PZL P.11a wiki

Listopad to dla nas Polaków miesiąc szczególny. Szczególnie bliski sercom naszych rodaków jest 11 listopada. Tego dnia w 1918 r. Polska odzyskała tak bardzo upragnioną niepodległość. Wróciła na mapy świata a tym samym Europy po 123 latach nieobecności. Odzyskała ją w wyniku zakończenia I wojny światowej.

 

 

 

 

 


Niepodległość straciła w wyniku zaborów, które miały miejsce w XVIII wieku. Zaborcami byli sąsiedzi Polski to jest: Austriacy, Prusacy i Rosjanie. Co nie znaczy, że rodacy tamtych dni poddali się im biernie. Stawali do boju nie tylko w kraju i poza jego granicami. Walczyli z hasłem haftowanym na sztandarach „Za Wolność Waszą i Naszą”. Świadczą o tym między innymi tu nad Wisłą zrywy powstańcze ( 1794, 1830/31 i 1863 r.)  i tam z dala od niej udział w walkach Wiosny Ludów i Komuny Paryskiej. Świadczyło to najlepiej, że z utratą niepodległości my Polacy się nie pogodziliśmy.

 

I wojna światowa otwierała możliwość spełnienia nadziei o upragnionej wolności. Tylko że do tej pory nasi dziadkowie znaleźli się w okopach każdej z walczących stron. Jest to niestety przykre ale prawdziwe. Nie mogło rzecz jasna ich zabraknąć w lotnictwie. Najwięcej spadkobierców Ikara w służbie Marsa znalazło się w lotnictwie austriackim. Nie brakowało ich w lotnictwie niemieckim i rosyjskim.

Początki formowania naszego lotnictwa wojskowego datują się 1916 r. W drugim roku trwania wojny planowano aby w ochotniczych jednostkach polskich walczących u boku c.k. armii utworzyć oddział lotniczy. Plany zostały zaakceptowane. Do realizacji jego w praktyce nie doszło. Jeżeli nie udało się utworzyć lotnictwa przy pomocy Austriaków to trzeba było spróbować gdzie indziej. Gdzie ? Na przykład w Rosji… po upadku cara zaczęto formowanie Korpusów Polskich. Nie było tych za dużo. Były tylko, czy aż trzy. Przy tej okazji niezaniechano utworzenia polskiego oddziału lotniczego. Miastem w którym przystąpiono do realizacji był Bobrujsk. Tak narodził się oddział znany w historii Awiacja I Korpusu Polskiego. Nie był odosobniony. Podobny już istniał w II Korpusie Polskim. Żywot był ich krótki. Po zajęciu ziem gdzie znajdowały się Korpusy przez Austriaków i Niemców, żołnierze zostali internowani. Została więc możliwość podjęcia próby organizowania lotnictwa w armii ostatniego z zaborców. Niestety nie mogło być o tym mowy. Polaków było zbyt mało aby mogli mieć coś do powiedzenia. Walec wojenny toczył się dalej. Poza krajem zajętym przez zaborców a ogarniętym teraz pożogą wojny, nasi rodacy znaleźli się we Francji. Byli to emigranci i jeńcy wcześniej służący w armii Austrii i  Niemiec Pomni tradycji, związków naszych z Napoleonem I ( dał nam przykład Bonaparte ) wiosną 1917 r. rozpoczęto tworzenie Armii Polskiej. Przy tej miał powstać oddział lotniczy. Zapału nie brakowało. Ochotników było na tyle dużo, że latem w lipcu 1917 r.  pierwsza grupa rozpoczęła szkolenie. General Haller dowodzący Armią na wiosnę 1919 r. uzyskał od Francuzów niezbędną pomoc dla rozwoju naszego lotnictwa. Francuzi przydzielili naszym żołnierzom siedem eskadr z zapleczem niezbędnym do ich funkcjonowania. Pozwoliło to na swobodne funkcjonowanie w Armii Polskiej: 1 eskadry myśliwskiej i 6 eskadr wywiadowczych. Pamiętano o szkoleniu kadr lotniczych. To znaczy, że przydzielono nam niższą i wyższą szkołę lotniczą z kadrą instruktorską i sprzętem szkoleniowym.

