Jedna z największych gwiazdW miniony weekend, w dniach od 17 do 18 sierpnia na lotnisku w Nowym Targu, po raz kolejny odbył się Nowotarski Piknik Lotniczy, przyciągając liczne rzesze gości. Impreza musiała rywalizować o względy miłośników lotnictwa z podobnymi wydarzeniami odbywającymi się równolegle na południu Polski w Łososinie Dolej, Mielcu i na Muchowcu.

 

Już od piątku na lotnisku oczekiwały pierwsze przybyłe maszyny m.in. zespół akrobacyjny The Flying Bulls na czterech Zlinach 40LX, Zlin 562f z Aeroklubu Krakowskiego, czy śmigłowce z 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu. W tym roku impreza skoncentrowana była na gwiazdach pokazu, którymi były na pewno Mi-24W, Zespół Akrobacyjny „Orlik”, Artur Kielak na Sbach XA-41 i niewątpliwie, wspomniany już zespół The Flying Bulls. Jednak i inne atrakcje były warte uwagi.
Sobotni poranek zaczął się dość leniwie skokami spadochronowymi z pokładu Cessny TU206, który to element powtarzał się co jakiś czas w trakcie obu dni pokazów. Kolejnym niemal stałym gościem piknikowego nieba była Cessna 172, którą latali goście, którzy wykupili cegiełki na rzecz organizatora- Aeroklubu Nowy Targ. Koło południa impreza rozkręciła się na dobre. W powietrzu pojawiła się jedna z najpiękniejszych maszyn historycznych, klasyczny górnopłat, Stinson 108 Voyager. Podróż w przeszłość kontynuował opracowany w Niemczech, dwupłatowiec Bucker Bu 131 Jungdmann, który zaprezentował zebranym, majestatyczną wiązankę figur akrobacji podstawowej. Niedługo potem, dwa kolejne występy diametralnie zmieniły charakter pokazów. Najpierw na niebie pojawiły się cztery czeskie Zliny 50LX. Dynamiczna prezentacja, maszyn w barwach Red Bulla zrobiła na publiczności ogromne wrażenie. Poziom emocji podtrzymała para Mi-24W, które wzniosły się nim Czesi zdążyli jeszcze wylądować. Jakość pokazu dorównywała, pięknu sylwetki bojowych śmigłowców. Znacznie spokojniejszą i dostojną prezentację zaliczył szybowiec SZD-54-2 Perkoz, holowany przez samolot Aviat Husky.

 

Piękny Stinson 108 Voyager egzemplarz
Piękny Stinson 108 Voyager, egzemplarz wyprodukowany w 1946r., w niskim przelocie nad pasem


Widzowie mieli również okazje podziwiać Cessnę C337 SkyMaster. Jest to jeden z dwoch egzemplarzy tego typu w Polsce. Specyficzny układ konstrukcyjny oraz dwa silniki, dają mu interesujące możliwości, które były wykorzystywane na wojskowej wersji tego samolotu- O-2 nad Wietnamem, a które można było podziwiać w Nowym Targu. W międzyczasie na lotnisku pojawiły się kolejne historyczne samoloty Jak-18, latający eksponat Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie i RWD-5R, które wcześniej gościły w Łososinie. Następnie na niebie ponownie pojawiły się Zliny 50LX. Tym razem czeska grupa wystartowała w parze, dając nie mniej imponujący pokaz niż poprzednio.  Popołudniu ponownie zaprezentowały się Mi-24W i Jungdmann. Po nich podziwiać można było akrobację Zilna 562f i pokaz najmniejszego samolotu goszczącego w Nowym Tagu, sympatycznego Hummelbirda. Następnie swoje unikatowe możliwości pokazał legendarny Piper Cub, w „inwazyjnych” barwach. Trzykrotnie startował niewielki Pipstrel Virus SW, którego załoga próbowała „złapać” baner, co w końcu się udało. Parę razy w powietrzu pojawił się także Viper SD-4 z zadziorną miną na nosie kałuba. Sobotnie pokazy zamknęły balony na ogrzane powietrze. Sześć z nich odleciało z lotniska, natomiast dwa (w tym ten reprezentujący głównego sponsora imprezy - Podhalańskie Centrum Dystrybucji) oferowały krótkie loty widokowe. Ich widok po zmroku był piękną ozdobą okolicznego nieba. Jeszcze przed zachodem słońca, na tle balonów pełną polotu prezentację dała Paralotniarska Grupa Pokazowa.

 

Element stanowiący o uroku pikniku
Element stanowiący o uroku pikniku w Nowym Targu. Rozwijane pod wieczór balony i loty Paralotniarskiej Grupy Pokazowej na tle słońca zachodzącego w stronę Babiej Góry  

