

Źródło: forum www.lotnictwo.net.pl  - humor lotniczy oraz www.joemonster.pl