 

pzl P-7

PZL P-7

źródło: samolotypolskie.pl

 

Spadła kartka z kalendarza. Przyszła jesień 1918 r. Austria poniosła klęskę. Niemcy stawały w ogniu wewnętrznej walki ( zarażone  rewolucją ). Carska Rosja nie istniała. Przeszedł przez nią  huragan rewolucji. Czy nie można było snu o niepodległości zastąpić jawą ? Można było jak najbardziej.

Ze snu o niepodległości najszybciej wybudzono się na ziemiach jeszcze nie tak dawna należących do Austrii. Dlaczego właśnie tam ? Wymaga to osobnego wyjaśnienia, zostawiam to znawcom spraw niepodległościowych a nie zajmujących się historią polskich skrzydeł. Nie gdzie indziej a właśnie w cieniu Wawelu nasi rodacy w tamtych dniach zajęli pierwsze lotnisko. Mieściło się w Rakowicach. Atakujący nie tylko, że opanowali lotnisko ale przejęli znajdujące się na nim samoloty. Kilka dni po tym wydarzeniu w Krakowie zaczęto formowanie pierwszej polskiej jednostki lotniczej. Tak się narodziła I. Eskadra Bojowa. W ślad za nią powstała III. Eskadra Bojowa. Została wysłana na pomoc obrońcom Lwowa. Lwowiacy bili się z ukraińskimi nacjonalistami. Nacjonaliści chcieli aby Lwów wchodził w skład państwa które stworzą .

 W pierwszych dniach listopada w polskich rękach znalazło się lwowskie lotnisko Lewandówka. Podobnie jak w Krakowie znajdowały się na nim samoloty. Nie było ich dużo. Również w Przemyślu i Lublinie udało się opanować lotniska będące w posiadaniu Austriaków. Gdy chodzi o Przemyśl to w mieście sytuacja nie była łatwa. Miasto znajdowało się w okrążeniu nie żołnierzy c.k. a Ukraińców. Postanowiono więc o ewakuacji samolotów do grodu Kraka. Udało się zrealizować to przedsięwzięcie. Wszystkie zagrożone płatowce znalazły się pod Wawelem. Natomiast z odzyskanych maszyn z Lublina przy końcu listopada sformowano 2. Eskadrę Lotniczą. Sen stał się jawą. Niepodległe państwo nie tylko, że wróciło na mapy świata i Europy ale miało swoje wojsko. Wojsko a także nie zaniedbało nowego rodzaju broni jakim stawało się lotnictwo.

Przebudzenie następowało również na ziemiach, które znajdowały jeszcze w rękach Niemiec. W stolicy to jest w Warszawie stacjonowały oddziały niemieckie. Po rozmowach udało się doprowadzić do porozumienia że wojsko opuści miasto. 15 listopada zostało przejęte lotnisko znajdujące się na Polu Mokotowskim. Ale pierwszy start z tego pierwszego polskiego samolotu miał miejsce 20 listopada. Tak przy okazji 5 listopada podobny na Lewandówce nastąpił 5 listopada. Zupełnie inaczej odbywały się podobne „przedsięwzięcia” w Wielkopolsce. W końcu grudnia 1918 r. wybuchło powstanie, które okazało się dla nas zwycięskie. Niemcy musieli opuścić część wcześniej zajętych ziem. Podobnie jak pod Lwowem tak samo na pod poznańskiej Ławicy doszło do walk. Różnił się tylko wróg i cel prowadzonych działań. Ostatecznie po polskim szturmie nocą z 5 na 6 stycznia 1918 r.  Ławica znalazła się w naszych rękach. Mieliśmy również okazję jak na podobnych lotniskach przejąć pewną liczbę maszyn, które były sprawne do lotów. Nie tylko Ławica znalazła w polskich rękach. Była i nasza hala sterowcowa na Winiarach. Jej wnętrze nie było puste. Znajdowały się w nim maszyny szkolne i wywiadowcze. Radość z tej zdobyczy trwała krótko. Maszyny były pozbawione… silników. Co nie oznaczało, że zdobywcy usiedli na laurach. Walczyli dalej. Zajmowali inne lotniska. Bydgoszcz, Grudziądz i Toruń. Tylko że te nie miały w swoich hangarach tak bardzo potrzebnych samolotów.

