xi piknikCo roku jedno z najstarszych lotnisk w Polsce i Europie- Rakowice-Czyżyny w Krakowie odżywa na nowo. Muzeum Lotnictwa Polskiego już po raz jedenasty zorganizowało Małopolski Piknik Lotniczy. W tym roku został on mocno zdominowany przez pogodę, która jednak nie uniemożliwiła pokazów.

 

 

 

 Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć z pikniku zapraszamy do naszej foto-relacji.


Piknik w Krakowie ma zawsze wyjątkowy charakter. Tkanka miejska silnie już „otuliła” fragment pasa, który przetrwał do dzisiaj i obecnie posługuje się kodem EPKC. Mimo trudnych warunków Małopolski Piknik Lotniczy cieszy się jedną z najwyższych frekwencji, wśród regionalnych pokazów w Polsce. Już w słoneczny piątek pojawili się pierwsi uczestnicy pokazów oraz Sokół TOPRu, który jednak nie zostawał na weekend.

 

xi piknik 2

 

Niestety od sobotniego poranka niebo było szczelnie zasłonięte przez chmury. Jeśli ktoś pojawił się na Czyżynach wcześniej miał okazję zobaczyć Mi-8 z 3 Grupy Poszkiwawczo Ratowniczej z Balic, który lądował na terenie muzeum między samolotami- eksponatami, m.in. Li-2, Ju-52, czy MiGami-21. Jeszcze przed rozpoczęciem pokazów trening, składem 3 samolotów, przeprowadziła grupa Baltic Bees, która miała być gwiazdą pokazów. Dodajmy, niespodziewaną gwiazdą, bo o ich przylocie dowiedzieliśmy się dopiero w tygodniu poprzedzającym imprezę. Zgodnie z tradycją krakowski piknik rozpoczął się grupowym występem motoparalotniarzy, a o 12. odbyło się oficjalne otwarcie pokazów, w którym brali udział m.in. dyrektor Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie- Krzysztof Radwan i Marszałek Województwa Małopolskiego- Marek Sowa. W sobotę z chmur wiszących nad Krakowem spadła jedynie niewielka mżawka, która nie wpłynęła zasadniczo na program imprezy. Niestety niedzielne pokazy zostały zdominowane przez deszcz, w wyniku czego harmonogram uległ silnym zmianom. Na plus organizatorom i załogom należy policzyć, że mimo takich warunków powietrzne występy były kontynuowane.
Mocną stroną małopolskich pokazów była zwykle akrobacja. Nie zabrakło jej również w tym roku. Pojawił się oczywiście stały bywalec pikniku, Litwin Jurgis Kairys. Tym razem przyleciał na Su-31, w nowych, szaro- zielonych barwach, z litewskim godłem za kabiną. Jak zwykle urzekł publiczność nie tylko niezwykłym kunsztem pilotażu, ale również spontanicznymi, sympatycznymi reakcjami, względem oglądających. Indywidualna akrobacja została uzupełniona przez Artura Kielaka, na XA-41. Ten jednak startując z Balic zaprezentował się jedynie raz, pod koniec niedzielnego pokazu. W sobotę Jerzemu Makuli udało się wykonać jedną prezentację akrobacji na szybowcu Solo Fox, w niedzielę przeszkodziła pogoda. Zabrakło natomiast Roberta Kowalika. Jeszcze bardziej okazale prezentowała się akrobacja grupowa. Wykonywały ją samoloty rozmaitych klas od grupy 3 AT3, poprzez grupę Firebirds, z Łososiny Dolnej, która lata na pojedynczym Zlinie 50 i dwóch Extra 330, aż po gwiazdy pikniku. W tym roku były nimi Zespół Akrobacyjny Orlik, reprezentujący Polskie Siły Powietrzne, który pojawił się na krakowskich pokazach po raz pierwszy. Kolejną wielką premierą była łotewska grupa Baltic Bees, która w zaprezentowała się w pełnym składzie 6 maszyn. Pokaz odrzutowych Albatrosów L-39 zdecydowanie wzbogacił piknik. Niestety ze względu na pogodę i Orliki, i Baltic Bees prezentowali się jedynie w sobotę. Dopełnieniem akrobacyjnych wrażeń był pokaz pary wiatrakowców Xenon 2 RTS i niewielkiego śmigłowca CH-7 Kompress.

