Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


znaczek 7 eskadra myśliwska im kościuszkiSkąd się wzięli Amerykanie i ich miejsce w naszej historii na początku lat 20 minionego wieku. To co zrobili, moim zdaniem, nie powinno być zapomniane. W pewnych kręgach bodaj nie tylko Polonii za oceanem najbardziej znanych jest dwóch. To lotnicy Cooper i Fauntleroy. Ochotnicy z za wielkiej wody, którzy przybyli  do Polski w 1919 r. Którzy poczuwali się spłacić dług zaciągnięty przez Amerykanów u Kościuszki i Pułaskiego.


30 maja 1925 r. nekropolia znana we Lwowie jako Cmentarz Orląt Lwowskich stała się miejscem odsłonięcia nowego pomnika. Przedstawiał on lotnika spoglądającego w niebo. Na płycie został umieszczony napis o następującej treści „Amerykanom poległym w obronie Polski w latach 1919 – 1920. Oficerowie lotnicy z eskadry myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki: Edmund P. Grave – porucznik WP ur. 1891 Boston, Mass, zm. 22 XI 1919, Arthur H. Kelly – kapitan WP ur. 1890 Virginia, Richmond, zm. 16 VII 1920 pod Łuckiem, G. Mac Callun – porucznik WP ur. Detroit, zm. 31 VIII 1920 pod Lwowem.   

 

pomnik lotników Lwów

źródło: ronet.pl



Rok po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i powrocie na mapy świata i Europy, przyszło nam bronić wschodniej granicy. Zagrażała nam polityka, którą prowadziła Rosja Radziecka. Z tego zdawali sobie sprawę co wybrani politycy w Warszawie. Nie była to groźba, która ograniczała do słów i potrząsania szabelką na Kremlu.


Cooper nie był politykiem, ale postanowił, że przyjdzie z pomocą Polakom. Czuł się zobowiązany. Jak podają znawcy w jego biografii, dziad walczył pod sztandarem Kościuszki. Od postanowienia przeszedł do realizacji swojego planu, choć może przez chwilę się wahał. Na czym miała polegać ta jego pomoc? Ponieważ był lotnikiem, zdecydował się zaangażować amerykańskich pilotów wojskowych. Nie miało to być działanie wykonywane w ramach wydanego rozkazu lecz na ochotniczym uczestnictwie. Kto chciał mógł wziąć w nim udział. Znaleźli się chętni, a z nich został sformowany dywizjon  którego dowodzenie objął Fautleroy.

 


Nie wszyscy wiedzą, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Ameryka przyszła nam z pomocą. Ta nie ograniczyła się do słownych deklaracji. Amerykanie pomogli nam między innymi medycznie i żywnościowo. Cooper w tamtych dniach działał w misji American Relief Administration. Zdawał sobie jasno sprawę, że pomoc medyczna – to jedno a to drugie – pomoc żywnościowa ale. Ale chyba najlepszą pomocą dla prawnuków Kościuszki będzie pomoc wojskowa. Niestety prezydent USA a także Departament Stanu blokowali pomoc militarną dla Polski. Cooper był lotnikiem, dlatego uznał, że najlepszą pomocą będzie właśnie taka forma. Nie ma co siedzieć na ziemi a trzeba siąść za stery samolotu. Chętnych do podobnego spędzenia czasu nie zabraknie.
W pierwszych miesiącach 1919 r. napisał list do… marszałka Piłsudskiego. Nie wiedział jak  ten zareaguje. Marszałek przeczytał i zgodził się na przyjęcie Coopera do Wojska Polskiego. Ten spakował się i ruszył do Europy. Bliżej wybrał się do Francji. Tam przecież stacjonowały zwycięskie wojska, które nie tak dawno pokonały Niemców. Między zwycięzcami byli Amerykanie. W skład ich oddziałów znajdowali się spadkobiercy Ikara będący na służbie Marsa. Rozejrzał się między rodakami. Tam zagadał tu być może się napił z jednym czy drugim. Znaleźli się ochotnicy.
1 września miał już siedmiu wspaniałych, którzy zgodzili się na warunki jakie im podał razem z dowódcą dywizjonu. Dziewięciu ludzi zdawało sobie sprawę, że na tak prowadzonej wojnie nie zbiją kokosów. Ich nazwiska nie będą wymieniane często na pierwszych stronach amerykańskich gazet czy też twarze się znane z kadrów kronik filmowych. Wiedzieli  co czeka kiedy zostaną zestrzeleni i dostaną się do niewoli. Cooper nie taił tego przed kolegami. To ich nie odstraszyło. Ta dziewiątka zdała sobie sprawę. Walczą nie tylko dla Polski. Bronią ładu Zachodniej Europy. To oni przyczynią się do tego, że czerwony sztandar z sierpem i młotem nie zawiśnie nad Kapitolem. Jak wspomniałem Wilson i Departament Stanu nie godzili się na pomoc wojskową. Utrącano sprawę ochotniczego lotniczego oddziału. Nie wykazywano zainteresowania dla Polaków, którzy zapalili się do takiej formy pomocy. Ochotnicy jednak nie zrezygnowali. Przybyli do stolicy Polski. Dotarli do Piłsudskiego. Marszałek uzyskał od nich zapewnienie, że nie przebyli tyle mil aby Polaków uczyć walczyć. Przybyli tu aby walczyć tak jak wtedy, gdy Kościuszko trafił do Ameryki. W październiku byli już we Lwowie. Otrzymali przydział do eskadry. Trafili do 7. w której już służyło kilku Polaków. Fauntleroy objął nad nimi dowodzenie. W grudniu 7. Eskadra otrzymała imię Tadeusza Kościuszki. Jeden z przybyłych lotników stworzył dla niej godło. Połączył elementy amerykańskie z polskimi. Tak więc w godle 7 Eskadry widnieją amerykańskie gwiazdy, biało – czerwone pasy, krakuska i skrzyżowane kosy. Ten sam motyw znajdziemy później w godle 303 Dywizjonu Myśliwskiego walczącego w obronie nieba nad Wyspą Ostatniej Nadziei to jest Wielką Brytanią.
Zdawać mogłoby, że 7. Eskadra nie wejdzie do walki. Nic bardziej mylnego, wydarzenia na froncie miały swój zegar. Wiosną 1920 r. eskadra przeszła pod rozkazy generała Iwaszkiewicza. Generał dowodził jednym z Frontów tego teatru działań bojowych. 5 marca 1920 r. miał miejsce pierwszy lot bojowy w którym doszło do bezpośredniego kontaktu z przeciwnikiem. Rorison zbombardował ( może lepiej zabrzmi, zrzucił bomby ) na stację kolejową na której znajdowali się żołnierze wrogiego wojska. Od tego dnia Kościuszkowcy atakują stacje, mosty i wszystkie inne punkty grupowania się bolszewików. Weber i Shrewsbury latają do Kijowa z rozkazami. W czasie walk zostaje ranny Noble. Zestrzelony zostaje Rorison. Ma szczęście, nie dostaje się do niewoli.

