Zmarłemu w sobotę Neilowi Armstrongowi, który jako pierwszy człowiek stanął na Księżycu, zadedykowali swoje medale polscy szybowcowi mistrzowi świata.

Poinformował o tym w niedzielę na konferencji prasowej na lotnisku Rudniki Włodzimierz Skalik, prezes Aeroklubu Polskiego i wiceprezydent Międzynarodowej Federacji Lotniczej FAI. A polscy szybowcowi mistrzowie świata mówią: – Jesteśmy to winni Neilowi Armstrongowi. Był astronautą, ale też i szybownikiem, wielkim pasjonatem lotnictwa tak jak my.

 

 

Na konferencję prasową przyjechali w niedzielę 26 sierpnia br. na lotnisko Rudniki: Zbigniew Nieradka z Aeroklubu Częstochowskiego, który zaledwie kilka dni temu wywalczył w Uvalde w Teksasie złoty medal i zdobył po raz drugi tytuł szybowcowego mistrza świata w klasie 18-metrowej, a także Łukasz Wójcik z Aeroklubu Włocławskiego, wicemistrz świata w klasie 18-metrowej i Maciej Pospieszyński z Aeroklubu Warszawskiego, mistrz świata w akrobacji szybowcowej w klasie Unlimited. Opowiadali o swojej rywalizacji na szybowcowych mistrzostwach świata w USA i na mistrzostwach świata w akrobacji szybowcowej na Słowacji.

 

Od lewej: Włodzimierz Skalik, Łukasz Wójcik, Maciej Pospieszyński i Zbigniew Nieradka na lotnisku Rudniki

 

– Miałem problemy z przygotowaniem szybowca i jego transportem na Słowację. Ciągle były jakieś problemy i awarie. Bardziej się przejmowałem, czy się coś znowu nie zepsuje niż samym lataniem – mówi Maciej Pospieszyński, który z mistrzostw świata w akrobacji szybowcowej w Dubnicy przywiózł trzy złote medale: za wiązankę znaną, łączną punktację czterech wiązanek nieznanych i klasyfikację łączną. – Technicznie byłem dobrze przygotowany. Trenowałem na lotnisku Rudniki przed mistrzostwami z moim byłym trenerem Adamem Michałowskim. Nagrywałem loty, potem je analizowaliśmy. Latanie na mistrzostwach świata to było duże wyzwanie. Zawsze mi brakowało złotego medalu za klasyfikację łączną. To był mój cel od kilku lat. Po pierwszej konkurencji wiedziałem, że jest dobrze. Nagle stałem się pilotem, na którego wszyscy patrzą i myślą, jak mu dołożyć. Walczyłem ze wszystkimi pilotami. Chciałem jak najlepiej polecieć. W przelotach szybowcowych stres rozkłada się w czasie. W akrobacji trzeba zrobić krótki dwuminutowy lot i ten stres narasta, piętrzy się. Konkurencje nieznane to było apogeum. W programie były wiązanki trudne do wykonania, na bardzo dużych ujemnych przeciążeniach.

 

Maciej Pospieszyński podkreśla, że bardzo mu pomógł węgierski pilot szybowcowy, wybitny trener Sandor Katona, wielki przyjaciel polskiej reprezentacji.

– Trzy małe słowa przed startem, bardzo trafne uwagi pozwoliły mi skupić się przy każdej konkurencji – mówi aktualny mistrz świata w akrobacji szybowcowej w klasie Unlimited. – Po ceremonii wręczenia medali przyszli do mnie młodzi niemieccy piloci i powiedzieli, że jestem dla nich nową motywacją do pracy i treningu. Po raz pierwszy wdarł się na podium ktoś, kto nie jest z grupy 4-5 dotychczasowych liderów. Stwierdzili, że mój przykład ich podbudował, bo świadczy, że nie muszą czekać, aż dotychczasowi mistrzowie wymrą. Muszą tylko więcej trenować – dodaje Maciej Pospieszyński.

 

Na konferencji: Maciej Pospieszyński, , Łukasz Wójcik, Zbigniew Nieradka i Włodzimierz Skalik

 

Na mistrzostwach świata w akrobacji szybowcowej w klasie Unlimited sukces odniósł także Jerzy Makula z Aeroklubu Rybnickiego Okręgu Węglowego, który zdobył srebrny medal za program obowiązkowy. A polska reprezentacja w klasie Advanced wywalczyła brązowy medal w klasyfikacji drużynowej.

 

Równie wspaniale wypadła polska ekipa w przelotach szybowcowych na mistrzostwach świata w USA. Polscy piloci zdobyli trzy medale w klasyfikacji indywidualnej: dwa złote i jeden srebrny oraz złoto w klasyfikacji drużynowej.

– Mistrzostwa świata w Teksasie były trudne, długie i wyczerpujące, ale choć miałem problem z wypożyczeniem szybowca i przygotowaniem go do zawodów, złoto udało mi się wywalczyć nadspodziewanie łatwo – wyznaje Zbigniew Nieradka, mistrz świata w klasie 18-metrowej. – Męczyły bardzo wysokie temperatury, ponad 40 stopni Celsjusza, które panowały w Teksasie, do tego długie trasy do pokonania każdego dnia i aż 13 konkurencji, które rozegraliśmy. Ale pomimo upału i tych morderczych tras Teksas to fantastyczny teren do latania szybowniczego i latało mi się tam znakomicie.

