tuuuuuuuuuuuuutaa Z chaosu informacyjnego wyłaniają się fakty, mam nadzieję, że to są fakty. Przynajmniej wiadomości, które się powtarzają. Straciliśmy głowę Państwa i wiele zasłużonych i ważnych dla naszego Państwa osób; ważnych dla wojska, polityki, sportu, kultury, etc... Pilot prezydenckiego samolotu Tu-154M wleciał w strefę obszaru kontroli w Smoleńsku 50 kilometrów od lotniska...

 

Kontroler lotu poinformował polską załogę o bardzo trudnych warunkach atmosferycznych panujących w jego rejonie i zalecił lądowanie na innym, najbliższym lotnisku. Kapitan podjął decyzję, że spróbuje wylądować. W lotnictwie istnieje krytyczny moment decyzji, kiedy to pilot jeśli nie widzi pasa startowego jest zobowiązany włączyć pełen ciąg silników i zwiększyć pułap w celu oddalenia się na inne lotnisko. Jeśli nie, to już wtedy musi wylądować. Inaczej nie zdoła już wyprowadzić maszyny.

 

Dlaczego piloci na jakiś czas przed katastrofą przestali rozmawiać z kontrolą ruchu lotniczego? Czy walczyli z maszyną? Czy skupili się tylko i wyłącznie na walczeniu o wyprowadzenie maszyny? Jeśli tak było, to już wtedy zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji.

Samolot, zatem, zamiast zwiększyć ciąg silników i pułap, kontynuował podejście do lądowania. Dlaczego? Do końca chcieli wylądować mimo braku widoczności pasa? Za wszelką cenę? Piloci 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Taktycznego nie zdecydowaliby się na ryzyko. Nie wierzę w to, po prostu. Wiemy, że się spieszono, że zostało około pół godziny do rozpoczęcia obchodów 70 rocznicy mordu w Katyniu. Czy pośpiech miał tu znaczenie? Czy samolot się zepsuł? Czy coś zawiodło w 20 letnim samolocie. Mogło, ale przecież 4 miesiące temu przeszedł remont kapitalny.

 

Pilot nie zdołał poderwać, z jakiejś przyczyny, maszyny. Co się stało? Pochodził do lądowania kilka razy, podobno... W końcu znalazł się za nisko i ścinał drzewa lewym skrzydłem. Czy zahaczył przy wykonywaniu zwrotu? Potem spadł z niskiej wysokości, rozpadł się i wybuchł. Szczątki rozrzucone zostały w odległości kilkuset metrów od siebie.

Lądowali na lotnisku betonowym o długości 2,5 kilometra. Nad lotniskiem zalegała mgła. Dodać należy, że na smoleńskim lotnisku brak było, lub nie był kompatybilny z polskim rządowym Tu-154, przeciwmgielny system ILS.

 

{youtube}LnPh7cTnPcs{/youtube}

Symulacja katastrofy Tu-154 wykonana dla gazeta.pl

 

Poczekajmy, może dowiemy się wkrótce więcej... Oddajmy hołd wszystkim ofiarom katastrofy. Wywieśmy flagi przepasane kirem. Bądźmy razem... Bądźmy zjednoczonym w bólu narodem...

 

Łukasz Żurawicz