 

generał haller

Generał Haller

źródło: album.nowytarg.pl

 

Przełom kwietnia i maja 1919 r. zaczął się dla Polski szczęśliwie. Do kraju zaczęły przybywać z Francji oddziały wchodzące w skład armii gen. Hallera. Między nimi znajdowały eskadry lotnicze. Radość trwała krótko. Nastąpił czas walk z Ukrainą. Te nie trwały długo. Zakończyły się rozejmem ponieważ pojawił się nowy wróg obu walczących stron. Było nim zagrożenie ze strony Rosji i jej Armii Czerwonej. Rządzący na Kremlu chcieli czynem wcielić w życie ogólnoeuropejską rewolucję na zdobytych przez siebie ziemiach leżących na zachód od Rosji Radzieckiej. Na drodze do marszu ich marszu stała w pierwszej kolejności Polska. Tak więc trzeba było pomyśleć o obronie kraju przed zagrożeniem z tej strony. Lotnictwo miało w tym swój udział. Samoloty zostały wykorzystane do działań powstrzymujących atak przeciwnika. Kiedy nastała jesień sytuacja na froncie była korzystna dla naszej armii. Nie znaczyło to, że za chwilę zostanie zawarty rozejm czy też pokój. Rosjanie nie zrezygnowali ze swoich planów. Do walk przystąpili na wiosnę następnego roku. Obrońcy przystąpili do kontrofensywy pod koniec kwietnia. Ta zakończyła się dla polskiej strony zwycięsko. Wojsko Polskie atakując 7 maja zatrzymało się w Kijowie oswabadzając miasto. Rosjanie wyparci z miasta dalej nie zamierzali się poddać. Ogłoszono kolejną mobilizację na większą skalę niż te, które były przeprowadzane do tej pory. W ten sposób zostały skoncentrowane na froncie bardzo duże siły. Pod koniec maja przeszły one do ataku. Nasze dowództwo zdecydowało się na planowy odwrót  Wycofane wojska cofały się tak, że w sierpniu Armia Czerwona weszła  na ziemie Polski. Co gorsza znalazła się na przedpolach stolicy. Na Zamku Królewskim i Belwederze w Warszawie zdawano sobie jasno sprawę z tego co się stanie gdy atakujący żołnierzy Moskwy przekroczą Wisłę. Nie można było do tego w żaden sposób dopuścić. W połowie sierpnia doszło do Bitwy Warszawskiej. Za sprawą geniuszu dowódczego polskiego sztabu ta zakończyła się polskim zwycięstwem. Stalin i jego ludzie obyli się smakiem na zaprowadzenie nowego porządku w Europie.

