W ubiegły weekend w czeskiej Ostravie odbyły się XII Dni NATO i III Dni Sił Powietrznych. Ta bardzo ciekawa impreza ma z polskiej perspektywy jeszcze jedną zaletę- miejsce niedaleko od granicy.

W tym roku jednak część zainteresowanych napotkała na samym wstępie na przeszkodę. Remontowana była autostrada prowadząca na miejsce, a objazdy były bardzo słabo oznaczone. Jedak Ci którzy dotarli już na miejsce nie powinni narzekać. Na lotnisku zgromadzono rozmaity sprzęt lotniczy użytkowany przez państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego, oraz większość lądowych pojazdów wojskowych wykorzystywanych w Czechach. Program sobotni był bardzo zbliżony do niedzielnego i różnił się od niego głównie defiladą wszystkich typów statków powietrznych w czeskiej armii. Cechą charakterystyczną pokazów w Ostravie jest usytuowanie osi pokazów prostopadle do osi pasa startowego.

 

 

Czeski Mi-171 po desancie śmigłowcowym

 

 

Pokaz dynamiczny był urozmaicony i obejmował akrobację grupową, i indywidualną, mniej dynamiczne pokazy w parach, oraz perełki. Do tych ostatnich należy zaliczyć pokaz symulowanego tankowania w powietrzu wykonywanego za pomocą użytkowanego przez Armée de l'Air samolotu- cysterny KC-135 i czeskiego Gripena. Interesująca była również imitacja walki powietrznej między dwoma słowackimi MiGami-29. Mniej spektakularny, ale również ciekawy był pokaz słoweńskiego PC-9. Wielu odwiedzających przybyła specjalnie by zobaczyć historyczny amerykański bombowiec B-25. Należący do grupy Flying Bulls srebrny samolot zwracał na siebie uwagę praktycznie od samego wejścia na teren pokazów. W Ostrawie pojawiło się wiele samolotów z USAF, z dwoma B-52 na czele (jeden na wystawie statycznej). W sobotę latający Stratofortress zaprezentował procedurę touch and go. Na wystawie statycznej ustawiono dwa myśliwce F-15, w tym jeden na którym nad Bałkanami zestrzelono dwa MiGi-29.

 

 

B-52 podchodzący do lądowania

 

 

 

Wielka Brytania zaprezentowała mocną akrobacyjną reprezentację. W powietrzu pojawił się zespół Red Arrows, oraz pojedynczy Hawk, Tucano i King Air. Francuzi pokazali w powietrzu dwa Mirage 2000N. Swoje możliwości manewrowe zaprezentowały również myśliwce wielozadaniowe: Eurofightery z Austrii i Włoch, oraz F-16 z Holandii i Turcji. Równie dynamiczny był pokaz transportowego C-27J. Śmigłowcowy repertuar składał się z akrobacji austriackiego Blackhawka i szwajcarskiej Super Pumy. Uzupełniały je czeskie Mi-171 i Mi-24, policyjny EC-135 oraz polski Mi-8. Te ostatnie brały udział w pokazach wojsk lądowych i służb porządkowych. Polskimi akcentami były Su-22M4, latające w parze. Na wystawie statycznej ustawiona była rodzima CASA C-295M. Na ziemi wyróżniały się zwłaszcza samoloty wczesnego ostrzegania i kontroli: NATOwski E-3A i brytyjski E-3D, oraz szwedzki SAAB 340. Dużo było również samolotów transportowych: litewski i rumuński Spartan, czeski C-295M i amerykański C-130. Niemal cały czas w powietrzu znajdowały się cztery śmigłowce Robinson R-44, które wykonywały loty widokowe. Niestety swój przylot odwołali Grecy, którzy mieli przybyć na Mirage 2000-5.

 

 

Historyczny akcent i jedna z głównych atrakcji- B-25 zespołu Flying Bulls

 

 

 

To co działo się w powietrzu uzupełniała wystawa Flyin 2012 prezentująca rynek lotnictwa ogólnego w Czechach. Zaczęła się dwa dni wcześniej niż pokazy i wtedy to odbywały się spotkania branżowe. Również liczba poza lotniczych wystawców była imponująca. Prezentacje czeskich sił lądowych i służb porządkowych miały szczególny rozmach i nie przypadkowo są nazywane największymi tego typu w naszej części Europy. Jedyną ich wadą było przerywanie pokazów w powietrzu na czas ich trwania. W trakcie dwóch dni lotnisko pod Ostravą odwiedziło ponad 200 tysięcy osób, świetnie obsłużonych przez liczny personel. Równolegle z pokazami funkcjonował miejscowy port lotniczy, jednak niewielki ruch nie zakłócał powietrznych występów. Strefa dla publiczności umieszczona była nieco pod słońce, jednak organizacja pozwalała na znalezienie nieco oddalonych miejsc świetnie nadających się do robienia zdjęć. Barierki na wystawie statycznej ustawione były bardzo blisko statków powietrznych pozwalając dokładnie się im przyjrzeć, choć utrudniały robienie ogólnych ujęć maszyn. Ostrawa proponuje również cierpliwie stojącym w kolejkach „zwiedzanie” wnętrz licznych typów samolotów.

Nie oddalając się zbytnio od naszej granicy można co roku odwiedzić dobrze zorganizowane, otwarte pokazy lotnicze, umożliwiające obejrzenie z tak bliska najciekawsze samoloty wojskowe państw NATO. I to wszystko dostępne nieodpłatnie.

 

 

 

 

Tekst i foto. Kamil Stasiak