Humor lotniczy :)

Poborowy oznajmia wojskowej komisji lekarskiej:
- Nie mogę służyć w wojsku, bo jestem nerwowy i przy najmniejszym stresie wyskakuję przez okno.
- Świetnie! - mówi kapitan. - Potrzebujemy takich odważnych do wojsk spadochronowych!
Wróżka wpatruje się w swoją czarodziejską kulę i mówi:
- Oj źle, źle! Mąż panią zdradza! Powinna go pani mieć stale na oku.
- Łatwo pani mówić! On jest pilotem samolotu.

DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco
za dużej prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: "American
751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź
wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo,
żeby zawrócić na lotnisko.

Samolot stoi na pasie, wszyscy pasażerowie są gotowi, ale samolot nie startuje. Zniecierpliwieni ludzie pytają co jest grane, przecież juz jest opóźniony. Na to stewardesa informuje ich, że czekają na pilotów. Wreszcie po 10 minutach piloci podjeżdżają pod trap, pasażerowie wyglądają przez okna i widzą dwóch pilotów idących z laskami dla niewidomych.

Mój przyjaciel chciał przemieścić swój szybowiec Blanick na niedalekie lotnisko, po drugiej stronie przestrzeni kontrolowanej w kasie C, której wymogi nakazują min. posiadanie radia.
Samolot holujący radia nie miał, ale Blanick i owszem, więc nie było problemu. Po wylocie szybowiec skontaktował się z kontrolą lotów i podał zamiar przekroczenia przestrzeni klasy C. W połowie drogi kontroler nagle zażądał skrętu o 90 stopni w prawo.
Mój przyjaciel odpowiedział na to: "Co chcesz żebym teraz zrobił? Mam krzyczeć do niego przez okno?"

Mający wyjątkowo dużo pracy kontroler skierował 727 z wiatrem do zrobienia okrażenia nad lotniskiem. 727 zaoponował: Czy ty wiesz, że zrobienie okrążenia tym samolotem kosztuje nas dwa tysiące dolarów?? Kontroler odpowiedział bez zastanowienia: Zrozumiałem i poprosze za cztery tysiące!?
Samolot pasażerski lecący z Warszawy do Tajlandii zbliża się do lotniska w Bangkoku. Stewardesa informuje pasażerów:
- Za chwilę wylądujemy w Bangkoku. Dziś temperatura powietrza wynosi 34 stopnie. Bangkok słynie z turystyki i pięknych kobiet. Panów informujemy, że 80 procent Tajek jest chorych na AIDS, a pozostałe 20 procent jest chorych na gruźlicę.
Dziadek, który nie dosłyszał ostatniego zdania, pyta siedzącego obok wnuczka:
- Co mówili?
- Mówili, żeby dziadek podrywał tylko te dziewczyny, które kaszlą.

Podczas pokazów lotniczych pilot jednego z samolotów wypuszcza ze specjalnego pojemnika dym i wykonując samolotem akrobacje pisze przy jego pomocy hasło reklamowe sponsora. Po powrocie na ziemię podchodzi do niego niezadowolony sponsor.
- Wracaj natychmiast! Zapomniałeś postawić na końcu wykrzyknik!

Zagadka:
 Na łące leży facet, na plecach ma plecak, wokół latają muchy.
 Pytanie: Co jest w plecaku?

 Odpowiedź: Spadochron.

Do doświadczonej ekipy pokładowej pewnego samolotu dołączyła nowa, początkująca stewardessa (blondynka, oczywiście!). Po zakończeniu lotu, kapitan samolotu, szef załogi, jak zawsze w takich wypadkach, poinformował żółtodzioba, w którym hotelu załoga ma nocleg i że o 10.00 rano jest zbiórka w hallu, skąd wszyscy wspólnie odjeżdżają na lotnisko na kolejny rejs.
Rano, na zbiórce stawił się komplet - oprócz nowej. Kapitan połączył się z recepcji z jej pokojem i prosi, by natychmiast schodziła, bo wszyscy czekają.
Na to stewardessa :
"Ale ja nie mogę wyjść z pokoju!"
"Jak to - nie może pani wyjść?!"
"Zwyczajnie" prawie z płaczem odpowiada blondynka. "W pokoju jest tylko troje drzwi : jedne do łazienki, drugie od szafy, a na trzecich na klamce wisi zawieszka - NIE PRZESZKADZAĆ!"

Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań do przedłużenia licencji pilota (jako że prowadzi on pojazd latający w cywilnej przestrzeni powietrznej).
Najpierw gruntownie przebadano jego zdrowie, m. in. wzrok i reakcje, potem zaczęto sprawdzać umiejętności praktyczne, typowe procedury i tak dalej.Sprawdzono też jego pojazd, stan reniferów, ich badania etc. W końcu przyszedł czas na test praktyczny, Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach.Mikołaj zaczął sprawdzać check listę, a instruktor wyjął ze swej torby strzelbę.
- Po co ta strzelba? - zdziwił się Mikołaj.
Instruktor odpowiedział ściszonym głosem:
- Nie powinienem ci o tym mówić, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz jeden z silników.