Można było się rozkoszować zwycięstwem. Nic bardziej mylnego, korzystając że dwóch się bije chciał na tym skorzystać trzeci i czwarty nowy przeciwnik. Byli nimi Czesi i Litwini. Nie na drodze pokojowej a dochodzenia swoich praw orężem chcieli uregulować problemy swoich ziem. Zawiedli się. Polacy nie dali sobie odebrać tego co do nich należało.
Wojna z 1920 r. była jedną z tych które wprowadzały nowy element do walki. Kończyła epokę działań pozycyjnych. Zapowiadała że przyszłość należy do działań manewrowych. Tylko kto wyciągnął z tego wnioski na przyszłość ? Chyba nie było wielu sztabowców, którzy dostrzegli zmiany w sposobie prowadzenia walki. Na odpowiedź przyszło trochę poczekać. Dało ją starcie jakim była II wojna światowa. Prowadzone  działania  armii francuskiej w obronie swojego państwa. Starcie 1920/21 pokazało jakie możliwości daje wykorzystanie nowego rodzaju broni jakim jest lotnictwo.
Lotnictwo które zostało użyte do przeprowadzenia rozpoznania sił przeciwnika., utrzymania łączności między oddziałami a sztabem. Jakie efekty dla walczących przynosi atakowanie z powietrza przeciwnika. W czasie wsparcia atakujących lotnicy polscy wykonywali  loty szturmowe. Mieliśmy doczynienia  z powietrznymi walkami myśliwców. Co prawda te nie były nowością. Początki ich sięgają może nie w takiej formie starciom pod niebem I wojny światowej.  
       Wojna szybko niszczy nie tylko pozbawia życia i rani ludzi. Skutkuje również utratą sprzętu. Przez jego zużycie lub zniszczenie. Stany osobowe  można  częściowo odtworzyć na drodze mobilizacji. Gdy chodzi o samoloty… Można je remontować. Remonty pozwolą tylko chwilowo  odtworzyć niezbędny stan ilościowy. Gdy chodzi o Polskę braki w samolotach były dotkliwe. To co otrzymaliśmy z Francji ( gen. Haller ) mogło być użyte do walki i szkolenia więc na pewien  czas rozwiązywało problem. Niemniej jednak zapotrzebowanie było dużo większe. Postanowiono więc o zakupie dodatkowych płatowców w Niemczech i Austrii. Co prawda pierwszy partner handlowy był ograniczony postanowieniami Traktatu Wersalskiego ale one obowiązywały inną domenę życia. Austrię dyktat nie obowiązywał. Co nie znaczy, że była chętna do prowadzenia z nami takich interesów. Szukano również możliwości zakupów we Włoszech. Zakup się udał.
W cieniu sierpniowych działań 1920 r. i wcześniejszych z Ukrainą,  porządkowania porachunków sąsiedzkich z Czechosłowacją i Litwą pozostaje „zapomniana” kwestia odzyskania przez Polskę dostępu do Bałtyku. Na mocy Traktatu Wersalskiego który rozbrajał Niemców,  przyznawał Polsce aż 150 km wybrzeża Bałtyku. 10 lutego 1920 r. 1. Batalion Morski zajął Puck. To nim w nie tak dawnej bazie niemieckiego lotnictwa morskiego Polska zawarła ślub z wodami Morza Bałtyckiego. Wzbogaciła się o wodnosamoloty w liczbie dwóch. Te udało się wyremontować. Jeden z nich 15 lipca 1920 r. posłużył do demonstracyjnego lotu nad morskimi wodami świadcząc że tu jest obecna Polska. Jeszcze pod koniec roku do Pucka dotarły pierwsze zakupione wodnosamoloty. Pozwoliły na wykonywanie lotów nad Zatoką Gdańską i granicą z Niemcami. 16 marca 1923 r. utworzono Morski Dywizjon Lotniczy.

 

 

morski dywizjon lotniczy

Morski Dywizjon Lotniczy

źródło: myvimu.pl

 

Na uboczu tych  spraw pozostawała jeszcze jedna bardzo istotna. Chodziło o Wilno. Wilno do którego zgłaszali swoje pretensje Litwini. Uważali, że powinno należeć do nich a nie do Polski. Za sprawą generała Żeligowskiego wyjaśniliśmy wątpliwości komu się ono należy. Wilno znalazło się w rękach polskich. Podobnie  część ziem, które od tamtej chwili tworzyły Litwę Środkową. Ta następnie została włączona do Polski. General Żeligowski nie odniósłby pełnego zwycięstwa gdyby nie pomoc lotnicza. Lotnicy wchodzili w skład Eskadry Lotniczej Litwy Środkowej.    

Lotnicy morscy przez trzy lata ( 1924 – 1927 ) otrzymali samoloty zakupione we Francji. Na początku lat trzydziestych w ich posiadaniu znalazły się konstrukcje wyprodukowane w Polsce. Sytuacja finansowa niepodległego państwa hamowała rozwój naszego lotnictwa. Zresztą nie tylko ono borykało z trudnościami. Gdy umilkły działa na frontach wszystkich toczonych walk o potwierdzenie praw do polskości ziem i obronie Europy przed bolszewizmem, lotnictwo służące Marsowi zaczęło przechodzić do nowego etapu. Etap jakim jest działanie w czasie pokoju. Początkiem drogi było tworzenie pułków lotniczych. Pierwsze z nich powstały na Mazowszu, w Małopolsce i w Wielkopolsce. Otrzymały odpowiednie oznaczenie: 1. Pułk stacjonował w Warszawie, 2. Pułk bazował w Krakowie a 3. Pułk koszarował na lotnisku w Poznaniu.

