Każde dziecko wie, że Mikołaj istnieje, i pewnie mieszka w Laponii. Jego miasto to Rovaniemi. Z daleka od miasta pośród drewnianych zabudowań śnieg wygląda wyjątkowo bajecznie. Zaś w domkach? Kominek, sucha sauna. Jednym słowem fiński raj. Tak zapewne wygląda również i dom Mikołaja, który najpierw w najbliższy weekend, a potem 24 grudnia musi stąd dotrzeć w każde miejsce na ziemi.

Jego drewniany dom znajduje się praktycznie na linii koła podbiegunowego. Po zgłoszeniu się u elfa pracującego na recepcji można wejść do środka magicznego domu, który wcale nie jest słodkocukierkowy, ale mroczny, magiczny i tajemniczy. W centrum budynku znajduje się "złowieszcza" machina do spowolniania czasu. To dzięki niej Mikołaj jest w stanie objechać w 24 godziny cały świat i zahaczyć o wszystkie domy, w których mieszkają grzeczne dzieci. Ku zaskoczeniu Mikołaj wita gości w ich języku – pyta, skąd przyjechali, no i oczywiście odpytuje z dobrych i złych uczynków. Przed jego domem na polance pasą się renifery, te zaczarowane, latające, czerwononose? Jak baśniowy Rudolf?

Przy domku znajduje się elfia poczta. Trafiające tu listy są segregowane przez skrzaty i odkładane na poszczególne półeczki z etykietami rożnych krajów (jest też Polska!). W wiszących na ścianach urzędu ramach można zobaczyć zdjęcia z najbardziej egzotycznych zakątków świata. W końcu w magię świąt i św. Mikołaja wierzy w skrytości ducha każdy... i duży, i mały.

Uwaga kochani rodacy, jesli chcecie odwiedzić miejsce, z którego na cały świat rozwozi on prezenty to informujemy, iż z Polski nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych z Rovaniemi. Najlepiej kupić bilet FinnAir (dobra wiadomość dla Pań - za dużą liczbę punktów lojalnościowych można sobie zrobić operację plastyczną.... zmarszczek na przykład ;) ) do Helsinek i stamtąd do Rovaniemi. Również i św. Mikołaj z pewnością lata dziś FinnAirem ;).

Strona Świętego Mikołaja - www.santaclauslive.com

Przeciwnicy Świetego Mikołaja
Myślę, że większość z nas ma sentyment do Świąt Bożego Narodzenia i do św. Mikołaja. Zdarzają się jednak także racjonaliści, którzy swoją "fachową" wiedzą pragną obalić mit Świętego. Uważają, że on nie istnieje. A jako dowód podają, co nastepuje:

fot. internet archiwum

- Znamy 300 000 gatunków ssaków - ale nie ma wśród nich ani jednej odmiany latającego renifera.
- Na Ziemi ma On około 378 mln dzieci do obsłużenia w ciągu jednej nocy. Zakładając, że przeciętna rodzina liczy 2,5 dziecka (wg. statystyki) daje to około 150 mln domów do odwiedzenia.
- Uwzględniwszy, że Boże Narodzenie trwa 31 godzin (biorąc pod uwagę zysk wynikający ze zmian stref czasowych przy podróży ze wschodu na zachód) daje to około 822.6 wizyty w domu na sekundę. W tym czasie Mikołaj musi zeskoczyć z sań, wpaść przez komin, położyć prezent pod choinką, powiedzieć parę razy “ho ho ho”, wrócić przez komin, wskoczyć na sanie, wystartować, dolecieć do następnego domu. Wedle kalkulacji daje to około 150 000 000 km do przebycia w ciągu nocy.
- W efekcie sanie Mikołaja musiałyby być 3 000 razy szybsze od dźwięku, by przebyć ten dystans w czasie 31 godzin (czyli przemieszczać się z prędkością ok. 50 km/s).
- Typowy renifer rozwija nie więcej niż 30 km/h. Brak danych dotyczących szybkości latających reniferów.
- Ładowność sań. Zakładając, że przeciętny prezent waży około 1 kg, sanie musiałyby mieć ładowność supertankowca (ok. 321 000 ton). Tymczasem zwykły renifer ma ‘uciąg’ rzędu 600 kg.
- Zakładając, że renifery latające mają większy udźwig - to i tak potrzeba co najmniej 200 000 reniferów.
- Statek o masie rzędu 320.000 ton, poruszający się z prędkością 50 km/s spaliłby się w atmosferze ziemi - chyba, że renifery są w stanie wypocić w ciągu sekundy energię rzędu 14,2 kwintylionów dżuli. Nie wspominając już o ogromnych turbulencjach powietrza i tzw. sonic boom (efekcie przekroczenia bariery dźwięku), których nikt nigdy nie zaobserwował. Wedle naszych obliczeń, taki pojazd powinien wyparować w ciągu 0,00426 sekundy od momentu startu.
- Dodatkowo Mikołaj podlegałby zabójczemu przeciążeniu (przy starcie) rzędu 17 500 g. Zakładając, że Mikołaj waży około 125 kg, to przy takim przeciążeniu jego ciało ważyłoby ok. 2 150 000 kg, co automatycznie łamie wszystkie jego kości i zmienia go w coś podobnego do kaszki manny.

***

A my i tak w niego wierzymy. I wierzyć będziemy. Bo przecież także On nadaje klimat tej niezwykłej, świątecznej magii, na którą czekamy cały rok...

Serdeczne Mikołajkowe pozdrowienia :) !!!

Oprac. na podst. Internet