Leci transportowy samolot w obstawie myśliwców.
Długi lot, wśród pilotów z obstawy wzajemne rozmowy przez radio, i nagle - spór - czyj samolot lepszy. Który nowszy, który ma większa prędkość, uzbrojenie, dyskutowali u kogo ładniejszy kształt, radar...
Pilot transportowca, który był wyłączony z rozmowy, jednak w pewnym momencie nie wytrzymał i się odezwał.
- Wszystko to nic. Ja wam coś pokażę czego wy nie zrobicie.
Zdziwili się piloci, ale:
- No, dawaj, pokaż, co ta twoja barka umie, i co my powtórzyć nie będziemy mogli.
Transportowiec jednak leciał prosto…
Po 10 minutach jeden z nich nie wytrzymał
- No i ?
- Ja już…
- No, co zrobiłeś? Nic nie widzieliśmy!
- Byłem w kiblu zajarać, powtórzyć?

Samolot linii SABENA zatrzymuje się za samolotem KLM-u na zatłoczonej drodze podjazdowej, w oczekiwaniu na start.
SABENA do KLM na częstotliwości kontroli: "KLM, czwarty w kolejce na start, zgłoś się na 3030"
Po paru minutach SABENA woła znowu:
"KLM, trzeci w kolejce na start, zgłoś sie na 3030"
Znów brak odpowiedzi, więc SABENA woła kontrolę:
"Wieża, powiedzcie maszynie KLM przed SABENA 123, żeby się do nas zgłosili na 3030"
I wtedy włącza się załoga KLM-u: "Wieża, powiedz SABEN-ie, że profesjonaliści z KLM Holenderskie Linie Lotnicze nie wchodzą na prywatne kanały, podczas gdy powinni być na nasłuchu wieży."
SABENA odpowiada na to: "Dobra wieża, nie ma sprawy, tylko powiedz tym profesjonalistom z KLM-u, że nie zdjęli szpilek blokujących podwozie." (chwila ciszy)
KLM: "Wieża, KLM prosi o pozwolenie na powrót do bramki."

Samolotem pasażerskim leci psychiatra i grupa wariatów. Nagle w samolocie zepsuł się jeden z silników i maszyna zaczyna tracić na wysokości. Wszyscy kurczowo trzymają się skrzydeł spadającego samolotu. Nagle któryś z wariatów woła: - Niech któryś się puści, wtedy inni się uratują. - Ja to zrobię! - mówi psychiatra. - Brawo! - krzyknęli wariaci i zaczęli klaskać.
Pewna staruszka regularnie latała samolotem LOT-u z USA do Polski i z powrotem.
Podczas kolejnego lotu, w połowie drogi do Polski staruszka wzywa stewardesę i pyta:
- Proszę spytać w ładowni o mojego jamnika. Jedzie ze mną do Polski.
Kiedy stewardesa spytała w ładowni o psa, steward zamarł z przerażenia:
- Pamiętam, było tekturowe pudło z napisem "jamnik", ale przez nieuwagę zostało na lotnisku!
Stewardesa idzie do pilota i mówi:
- To nasza stała klientka, stracimy ją przez tego psa.
- Mam pomysł - mówi pilot. - Połączę się z Okęciem i niech kupią staruszce jakiegoś jamnika. Ona na pewno nie zauważy różnicy.
Po wylądowaniu samolotu na Okęciu stewardesa wręcza staruszce jamnika i mówi:
- Oddaję pieska. Wygląda na to, że dobrze zniósł podróż.
- Przecież to nie mój jamnik! - dziwi się staruszka. - Mój był nieżywy i wiozłam go w pudełku, żeby pochować go w kraju jego przodków.

Żołnierz, który dopiero od kilku dni jest w wojsku, podziwia podniebne akrobacje samolotu:
- Ale ta odrzutówka fajnie lata!
-To nie żadna odrzutówka, tylko odrzutowiec - poprawia go drugi żołnierz.
- Aha! A swoją drogą, to pan kapral, ma bardzo dobry wzrok! Ja bym nigdy z takiej odległości nie odróżnił płci samolotu!
W samolocie rozlega się przez głośnik:
- Czy wśród pasażerów jest lekarz?
Jeden z pasażerów wstaje i idzie do kabiny pilota.
Po chwili z głośnika słychać głos lekarza:
- Czy wśród pasażerów jest pilot?

Zawody lotniczo-spadochronowe. Spadochroniarze postanowili zrobić dowcip i zrzucić z samolotu kukłę. Wyskakują: pierwszy spadochroniarz, drugi, trzeci, kukła, piąty i szósty. Po chwili otwierają się spadochrony: pierwszy, drugi, trzeci, piąty i szósty, a czwarty nie. Ludzie z przerażeniem obserwują, jak czwarty "spadochroniarz" wpada w krzaki, nie otworzywszy spadochronu. Po chwili z krzaków wychodzi spadochroniarz, który od godziny siedział tam w ukryciu, otrzepuje się z liści i mówi:
- Do licha, znów się nie otworzył!

Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu, kapitan odzywa się przez intercom:
- Panie i Panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść, zrelaksować się i... o Boże!...!!
Po chwili nerwowej ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i Panowie, najmocniej przepraszam, jeśli przed chwilą państwa wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich....
Magazyn Lotnisko

 

Samolot: "Radar, jesteśmy szykiem dwóch A10, właśnie nad wami i, eee.. tego.., ...zapomnieliśmy jaki mieliśmy sygnał wywoławczy."
Radar: "Żaden problem, przydzielimy wam tymczasowe sygnały: Głupek Jeden i Głupek Dwa."