 

xi piknik 3


Jak przystało na piknik lotniczy organizowany przez muzeum nie mogło zabraknąć samolotów zabytkowych. Pojawiły się oczywiście latające eksponaty Muzeum Lotnictwa Polskiego- Jak-18, pilotowany przez Ryszarda Jaworz- Dudkę i An-2 „Wiedeńczyk”, z którego skakali spadochroniarze. Samolot utrzymywany przez Fundację „Wiedeńczyk” ma ciekawą historię. W 1982 r. lotnicy 13. Pułku Lotnictwa Transportowego z Balic wykorzystali go do ucieczki do Austrii. Obecnie samolot lata w „smoczym” malowaniu nawiązującym do jego krakowskich korzeni, a jego opiekunowie zbierali na pikniku pieniądze na przepłótnienie maszyny. Spośród historycznych maszyn Jacka Mańki pojawił się jedynie, debiut na pikniku, DHC-1 Chipmunk, który dał wspaniały pokaz możliwości tego szkolnego samolotu (zabrakło Tylorcraft Austera i Tiger Motha). Na Czyżynach można było również podziwiać Piper Cuba, Antoniego Nowaka, któremu towarzyszył, stylizowany na Austera, ultralekki Tulak, pilotowany przez Leszka Mańksowskiego. Józef Wójtowicz prezentował natomiast RWD-5R, replikę samolotu na jakim Stanisław Skarżyński, przeleciał Atlantyk. W Krakowie pojawiły się dwa Jak-12, w tym jeden w wersji A, wyprodukowany w 1960r. W czasy pierwszej wojny przeniósł nas natomiast Krzysztof Cwynar, który latał na replice Nieuporta 11. Mimo otwartej kabiny nie przeszkodził mu nawet niedzielny deszcz. Nie zabrakło również pokazu T 131PA Jungdmann, pilotowanego przez Leszka Matuszka. Samolot jest repliką niemieckiej maszyny szkolno- akrobacyjnej, tworzoną w Serwisie Samolotów Historycznych. Niezapowiedzianym samolotem z historią była Bllanca Citabria. Ciekawostką były zarejestrowane w Niemczech Piaggio P.149, z grupy Piggy Flyers, które latając parą dały interesujacy pokaz. Spośród młodych oldtimerów zaprezentowała się TS-11 Iskra, startująca z Balic, która rozpoczynała pokaz od niskiego przelotu z wysuniętym podwoziem, by przejść do dynamicznej wiązanki manewrów.

W czasy II wojny światowej przeniosła nas słowacka grupa Retro Sky Team, która lata Zlinami: Z326, Z526 i dwoma Z226, oraz Po-2 i An-2. Samoloty stylizowane są na maszyny Luftwaffe i Armii Czerwonej. W trakcie pokazów symulują walki powietrzne i bombardowania, a atrakcyjność podnosi wykorzystanie pirotechniki. Sobotnia prezentacja w Krakowie była tym ciekawsza, że obejmowała również zrzut spadochroniarzy, co przy dynamice pokazu Słowaków i udziale grup rekonstrukcyjnych na ziemi robiło jeszcze większe wrażenie. W niedzielę natomiast grupa zaskarbiła sobie sympatię publiczności dając pokaz w czasie najmocniejszego deszczu. Jak mówili sami piloci Retro Sky Team to właśnie determinacja zgromadzonych ludzi, stojących na terenie pokazu w trakcie ulewy dała im motywację do startu w takich warunkach.

 

xi piknik 1


Dopełnieniem lotniczych wrażeń była CASA C-295M, Polskich Sił Powietrznych, która w oba dni wykonała podwójny nad terenem pikniku. Na stojance pojawił się również nietypowy gość, dyspozycyjny Pilatus PC-12, który przy odlocie dał krótki pokaz. Zobaczyć można było również przelot dwóch PZL-110 i pojedynczego PZL M-20. Program uzupełniały przeloty wielu innych samolotów ultralekkich i turystyczno- sportowych. Atrakcje w powietrzu, uzupełniały te na ziemi m.in. liczne grupy rekonstrukcji historycznej, stoiska instytucji związanych z lotnictwem i oczywiście bogata ekspozycja Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Podczas pikniku miała miejsce również premiera kolejnej, lotniczej gry Instytutu Pamięci Narodowej- „7”. Planszówka przenosi nas do 1920r. i realiów walk amerykańsko- polskiej 7. Eskadry z kawalerią Budionnego.

W tym roku pogoda nie sprzyjała przybyłym na Małopolski Piknik Lotniczy. Mimo to mogliśmy obejrzeć większość zaplanowanych elementów pokazów, co często było zasługą determinacji pilotów i obsługi. Wiele samolotów pojawiło się w Krakowie po raz pierwszy, co daje nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze ciekawiej.

 

 

 

 

Tekst. Kamil Stasiak

Foto. Marcin Jarosz