 

 


                                                             Czas pokoju czasem…
Czas pokoju to czas zmian personalnych na szczeblu dowodzenia lotnictwem. Odszedł dowodzący od 1920 r. generał Macewicz, a przyszedł francuski generał Leveque. Czy była to korzystna zmiana. Z punktu widzenia tamtych dni na pewno tak. Francja zwyciężyła Niemców. Wypracowała na polach bitew doktryny wojenne. Te  miały obowiązywać ją i jej sojuszników w Europie. Między nimi znajdowała się ta podporządkowująca lotnictwo armii. Według tej lotnictwo było pomocniczą, a nie samodzielną bronią. Bronią, której zadaniem była współpraca z innymi rodzajami wojska. Dla nas przyjście Francuza zbiegło się czasowo z  tym,  że jego ojczyzna przyznała pożyczkę zbrojeniową. Dzięki niej można było przeprowadzić dalsze prace nad rozbudową polskiego lotnictwa wojskowego. Można było zakupić nowe samoloty. Kupiono samoloty bombowo – rozpoznawcze, szkolne, łodzie latające  i znaczną ilość silników lotniczych. Przystąpiono do rozbudowy lotnisk. Wybudowano od fundamentów nowe hangary i budynki koszarowe. Przy tej okazji w rodzimych zakładach lotniczych wtedy zwanymi wytwórniami lotniczymi zamówiono pewną ilość samolotów. Zorganizowano nowy pułk lotniczy. Był nim 4. Pułk Lotniczy stacjonujący w Toruniu.

 

4 pułk lotniczy

4 Pułk Lotniczy

źródło: krzesiny.org.pl


Jest takie znane polskie przysłowie – mądry zwyczaj, nie pożyczaj. Czy mogliśmy się obyć bez francuskich pieniędzy ? Kraj ich potrzebował. Przecież nie tak dawno odzyskaliśmy tak upragnioną niepodległość. Toczyliśmy boje w obronie nie tylko własnych granic. Pieniądze były nam potrzebne. Trzeba było mieć czym walczyć. Był potrzeby oręż.

Gdy chodzi o dowódcę lotnictwa nie miał łatwego zadania gdy chodzi o samoloty. Na wyposażeniu były płatowce pochodzące z różnych krajów. Zakupy we Francji były okazją do uporządkowania powietrznej floty Marsa. Część sprzedających zdawało sobie sprawę, że dzisiejsze nabytki jutro staną się przeżytkiem. W biurach konstrukcyjnych trwała nieustanna praca. Dla sprzedającego i kupującego oferta spotkała się z uznaniem. Za jej sprawą nie byliśmy bezbronni. Więcej, zostaliśmy zachęceni do pracy. Pracy, która nie tylko miała polegać na produkcji licencyjnej. Ale na tym, żeby samemu „coś” stworzyć. Tym samym gonić w miarę swoich możliwości  innych. Tych którzy liczyli się na dynamicznie rozwijającym się rynku.

Francuz odszedł a jego miejsce zajął Polak. Dowódcą został generał Zagórski. To w czasie jego dowodzenia  poczyniono próby odejść od założeń wypracowanych nad Sekwaną. Tu nad Wisłą dążono aby  z lotnictwa uczynić samodzielny rodzaj sił zbrojnych. Rozpoczęły się prace nad budową  nowych lotnisk z odpowiednim dla nich nowoczesnym zapleczem. Takim obiektem było w Warszawie Okęcie. Jednocześnie prowadzono rozbudowę lotniska w Krakowie Rakowice i w Poznaniu Ławicy. Niestety generał Zagórski popełnił błąd Chciał kontynuować rozbudowę lotnictwo przy niewystarczających finansach. Zakupy poczynione we Francji wyczerpały udzieloną nam pożyczkę. Zagórski w dobrej wierze kupił:

680 samolotów wśród ich były myśliwskie SPAD 61 i SPAD 51,  bombowo – rozpoznawcze  Breguety, bombowe Farman Goliath i blisko 100 maszyn szkolnych. Do nich zostały nabyte silniki.

