Focke-Wulf Fw 200 CondorZ chwilą przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny w grudniu 1941 r. Lotnictwo US Navy musiało się podjąć działań przeciwko okrętom podwodnym. Samoloty, które mogły te zwalczać bazowały po obu stronach Oceanu Atlantyckiego. Niemniej jednak po środku wielkiej wody tworzyła się luka. Luka, którą wykorzystywały hitlerowskie U – Booty. Przez pierwsze półrocze działania Amerykanów ze strony lotnictwa były ograniczone. Problem polegał na tym, że samoloty wykorzystane do walki korzystały tylko z lotnisk na lądzie... (fot. The Focke-Wulf Fw 200 Condor - www.flugzeuginfo.net)

 

 

Korzystając z tego Niemcy poszli dalej. Karl Dönitz w swoim rozkazie ze stycznia 1942 r. swoim podwodnikom rozkazał atakowanie floty alianckiej na wodach wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Tego miesiąca okręty podwodne Kriegsmarine zatopiły blisko 30 statków w tym właśnie rejonie. Luty obfitował w bardzo dobre wyniki dla wroga. Miejscem ataków stała się Zatoka Meksykańska. Podwodni piraci posłali na dno około 40 statków. Liczba zatopionych zdecydowanie przewyższała liczbę wodowanych.

 

B-24 Liberator All American

B-24 Liberator All American - fot. źródło www.warbirdalley.com


Sytuacja jednak zaczynała się jednak zmieniać. 7 Skrzydło zaczęło loty patrolowe od Nowej Finlandii po Islandię. 5 Skrzydło latało od Virginii po Norfolk. 3 Skrzydło zabezpieczało Kanał Panamski. Intensywnie zaczęła być wykorzystywana baza w Brazylii – Natal. Zastosowanie odpowiedniego radaru i zaawansowana technika wykorzystana przy budowie samolotów zaczynała dochodzić do głosu coraz bardziej.
Nad falami zjawiły się zaopatrzone w cztery silniki bombowe Liberatory. Na lądzie nosiły oznaczenie B – 24 a dla marynarki wojennej PB4Y – 1 i jego późniejsza wersja PB4Y – 2. Amerykanie sięgnęli do wykorzystania łodzi latających PBM Mariner. Przypomnieli sobie o możliwościach, którymi dysponują sterowce. Aby lepiej bronić swojego zagrożonego wybrzeża od wschodu utworzyli 15 dywizjonów patrolowych. Ich załogi otrzymały tylko jedno zadanie. Patrolowanie w tym miejscu wód przybrzeżnych. Nie zapomnieli o ochronie Karaibów. Tak samo postąpili z wybrzeżem od zachodu. Identyczne nowo utworzone siły swoim działaniem objęły również Hawaje. Powstanie nowych jednostek wiązało się z rozwojem starych baz, ale wymuszało też budowanie nowych. Ten wysiłek się opłacił. Luka w Atlantyku została skutecznie zmniejszona. Co więcej zlikwidowana. Po blisko pół roku niepowodzeń, zaczęto odnotowywać sukcesy. Z końcem 1942 r. samoloty US Navy działały po obu stronach oceanu. Lotnictwo alianckie przeszło do skutecznego działania od Maraka do Islandii. Wodnosamoloty systematycznie wzmacniane w swoim działaniu przez czterosilnikowe Liberatory spowodowały, że marynarze niemieckiej marynarki wojennej nie mieli zbyt wiele powodów do zadowolenia. Straty zadane aliantom na oceanie stawały się mniejsze. Niemcy nie rezygnowali.

Do walki przeciwko konwojom zostały skierowane w większej ilości samoloty Luftwaffe. Wcześniej nie były tak intensywnie wykorzystywane do atakowania statków i okrętów. Prowadziły działania rozpoznawcze. Przekazywały informacje o ilości, kursach, położeniu konwoju. Przekazane dowódcom okrętów podwodnych wraz z ich własnymi obserwacjami skutkowały atakami torpedowymi. Luftwaffe najczęściej korzystała z samolotu Focke - Wulf Fw 200.


