Połączenia lotnicze między największymi polskimi miastami w niecałą godzinę i to minimum dwa razy dziennie już w cenie 99 złotych – z taką ofertą, 3,5 miesiąca temu, dynamicznie wkroczyła na rynek przewozów lotniczych w Polsce OLT Express.

Kiedy ponad tydzień temu spółka odwołała wszystkie loty, stało się pewne, że ta swego rodzaju rewolucja w zakresie rynku krajowych przewozów lotniczych w Polsce, która miała wielu gorących zwolenników i olbrzymią rzeszę potencjalnych odbiorców, zakończyła się równie szybko i gwałtownie jak rozpoczęła, zostawiając klientów z ponad 130 tysiącami niewykorzystanych biletów lotniczych w ręku. Finansowe problemy przewoźnika nie stanowią jednak jednoznacznej przesłanki do stwierdzenia, że krajowe przewozy lotnicze są w Polsce nierentowną i nieopłacalną inwestycją, a przyczyny kondycji finansowej OLT Express należy raczej rozpatrywać w szerszym kontekście.

 

Jak się okazało, nie należało poważnie traktować słów dyrektora OLT Express o dalszym organizowaniu lotów czarterowych przez spółkę, i zapewnień o rychłym wznowieniu działalności w zakresie połączeń krajowych. 31 lipca, przed północą, do sądu wpłynął wniosek o upadłość spółki OLT Express Poland, wchodzącej w skład grupy OLT Express. OLT Express Regional także złożyło wniosek o upadłość, również tracąc wcześniej koncesję Urzędu Lotnictwa Cywilnego na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie przewozów lotniczych. Jak pokazał już kiedyś za granicą przypadek Swissair, zawieszenie połączeń lotniczych, choćby tylko na krótki okres czasu, jest co do zasady tożsame z zakończeniem działalności. Dla partnerów biznesowych i pasażerów jest to bowiem jednoznaczny sygnał o braku stabilności finansowo - organizacyjnej i stanowi wystarczający powód do utraty zaufania do kompanii lotniczej.

 

 

Gdzie szukać błędów?

 

Bezpośrednią przyczyną upadku OLT Express stało się zakończenie finansowania ze strony Amber Gold, czyli właściciela tej linii. Szerzej jest on znany głównie z oferowania depozytów na zasadach podobnych do lokat bankowych, tj. lokat w złoto (zysk miał wynosić nawet 15% w skali roku). Jego działalność wzbudzała spore kontrowersje i była powodem licznych wystąpień ze strony Komisji Nadzoru Finansowego.

Osoby zarządzające OLT Express prowadziły swoje działania w przekonaniu, że posiadają wielomilionowe wsparcie właściciela, który jest skłonny nawet przez dłuższy czas zapewniać olbrzymie sumy pieniężne i ponosić duże straty finansowe z tytułu działalności przewoźnika w celu eksperymentowania rynkowego, a następnie zbudowania odpowiedniego modelu biznesowego. Z tego powodu, zarówno układając siatkę połączeń, jak i wyposażając flotę oraz ustalając ceny, spółka większą uwagę poświęcała pozyskaniu dużej rzeszy stałych klientów, a dopiero w dalszej perspektywie czasu, jak najszybszemu uzyskaniu samodzielności finansowej i ograniczaniu nakładów ze strony Amber Gold.

 

Przewoźnik ponosił bardzo duże ryzyko. Rozpoczął działalność jednocześnie w wielu portach lotniczych i organizował znaczną liczbę nowych, nieprzetestowanych połączeń (SZZ-POZ i POZ-WRO). Na upadłość wpływ mogła mieć również polityka cenowa i oferowanie biletów taryfowych, które choć korzystne dla klienta, nie musiały przynosić oczekiwanych zysków. Jeszcze przed zakończeniem działalności, zarządzający spółką OLT Express mówili o konieczności ograniczenia liczby tanich biletów. Pasażerowie również często zwracali uwagę na nieopłacalność poruszania się klasą biznesową, z uwagi na to, iż nie różniła się ona w zasadzie niczym od klasy ekonomicznej.

 

Dość pochopną decyzją mógł być także założony projekt wykorzystywanej floty, której dywersyfikowanie (operowanie na typach: ATR-72/42 i A320) znacznie multiplikuje koszty obsługi statków powietrznych czy utrzymania załóg, które w przypadku przewozów krajowych niestety nie mogły być pokryte wyższą ceną biletu.

 

 

 

Przyszłość rynku przewozów regionalnych

 

Wydaje się, że mimo iż na rynku może przez pewien czas nie pojawić się tak zdecydowany gracz jak OLT Express, to połączenia krajowe stanowią wciąż spore pole do popisu w obszarze transportu lotniczego w Polsce. Rynek ten został przede wszystkim porządnie zbadany, a przedsięwzięcie, choć nieudane, pomyślnie wygenerowało nowy ruch pasażerski i dostarczyło sporo informacji biznesowych przyszłym „spadkobiercom” OLT Express. Już w tym momencie Eurolot, spółka, której udziałowcami są w ponad 1/3 Polskie Linie Lotnicze "LOT" i w prawie 2/3 Skarb Państwa, uruchamia połączenia z Poznania do Krakowa. Pierwsze bilety będą sprzedawane już za 99 zł, jednak przeciętna cena ma wynieść 200 zł. Pasażerowie posiadający niewykorzystane bilety OLT Express, również otrzymają bilety po cenie 99 zł. To znak, że co prawda przewoźnik należący do Amber Gold nie zrobił kariery, ale zwrócił uwagę na potrzeby w zakresie tanich połączeń lotniczych między największymi polskimi miastami. Już niedługo Eurolot ma także przywrócić połączenia na trasie Poznań – Gdańsk. Również irlandzki Rynair przymierza się do oferty lotów krajowych w Polsce, jednak żadne szczegóły w tym zakresie nie są jeszcze znane. Pomimo, iż nie wiadomo jeszcze jaki będzie skutek ofensywy i ukierunkowania innych linii na przejmowanie klientów bankruta, to należy przypuszczać (i mieć nadzieję), że rynek tanich przewozów regionalnych w naszym kraju z czasem doczeka rozwoju i da szansę stabilnej podróży coraz większej liczbie pasażerów.

 

 


tekst. BARBARA SZYDŁOWSKA