 

SPAD 61

SPAD 61

źródło: shinden.org


Co można było zrobić z taką ilością lotniczego dobra. Oczywiście wykorzystać je. Przy okazji nie można zapomnieć, że w naszych wytwórniach zaniechano produkcji. Rodzimi producenci otrzymali zamówienie na blisko 400 licencyjnych maszyn. Tak więc nie mogliśmy narzekać, że nie mamy na czym latać. Istotnie, mogliśmy. Tylko co było zrobić z nadwyżkami ? Zatrzymać je ? Można było. Tak też uczyniono. Nadwyżki trafiły do magazynów. Mimo to dalej było za dużo płatowców. Ktoś poszedł po rozum do głowy. Przecież można je sprzedać i zarobić na tym niemałe pieniądze. Można było. Tylko ten geniusz nie przewidział jednego. Francuzi jako odbiorcę ich produkcji wyznaczyli Polskę i Polaków. Nie zgadzali się aby ich konstrukcje trafiły do kogo innego. Co było robić ? Pogodzić się z losem i. I dla pewnych cieszyć się jaką to mamy flotę powietrzną. Dla innych siąść i zapłakać. Zapłakać nad wyrzuconymi pieniędzmi. Można było je wykorzystać na inny cel.

Za czasów Zagórskiego gdy rządził polskim lotnictwem w 1925 r. przystąpiono do formowania następnego pułku lotniczego. Na jego lokalizację wybrano Lwów. Miał w nim stacjonować i stacjonował 6. Pułk Lotniczy.

W latach 20 minionego gdy minęło zagrożenie wojną wieku mieliśmy 3 pułki lotnicze i powstawały nowe.  Dysponowaliśmy blisko 40 stałymi lotniskami. Nie wyglądało to imponująco. Ale zależy do kogo będziemy się chcieli porównać. Bez chwili wahania można zaryzykować twierdzenie. Byliśmy o wiele bogatsi od tego czym zaczynaliśmy.

 


                                                        Rayskie czasy modernizacji
Zagórski odszedł a jego miejsce zajął również Polak. Był nim Rayski. Dowodził lotnikami w służbie Marsa od marca 1926 do początku 1939 r. Kontynuował dalej pracę swoich poprzedników. Rozbudowywał powierzone mu lotnictwo. W przeciwieństwie do generała Zagorskiego planował rozbudowę lotnictwa uwzględniając finanse państwa. To on podjął decyzję aby polskie lotnictwo korzystało z samolotów wyprodukowanych w polskich wytwórniach. Jego inicjatywa doprowadziła, że rozpoczęto prace nad tworzeniem własnych płatowców. To przekładało się na rozbudowę krajowego przemysłu lotniczego. W swojej pracy dążył do upaństwowienia już funkcjonujących polskich wytwórni lotniczych. Rzec by można było nastąpiły Rayskie czasy polskiego lotnictwa wojskowego. Nie zaniechał prac nad tworzeniem pułków lotniczych. Przybył 5. Pułk Lotniczy z miejscem kwaterowania Lida.

Modernizacja, którą zakładano w całym Wojsku Polskim nie mogła pominąć lotnictwa wojskowego. Dlatego opracowano odpowiedni projekt zmian, które postanowiono wprowadzać w życie. Nie było możliwe zastosowania go w praktyce od razu. Tak nikt nie postępuje, chyba że ma do tego odpowiednio dużo pieniędzy w kasie państwowej. Może się mylę. Fundusze młodej, niepodległej Polski z przed września 1939 r. nie należały do dużych, imponujących. Modernizując armię została wypracowana nowa doktryna wojenna. Porównano to co opracowali nasi sojusznicy z tymi co planują sąsiedzi i nasi sztabowcy. Ta nowa doktryna wypracowana w Warszawie zakładała działania ofensywne dla lotnictwa. Była więc podobna do założeń jednego z naszych sąsiadów. Tymi była III Rzesza.  