Od maja 1943 r. Zatoka Biskajska stała się miejscem licznych ataków hitlerowskiego lotnictwa. Było to celowe posunięcie. Okręty i statki floty Anglików, Amerykanów czy też Kanadyjczyków zostały prawie pozbawione lotniczej osłony. Która to mogła być użyta w zwalczaniu U – Bootów. Jednocześnie chronić przed atakami z powietrza. Sztabowcy razem z inżynierami od marynarki nie składali broni. Podwodni marynarze admirała Dönitza latem otrzymali okręty uzbrojone w artylerię przeciwlotniczą. U – Boot stał się nie tylko narzędziem walki z marynarką wojenną i handlową. Stawał do pojedynku z samolotami. Lotnikom nad Zatoką nie było łatwo. Musieli uważać nie tylko na Fw 200. Nad niebem – nad falami w poszukiwaniu łatwej zdobyczy pojawiły się w wersji myśliwca Junkersy Ju 88.
Amerykanie nie zasypywali gruszek w popiele. Przebazowali na drugą stronę wielkiej wody 7 Skrzydło Powietrze. Odtąd stacjonowało ono w Devon. Miało za najważniejsze zadanie niszczenie okrętów podwodnych. Libaretor wraz z Consolidated PBY mimo początkowych strat stał się w rękach pilotów niezwykle skuteczny w tej walce. Bez wątpienia przyczyniło się do tego zastosowanie nowych urządzeń wykrywających obiekty pod wodą. Nie bez znaczenia była nowa taktyka walki z powietrznym przeciwnikiem. Sojusznicy ze Stanów Zjednoczonych okazywali nonszalancję wobec przeciwnika. Przejawiała się między innymi samotnymi lotami. W ten sposób świadomie wystawiali się Niemcom. Korzystali tego lotnicy Luftwaffe Mając lepiej uzbrojone i szybsze, ale o mniejszymi zasięgu samoloty umiejętnie rozgrywali powietrzne pojedynki. Amerykańcy taktycy znaleźli rozwiązanie dla swoich kolegów. Polegało ono na tym, że po zauważeniu maszyn wroga zwyczajnie od niego się uciekało. Wyciągało się przeciwnika jak najdalej. Korzystało się z większego zasięg działania. Wtedy można było kusić się o walkę z wrogiem, który mając o wiele mniej paliwa z atakującego często sam stawał się celem.

 

Ju-88

Ju-88 photo z www.world-war-2-planes.com


Nie bez znaczenia była pomoc ze strony Stanów Zjednoczonych dla Wielkiej Brytanii. Wsparcie, które otrzymywała Wyspa pozwoliło na lądowanie po drugiej stronie Kanału w czerwcu 1944 r. Przesuwało ciężar walki. Niemcy zdawali sobie sprawę z tego czym będzie dla nich prowadzenie działań na lądzie. Postanowili wrócić do opanowania Oceanu Atlantyckiego. Chcieli  nie tyle wyeliminować co zmniejszyć dostawy przez niego ludzi i sprzętu do Anglii. Miały temu służyć wynalazki zastosowane przy budowie nowej klasy okrętów podwodnych, jak również zastosowanie torped nowego typu. Zapomnieli o tym, że Anglicy z Amerykanami wysoko cenili rozwój własnego lotnictwa. Zatoka Biskajska znalazła się w zasięgu jego działania. Coraz częściej U – Booty stawały się celem ataków z powietrza, gdy wychodziły lub wchodziły do portu.
Nie bez echa było wykorzystywanie możliwości startów – lądowań z lotnisk położonych na Azorach i Islandii. Wsparcie udzielane ze strony lotniskowców wytrącało Niemcom broń z ręki. Atlantyk z każdą chwilą stawał się oczyszczoną drogą wodną z niebezpiecznych stad U- Bootów.


Konrad RYDOŁOWSKI