konrad-0009

 1 września 1939 r. to data która nie jest obca każdemu z nas. To data, która na trwałe się wpisała w historię minionego stulecia.

Tego bowiem dnia rozpoczęła się II wojna światowa. Rozpoczęła się od ataku III Rzeszy na sąsiedni kraj ze wschodu. Tym krajem była Polska. Atak nastąpił o świcie z lądu, wody i powietrza.

Do obrony nieba nad Polską i jej stolicą zostały wyznaczone dwie brygady lotnicze. Była to Brygada Pościgowa i Brygada Bombowa. Siły powietrzne przeciwnika ( Luftwaffe ) przeszły do działań przeciwko Polsce z trzech kierunków. Uderzyły od północy, północnego zachodu i południa.

24 sierpnia 1939 r. w Brygadzie  Pościgowej został ogłoszony stan alarmu. Trzy dni później jej samoloty i ludzie znaleźli się na odpowiednio wcześnie przygotowanych i wyznaczonych lotniskach polowych.

Te znajdowały się w okolicach stolicy. Były położone między innymi w Zielonce, Błoniu i  Piasecznie. Zgodnie do założeń polskiego dowództwa nasi lotnicy powinni działać tak samodzielnie żeby swoim działaniem nie wchodzić pod lufy własnych artylerzystów. W czasie obrony nieba nad miastem został zastosowany nowy system naprowadzania samolotów obrony przeciwko atakującym maszynom wroga. Rozwiązanie okazało się bardzo skuteczne. Niestety nie zostało w pełni wykorzystane. Dlaczego ? Dlatego, że zwyczajowo na przeszkodzie stały trudności finansowe. Polski wynalazek znalazł jednak zastosowanie gdzie indziej w czasie właśnie co rozpoczętej 1 września wojny światowej. Z polskiego rozwiązania skorzystano z bardzo dobrym skutkiem w czasie powietrznej Bitwy o Wielką Brytanię.    

1 września 1939 r. w godzinach rannych samoloty Brygady Pościgowej zostały poderwane do lotu. W kierunku Warszawy kierowała się wroga wyprawa bombowa. Bombowce osłaniane przez myśliwce w zwartym szyku zmierzały w kierunku naszej stolicy. Po ataku naszych myśliwców spod znaku biało – czerwonej szachownicy nieprzyjacielskie ugrupowanie zostało rozbite. Niemieckie załogi bombowców swój śmiercionośny ładunek zostały zmuszone zrzucić na pola. Tym samym nie poczyniły większych szkód. Przeciwnik mimo przewagi a także mając zdecydowanie lepszymi maszynami musiał ustąpić pola. Oczywiście nie skończyło się na jedynym ataku tego dnia. Były kontynuowane w następne. Póki, póty Warszawa miała nad sobą otwarty parasol ochronny utworzony przez Brygadę żadna wroga wyprawa w zwartym szyku nie mogła jej zagrozić. Niestety sytuacja uległa zmianie.

Zmiana na warszawskim niebie nastąpiła w nocy z 6 na 7 września. Brygada Pościgowa odleciała na wschód. Odchodziła nie bez strat. Straciła blisko 40 maszyn. Niestety tego braku nie mogła uzupełnić. Brakowało rezerw. Szukano ich, daremnie. Sięgnięcie do samolotów z poszczególnych armii nie rozwiązało problemu. Kiepską pociechą dla nas było to, że przeciwnik stał się uboższy o podobną liczbę maszyn. W przeciwieństwie do nas mógł korzystać z rezerw. I z nich w pełni korzystał.

 

konrad-0002

 

Szybki marsz wojsk hitlerowskich przez Polskę a także cios zadany ze wschodu wojsk Stalina  poważnie osłabiły i tak już bardzo mocno osłabioną Brygadę. Z każdym dniem nie mogło być lepiej., Było tylko gorzej. Dotkliwie dawało się odczuć brak sprawnych samolotów. Więcej brakowało do nich części zamiennych do nich. Nie docierała tak niezbędna amunicja i paliwo. Co było robić w takiej sytuacji ? Wycofać się i złożyć broń.         

Brygada Bombowa tak samo jak Brygada Pościgowa pozostawała w dyspozycji Naczelnego Wodza. Tak samo obowiązywała ją procedura postawienia w stan alarmu. Tylko że dla niej ten czas był krótszy. Powołana na krótko przed wybuchem wojny nie osiągnęła pełnej gotowości bojowej. Zabrakło czasu aby dopracować tak bardzo potrzebną łączność i zaopatrzenie. Wyznaczyć dla jej maszyn polowe lotniska. Gdy już te zostały wyznaczone jak podają znawcy tematu, lotniska były znacznie oddalone od siebie.

Smutne to że 1 września nasze załogi bombowce nie weszły do działań bojowych. Dlaczego ? Dlatego, że w wojsku o wszystkim decydują rozkazy. Czekały więc na taki. Tego nie było. Dopiero dzień później zaatakowały niemieckie kolumny pancerne w okolicach Częstochowy. Stracony bezpowrotnie czas usiłowano nadrobić.

4 września sypnęły się polskie bomby na wroga pod Radomiem i Wieluniem. Polscy bombardierzy nie zawiedli. Bomby dosięgnęły celu. Tylko, że ten bombowy atak okupiliśmy dużymi własnymi stratami. Te nie były do uniknięcia. Wróg dysponował obroną przeciwlotniczą. Nasze bombowce poszły do ataku pozbawione osłony myśliwskiej.

6 września w czasie odwrotu i budowania obrony na Wiśle, Brygada Bombowa przesunięta została na wchód. Nie tylko bombardowała. Prowadziła rozpoznanie. Tylko że napór sił przeciwnika zmusił ją do zmiany miejsca bazowania. Brygada przeszła do działań na południu Polski. Teraz jej działanie polegało na atakowaniu oddziałów pancernych i zmotoryzowanym. Tylko że obecne atakowanie nie mogło za bardzo zaszkodzić wrogowi. Wojsko Polskie pozostawało już w odwrocie.

 

konrad-0001

 

Bombardujący lotnicy tak samo jak koledzy myśliwcy mieli braki w sprzęcie. Podobnie brakowało części zamiennych. Kończyły się bomby. Ubywało w bardzo szybkim tempie tak potrzebnego paliwa.

Między 17 i 18 września 1939 r. w locie granicę Polski z Rumunią przekroczyły bombowe „Łosie”. A jeszcze nie tak dawno one i „Karasie” zadawały przeciwnikowi straty. Latały na rozpoznanie. Teraz tylko na pobojowiskach pozostawały spalone wraki. Te które nie spłonęły spalili lotnicy. Nie mogli dopuścić aby dostały się w ręce nieprzyjaciela. Niewszystkie zostały zniszczone. Te które ocalały trafiły między innymi do rumuńskiego lotnictwa.

Co najważniejsze zostali ludzie. Co z nimi ?  Nie wszyscy przecież pogodzili się z przegraną.  Część personelu latającego i naziemnego za bronią udała się przez Grecję, Jugosławię, Węgry i Rumunię do Francji. Byli i tacy którzy znaleźli się w Rumunii. Tych spotkało rozczarowanie. Zostali internowani w obozach. Okazali się nieposłusznymi aresztantami. Jak tylko mogli uciekali z obozów.  Byli i tacy którzy naleźli się pod okupacją niemiecką i radziecką. Szczęśliwcy którzy nie wpadli w łapy Gestapo i NKWD zasilali szeregi armii podziemnego państwa.

 

 

Konrad RYDOŁOWSKI