 

PZL P.11a

PZL P.11

źródło: samolotypolskie.pl

 

Modernizacja polskiego lotnictwa która trwała od końca lat 20 i początków 30 minionego wieku zaczęła się od zmian w samolotach myśliwskich. Tak narodził się między innymi PZL P.7. Ten ustępował miejsca na rzecz  PZL P.11a.  Cztery lata przed wybuchem II wojny światowej zjawił się  PZL P.11c. Przyszedł też czas na bombowce. Wycofano ze służby maszyny francuskie a wprowadzono holenderskie. Obok nich znalazły się również te zaprojektowane i wytworzone w Polsce. Kto z nas nie słyszał o PZL P.37 Łoś ? Obok niego miał wejść na wyposażenie LWS-4 Żubr. Ostatecznie Żubry zostały przeznaczone do celów transportowych. Taki sam los spotkał konstrukcję Fokker F VIIB.  Wymianę przeszły samoloty bombowo-rozpoznawcze Breguety i Potezy musiały ustępować miejsca rodzimym ( polskim )  PZL P.23 Karaś. Eskadry obserwacyjno-łącznikowe korzystające z PZL Ł.2 zostały uzupełnione samolotem Lublin R-XIII. Ten natomiast w ostatnim roku pokoju spotkał swego zastępcę jakim stał się RWD 14 Czapla. Tak więc do przeszłości  odlatywały Avie BH-33 i Goliathy i znajdowały dla siebie inne przeznaczenie wspomniane LWS-4 Żubr i Fokkery F VIIB.

Czy warto było kupować we Francji. Czy polityka zakupów Zagórskiego była właściwa. Czy modernizacja była potrzeba. Pytań – czy – można postawić wiele. Odpowiedź na postawione wcześniej trzy pytania poznaliśmy my najbardziej zainteresowani w pamiętnym wrześniu 1939 r. Przypomnę tylko o tym co każdy chyba wie.

 

 

Reasumując wyniki modernizacji od 1936 r. do chwili zmobilizowania we wrześniu 1939 r. wyglądały następująco

Lotnictwo
Stan 1936 r.
Stan 15.III.1939
Stan  IX.1939
Dowództwo brygad
           -
               -
                2
Dowództwa pułków
           6
               6
                -
Dowództwa dywizjonów
          14
              13
               11
Eskadry bombowe
           6
              9
                4
Eskadry myśliwskie
          13
             15
               15
Eskadry towarzyszące
          15
             18
               11
Eskadry liniowe
          17
             15
               13
Kompanie balonowe
          10
              8
               12

 

We wrześniu 1939 r. Polska dysponowała przestarzałymi samolotami myśliwskimi P.7 i niestety P.11, dobrymi samolotami bombowo-rozpoznawczymi i P.23 i nowoczesnymi bombowcami P.37.

 

1 września 1939 r. po dwudziestoleciu niepodległości Polska została zaatakowana przez wojska z kraju sąsiedniego to jest III Rzeszy. Tak rozpoczęła się II wojna światowa. Co mogliśmy przeciwstawić uderzeniu ? Podaję w powyższym zestawieniu. Odchodzę jednak od danych o przeciwniku.

 

Lotnictwo polskie było przygotowane do ataku. Odpowiednio wcześnie zostało przeorganizowane. To przeorganizowanie polegało m.in. na likwidacji pułków a powołaniu brygad. Podporządkowaniu części eskadr pod dowództwo Naczelnego Wodza. Część eskadr trafiła do dyspozycji dowódców Armii. Samoloty przeleciały z pierwszej linii zagrożenia na wcześniej wybrane lotniska polowe. To uchroniło je przed zniszczeniem w pierwszych godzinach rozpoczęcia wojny. Niestety w czasie dalszych działań ponosiło coraz większe straty. Te mimo wysiłku mechaników nie mogły być nadrobione przez uzupełnienia pochodzące z wytwórni. Trzeba pamiętać, że polskie lotnictwo ustępowało zdecydowanie lotnictwu wroga. Na przykład myśliwskie PZL P.11 były wolniejsze od myśliwców Luftwaffe. Były od nich dużo zwrotniejsze.

 

Wspomniana modernizacja lotnictwa to jest jej twórcy zdawali sobie sprawę z różnic w uzbrojeniu obu stron gdyby przyszło do wojny. Niestety, nasze wytwornie nie mogły wytworzyć odpowiednio szybkiego samolotu w tak bardzo krótkim czasie. Dlatego czyniono starania znów o zakup odpowiednich maszyn. Znaleziono sprzedawców. Byli nimi zwyczajowo dla nas Francuzi i Brytyjczycy. Pierwszy transport wyszedł w morze nie lotem w sierpniu 1939 r. z Wielkiej Brytanii. Kierował się na Rumunię. Dlaczego nie do Gdyni nad Bałtykiem ? Nie było do pomyślenia aby drażnić Niemców nie tylko w Gdańsku. Ci i tak już byli wściekli. Dlatego wybrano dłuższą drogę przez Morze Czarne. Poza tym nasi sztabowcy liczyli się z tym, że Gdynia w czasie ataku przy swoim położeniu geograficznym z chwilą ataku będzie odcięta od reszty kraju. Tam w Rumunii miała powstać baza  dla zakupionych samolotów.

