Przypominamy, że 6 marca w serwisie World Finance opublikowano artykuł na temat „martwych” portów lotniczych w Europie, które są "przykładem marnotrawienia pieniędzy podatników". W treści artykułu pojawiły się negatywne opinie na temat trzech polskich porty lotnisk - łódzkiego, lubelskiego oraz rzeszowskiego, a zasadność ich lokalizacji poddana została pod wątpliwość. Trzy tygodnie temu na łamach naszego portalu opublikowaliśmy obszerny komentarz do tego artykułu przygotowany przez Pana Krzysztofa A. Siemińskiego, eksperta lotniczego i członka Polskiego Klubu Lotniczego. Dziś przedstawiamy opinię Pana Sebastiana Gościniarka - wiceprezesa Polskiego Klubu Lotniczego oraz założyciela i partnera w firmie BBSG Baca Gościniarek i Wspólnicy Doradztwo Gospodarcze:

  •  "Artykuł nie jest bardzo krytyczny i w sumie dość uczciwie próbuje racjonalizować to co się w wielu krajach wydarzyło. Składniki tego pasztetu są różne i nie można zgodzić się że to kwestia tylko idiotyzmu i wydawania bez opamiętania na prawo i lewo. Nie komentuje się tu też innych efektów wynikających z funkcjonowania lotniska. Proste porównanie wydanych pieniędzy i uzyskiwanych wolumenów jest analizą co najmniej nie wystarczającą aby wykazać jakie to straty ponieśli podatnicy UE. Nie można też generalizować i aby powiedzieć coś bardzo konkretnego należałoby każdy przypadek wziąć osobno pod lupę.
  • Fakt że lotniska już zostały wybudowane nie uzasadnia tego że muszą działać. Niektóre nie powinny i moim zdaniem kwestia zaorania jest jak najbardziej warta rozważenia. Może nie dosłownie ale na pewno ograniczenia skali i zmiana modelu działalności. Co jest alternatywą? No właśnie dopłacanie do Ryana i Wizza co jak rozumiem napawa większość ekspertów obrzydzeniem. Mnie nie aż tak bardzo (sprytnie podszyłem się pod eksperta ;) choć jeśli już do tego dochodzi to na pewno powinno się odbywać po głębokiej analizie kosztów i korzyści i jedynie w krótkim terminie – na rozbujanie konkretnego połączenia.
  • Koncepcję multiportu dla Warszawy uważam za kompletnie chybioną. Warszawa to nie Londyn. A korzyści skali są nie do pogardzenia. Robienie multiportu tylko po to aby zagospodarować chybione inwestycje lotniskowe uważam za powrót do socjalistycznych czasów ręcznego sterowania gospodarką bo jak inaczej zmusić przewoźników żeby latali nie na Chopina tylko do Radomia? A funkcjonowanie dla jednego przewoźnika stwarza niebezpieczeństwo nie tylko dla tego konkretnego portu ale dla całego systemu transportu lotniczego. Przy takich ryzykach bardzo trudno jest coś zaplanować a tym bardziej sfinansować nawet na dość stabilnych lotniskach
  • Oczywiście że każde rozwiązanie należy policzyć w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu i wybrać to najlepsze. Zobaczę te wyliczanki i nie wyjdzie na moje jestem gotów odszczekać. Proszę zwrócić uwagę na ostatni akapit tego artykułu, a zwłaszcza „The auditors advise member states to ensure they have “coherent regional, national and supranational plans for airport development”. A co my jako kraj mamy? Program rozwoju lotnisk i lotniczych urządzeń naziemnych z maja 2007r.!
  • Potrzebne są nam lotniska regionalne choćby z powodu zmieniającego się modelu latania idącego w kierunku dominacji ruchu P2P na krótkich i średnich dystansach. Ludzie z regionów nie chcą latać do Brukseli przez Warszawę. Moim zdaniem świadczy o tym działalność takich portów jak GDN, KRK, KTW czy nawet WRO. Ale już widać (po wynikach 2014 też) że duzi robią się jeszcze więksi a mali spadają w otchłań. I nie pomoże żadne zaklinanie rzeczywistości. To nie wyklucza funkcjonowania hubów do połączeń na długich dystansach. Czy hub w Polsce powinien być? Musimy mieć hub transkontynentalny nie dlatego że taka jest nasza ambicja narodowa tylko dlatego że taka jest konieczność czasu żebyśmy nie wypadli z choćby pierwszej ligi bo do ekstraklasy raczej nie wejdziemy. Powinien być z przewoźnikiem oferującym połączenia długodystansowe przynajmniej transatlantyckie i na Daleki Wschód. Inaczej kraj nasz będzie na marginesie globalnej gospodarki, kraj drugiej kategorii. Pytanie jak to zrobić? Ale to już inna bajka. Np. to nie musi być LOT w takiej formule w jakiej działa teraz.
  • Nie jestem pewien czy koncepcja Krzysztofa Siemińskiego jest właściwa. Pewnie bardzo atrakcyjna ale chyba nierzeczywista. Choć gdyby się kiedyś trafił taki rząd który myśli dalej niż jedna kadencja? I nie uważam tego za szaleństwo. A brak kasy nas nie powinien ograniczać. Zresztą gdyby zracjonalizować wydatki na różne inne świetlane cele to i kasa by się znalazła. Jesteśmy krajem na dorobku i nie stać nas na podejmowanie decyzji długofalowo złych tylko dlatego że teraz nie mamy kasy.
  • Czy każde państwo musi mieć swojego przewoźnika narodowego? Pewnie nie. Tylko dlaczego my nie mielibyśmy mieć przewoźnika dbającego o nasze interesy? Ciekawe jak „śpiewał” pan komisarz kiedy włoski rząd i firmy waliły tony euro w Alitalię, a Hiszpanie ratowali Iberię!? Czy mam rozumieć że chcemy korzystać z połączeń bezpośrednich przez Frankfurt… Założenie że nasze potrzeby przewozowe w optymalny sposób zaspokoją obcy jest naiwnością – patrz Węgry i Malev.
  • Nieporozumieniem jest mieszanie wygodnego i rozwiniętego systemu transportu naziemnego dowożącego między innymi do lotnisk z funkcjonowaniem lub nie hubu. A kwestie lotnictwa wojskowego i cywilnego to mieszanie dwóch systemów walutowych. Niech oni sobie latają z tego Łasku czy innego Powidza i lotniska cywilne zostawią w spokoju."