 

Zbigniew Nieradka przyznaje, że odczuwał presję lidera, a Łukasz Wójcik, zdobywca srebrnego medalu w klasie 18-metrowej dodaje, że miał ciężkie chwile i czuł oddech kolejnego zawodnika na plecach, ale dali sobie radę psychicznie, bo – jak obaj podkreślają – wszystko tkwi w głowie.

– W naszym sporcie napinanie muskułów nie pomoże – mówi Zbigniew Nieradka. – Nie patrzę na tabele i rankingi. Od pewnego czasu przybrałem koncepcję Adama Małysza: bułka, banan i dobrze polecieć, ale organizatorzy przypominali na każdym spotkaniu, kto jest liderem. Trudno było odwracać głowę siedząc w pierwszej ławce – przyznaje mistrz świata w klasie 18-metrowej.

 

Zbigniew Nieradka na pytanie, jak długo przygotowywał się do startu w tegorocznych mistrzostwach świata powiedział, że całe życie. Od lat – jak podkreśla – stara się być najlepszym pilotem. Ma na swoim koncie kilkanaście medali na mistrzostwach Polski, jest mistrzem Polski w klasie otwartej, wicemistrzem Europy w klasie 18-metrowej oraz dwukrotnym mistrzem świata w klasie 18-metrowej. Pierwsze złoto na najważniejszych zawodach świata zdobył dwa lata temu W Szeged na Węgrzech. W ubiegłym tygodniu obronił ten tytuł w amerykańskim Uvalde.

– Szybownictwo to prawdziwe latanie, a pilotaż samolotu to tylko obsługa urządzenia – uważa Zbigniew Nieradka, który jest nie tylko pilotem szybowcowym, ale i zawodowym pilotem liniowym. – Szybownictwo to sport absorbujący czasowo, wymagający samozaparcia i wyrozumiałej żony – mówi z uśmiechem Zbigniew Nieradka. – Dlaczego wygrywamy? Sam nie wiem. Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wydaje mi się, że to logiczne, że na trasie podejmujemy takie decyzje a nie inne, i że wszyscy podobnie rozumują. Rywale cały czas próbują nas gonić. Odgrażają się na każdych zawodach, że na następnych nie będzie nam tak łatwo.

 

Zbigniew Nieradka udziela wywiadu mediom

 

O Łukaszu Wójciku z Aeroklubu Włocławskiego, który zdobył srebrny medal i tytuł wicemistrza świata w klasie 18-metrowej Włodzimierz Skalik powiedział na konferencji, że to nadzieja polskiego szybownictwa.

– Latałem w parze ze Zbyszkiem Nieradką. Mistrzostwa świata w Teksasie dały mi dużo wrażeń, emocji i nauki – mówi Łukasz Wójcik. – Sporo się nauczyłem, bo było to latanie w dobrym powietrzu. Teksas to prawdziwy raj szybowcowy.

 

Polscy piloci zdeklasowali rywali w USA. To nie tylko sukcesy Zbigniewa Nieradki i Łukasza Wójcika. Złoty medal w klasie 15-metrowej zdobył w Uvalde Sebastian Kawa, a polska ekipa stanęła na najwyższym podium w klasyfikacji drużynowej.

– Tyle medali to największy sukces polskiego szybownictwa, tym bardziej, że w klasyfikacji drużynowej liczyły się wyniki wszystkich pilotów z narodowej ekipy startujących w mistrzostwach świata – podkreśla Włodzimierz Skalik. – Polscy piloci pokazali, ze to zespół, który lata równo. Mieli 13 konkurencji w klasie 18-metrowej oraz 12 w klasie 15-metrowej, każda po 500-700 km. A wszyscy zawodnicy pokonali 800 tys. km czyli dwa razy taka drogę jak na Księżyc i z powrotem – dodaje prezes Aeroklubu Polskiego.

 

Właśnie pierwszemu człowiekowi, który stanął na Księżycu – Amerykaninowi Neilowi Armstrongowi, który zmarł w minioną sobotę, polscy szybowcowi mistrzowie świata zadedykowali wszystkie swoje medale zdobyte przed kilkoma dniami na mistrzostwach świata. A decyzję polskich pilotów przekazał na konferencji Włodzimierz Skalik, prezes Aeroklubu Polskiego. Po tej informacji rozległy się na sali głośne brawa uczestników spotkania.

– To smutne, że odszedł tak wybitny astronauta i pilot. Kochał latanie na szybowcu tak jak my – mówi Zbigniew Nieradka. – Jesteśmy mu więc to winni.

– Jesteśmy zaszczyceni, że mogliśmy w ten sposób oddać hołd temu znakomitemu astronaucie i szybownikowi – dodaje Łukasz Wójcik.

– To piękny gest naszych mistrzów – podkreśla Włodzimierz Skalik. – Neil Armstrong właśnie od szybownictwa zaczynał swoją podróż w przestworza. Jest duże podobieństwo między Neilem Armstrongiem a naszymi mistrzami. Kochają szybownictwo podobnie jak ten wybitny astronauta i podobnie jak on to ludzie z pasją, a tylko ludzie z pasją mogą dokonać wielkich rzeczy – dodaje prezes Aeroklubu Polskiego.

 

 

WIOLETTA GRADEK-KONIECZNA / Rzecznik Aeroklubu Częstochowskiego