 

Sztabowcy nad Wisłą przewidywali prowadzenie działań obronnych na Wiśle. Tak samo jak to miało miejsce w walkach z bolszewikami. Nie brali pod uwagę szybkości mobilnej armii wojsk Niemiec pod rządami Hitlera. Zatrzymanie tego przeciwnika na Wiśle miało pozwolić sojusznikom Polski na zmobilizowanie ich wojska. Te wspierane przez ich marynarkę wojenną i lotnictwo uderzyłyby na zachodzie III Rzeszy przychodzące Polsce z odsieczą. Trzeba przyznać, że te zamierzenia mogłyby być dochowane. Wtedy inaczej potoczyłoby się koło historii nie tylko naszej. Przyszło nam jednak walczyć samotnie w nierównym boju. Mieliśmy jednego przeciwnika. Nie wiedzieliśmy że za niedługi czas otrzymamy cios w plecy. Ten zada nam nowo stary wróg. Była nim Armia Czerwona. 17 września 1939 r. zrealizowała postanowienia paktu Ribbentrop – Mołotow podpisanego 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie. Plany naszego sztabu wobec tak zaistniałej sytuacji nie mogły być zrealizowane. Co gorsza nasi sojusznicy po obu stronach Kanału Angielskiego nie pospieszyli nam z pomocą. Przepraszam, ich pomoc polegała na wypowiedzeniu wojny i zrzucaniu ulotek. Francuzi i Brytyjczycy nie ruszyli z pomocą wojskową krwawiącej Polsce.

 

Naczelny Wódz w osobie Rydza – Śmigłego po 17 września wydał rozkaz wycofania się oddziałom razem ze sprzętem na Węgry i do Rumunii. W ten sposób chciał ratować co się dało uratować z tak nierówno toczonej walki. Zdawał sobie sprawę podobnie jego sztabowcy, że ta walka przekroczy zaatakowaną z dwóch stron Polskę. Francuzi i Brytyjczycy splotą nie w geście przyjaźni z Niemcami a w walce. Kwestią czasu było jak długo się utrzymują. Przeważała koncepcja, że nie będzie to trwało długo. Wszak nie kto inny tylko Francuzi w I wojnie światowej pokazali jak pokonać Niemców. No i nie od macochy są Brytyjczycy. Jedni i drudzy jeszcze tego samego roku rozłożą przeciwnika na obie łopatki. Jak wiemy, były to tylko nasze niespełnione życzenia. Realia okazały się o wiele brutalniejsze nie tylko dla nas.

 

W przeciwieństwie do Węgier najwięcej naszych lotników ( nie tylko pilotów ale i personelu naziemnego ) udało się ewakuować do Rumunii. Tam nie próżnowali. Chcieli się bić dalej. Nie godzili się na internowanie. Uciekali.

 

Francuzi po pewnym  ruszyli się z okopów. Nie pomogło zrzucanie ulotek. Podobnie do wnuków Napoleona zachowali się Brytyjczycy. Tylko że potomkowie Bonapartego znajdowali się  w bardziej niekorzystnej sytuacji od synów Albionu. Tamtych dzielił od żołnierzy Hitlera pas wody jakim był Kanał a tych jak na ironią pas żelbetonowych umocnień Linii Maginota. Okazało się że to drugie zabezpieczenie nie jest przeszkodą dla oddziałów wodza III Rzeszy. Jego sztabowcy starannie odrobili lekcje z taktyki jaka miała miejsce w Polsce na przedpolach Warszawy w 1920/21 r. Docenili czym jest mobilność armii. Zauważyli jakie możliwości daje użycia lotnictwa. Zresztą gdy chodzi o nie, przetestowali je w Hiszpanii. Przetestowali idąc z pomocą generałowi Franco.

 


       Konrad RYDOŁOWSKI