Mimo, że program niedzielnych pokazów był krótszy, to nie mniej ciekawy niż ten z dnia poprzedniego. Zaprezentowały się niemal wszystkie samoloty i śmigłowce, które można było zobaczyć w sobotę i nie tylko. Jeszcze przed godziną 10. nad lotniskiem pojawił się Sbach XA-41 z Arturem Kielakiem na pokładzie, który dzień wcześniej prezentował możliwości swojej pięknej maszyny w Mielcu. Pilot dwukrotnie wykonał nadzwyczaj dynamiczny pokaz. W powietrzu pojawiły się również Jak-18 i RWD-5R. Około godziny 13. nadleciał Mi-2R w dwubarwnym kamuflażu, co było zapowiedzią kolejnej atrakcji, gdyż na jego pokładzie znajdował się komentator Zespołu Akrobacyjnego „Orlik”. Wkrótce na północy pojawiła się formacja ośmiu samolotów PZL-130, które wcześniej wykonały międzylądowanie na krakowskich Balicach. Nowa wiązanka zespołu  42. Bazy Lotniczej robiła jeszcze większe wrażenie niż te prezentowane w poprzednich latach.  Drugiego dnia indywidualnie pokazał się również samolot Aviat Husky, należący do organizatora (takiej prezentacji zabrakło rok wcześniej, gdy samolot ten, jedynie holował szybowce).  Popołudniu kolejne załogi opuszczały lotnisko i około godziny 17. było już niemal zupełnie pusto.

 

Tegoroczny program Grupy Akrobacyjnej Orlik

Tegoroczny program Grupy Akrobacyjnej „Orlik” prezentuje się jeszcze ciekawiej niż w latach poprzednich


Samoloty biorące udział w pokazie ustawione były na stojance w bezpośredniej bliskości od publiki. Maszyny gości, którzy nie prezentowali się w powietrzu rozmieszczono w pewnej odległości. Znalazły się wśród nich rozmaite samoloty turystyczne i sportowe m.in. 3Xtrim, Socata Rallye 100T, Cirrus SR22, czy Van RV-10. Najdalej znajdowały się trzy Mi-24W, jeden z nich miał być na czas pokazów przemieszczany w pobliże publiczności, jednak awaria spowodowała że, aż do odlotu pozostawał uziemiony. W związku z tym z wojskowych maszyn pozostawał do podziwiania Mi-2, którym przyleciał dowódca 56. Bazy Lotniczej. Niestety na piknik nie dotarły zapowiedziane wcześniej TS-8 Bies i Tylorcraft Auster.

 

Kontakty nawiązane
Kontakty nawiązane przez Aeroklub Nowy Targ w trakcie górskich ćwiczeń śmigłowców z 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu, zaowocowały przylotem trzech Mi-24W i pojedynczego Mi-2. 


Nowotarski Piknik Lotniczy jest jednym z ważniejszych wydarzeń dla lokalnej społeczności i gromadzi sporą publiczność, również tą mniej związaną z lotnictwem. Dla nich organizatorzy przygotowali liczne atrakcje. Prezentowane były historyczne pojazdy Tatrzańskiego Klubu Motoryzacyjnego, na scenie odbywały się przedstawienia i konkursy dla najmłodszych. Mniej liczna niż w zeszłym roku była reprezentacja grup rekonstrukcji historycznej, które w sobotę odtwarzały potyczkę pod Bykowicami z 10 września 1939r. Poza balonami, sobotni wieczór zdominowały koncerty, które trwały aż do północy.

 

W niedzielę imponujący pokaz akrobacji indywidualnej
W niedzielę imponujący pokaz akrobacji indywidualnej dał Artur Kielak, na pięknym Sbachu XA-41


Wstęp na lotnisko był bezpłatny, więc jedynym kosztem była ewentualna opłata za parking. Względy bezpieczeństwa wymusiły niewielkie zmiany organizacyjne, które w minimalny sposób dotknęły zwykłej publiczności. Ogrodzona została strefa VIP, zorganizowano również osobna strefę dla mediów i fotografów, która została wyposażona w niewielką platformę. Niestety orientacja strefy publiczności i strefy pokazów powodowała że większość dnia loty odbywały się pod słońce. Jednak organizator deklaruje, że w przyszłym roku druga platforma fotograficzna zostanie ustawiona po przeciwnej stronie lotniska. Co prawda traci się przez to piękne górskie tło, stanowiące o tym że miejsce to bywa nazywane „najpiękniejszym lotniskiem w Polsce”, ale nie ma nic za darmo. Fotograficzne niedogodności były rekompensowane częstymi wypadami na stojanki, organizowanymi dla przedstawicieli mediów.   

 

he Flying Bulls codziennie dawali pokaz z formacji
The Flying Bulls codziennie dawali pokaz z formacji czterech i dwóch samolotów Zlin 50LX

 

Grupa Akrobacyjna Orlik w rozejściu nawiązującym do loga
Grupa Akrobacyjna „Orlik” w rozejściu nawiązującym do loga V Nowotarskiego Pikniku Lotniczego

 


Całym pokazom towarzyszyła piękna pogoda. Starania i otwartość organizatorów wpływały pozytywnie na odbiór imprezy. Nie bez znaczenia było niezłe ułożenie programu, dzięki czemu udało się uniknąć większych dziur w pokazach, a co za tym idzie utrzymać ich dynamikę. Ceni się również różnorodność prezentowanych statków powietrznych od samolotów, przez śmigłowce i szybowce, do paralotni, i balonów; które reprezentowały lotnictwo wojskowe, akrobacyjne, historyczne i ogólne. Wygląda na to że piknik w Nowym Targu w dalszym ciągu będzie się rozwijał. To i deklaracja grupy The Flying Bulls, że pojawią się również na przyszłorocznej edycji powodują, że z przyjemnością będzie się tu wracać za 12 miesięcy.

 

WIECEJ FOTO NA FB...


Tekst i foto Kamil Stasiak