Celne serie karabinów pokładowych sieją spustoszenie u kawalerzystów przeciwnika. Spostrzegawczość Fauntleroy` a ocaliła polskich żołnierzy. Amerykanin widzi, że tor na którym znajduje się polski eszelon zostaje zaminowany. Nie waha się ani sekundy. Ląduje na torach. Ostrzega przed grożącym niebezpieczeństwem. W połowie lipca ginie zestrzelony Kelly. Cooper ma większe szczęście. Zestrzelony trafia do niewoli. Ucieka z tej wiosną następnego roku. Wysiłek lotników ma decydującą rolę w sierpniu 1920 r. kiedy zostaje zagrożony Lwów. Samoloty startują kilka razy dziennie. Piloci i mechanicy są zmęczeni. Wiedzą,  że ich wysiłek jest potrzebny miastu. Wiedzą, że utrata Lwowa to otworzenie drogi do stolicy Polski, Warszawy. Trwają więc w śmiertelnym boju. 23 września 1920 r. Amerykanie i Polacy z 7 Eskadry kończą swoje boje na szlaku chwały.

 

Cooper na samolocie

Cooper na samolocie

źródło:muzeumhw.pl


Na Cmentarzu Orląt gdzie zostają pochowani polegli Amerykanie i Polacy w walce, a także ci którzy złożyli daninę życia w wypadkach lotniczych. Odsłonięcie wspomnianego wcześniej pomnika miało miejsce w 1925 r. Przy okazji nie można zapomnieć, że na tym cmentarzu spoczywają mechanicy, piloci, obrońcy Lwowa polegli i zmarli nie tylko w czasie walk o miasto. Dziewięciu synów Ameryki służących Polsce za swój wysiłek zostało uhonorowanych krzyżami V klasy Virtuti Militari.


Co do lotniczych mogił tej nekropolii. Groby lotnicze różniły się od innych. Znakiem tych były śmigła przytwierdzone do krzyży. Pierwszą mogiłą lotniczą, która pojawiła się w nekropolii był grób kapitana Stefana Bastyra. Lotnika chyba już całkowicie zapomnianego w Polsce, ale zapamiętanego przez odchodzące już coraz starsze pokolenie Lwowiaków. To za jego sprawą u mieszkańców narodziła się idea budowy pomnika. Pomnika który stanąłby na kapitańskiej mogile. Rok po śmierci Stefana Bastyra spoczął obok niego drugi Stefan. Był nim major Stefan Stec w czasie walk o Lwów zastępca Bastyra. Stefan Stec zginął śmiercią lotnika w Warszawie 11 maja 1921 r. Żyjącym uczestnikiem tamtych dni pozostał podpułkownik Władysław Toruń. Niestety, ten odszedł nagle 9 sierpnia 1924 r. W połowie lat trzydziestych minionego wieku podjęto decyzję o pochówku tej dwójki na Cmentarzu Orląt. Jeden z bohaterów walk o miasto już na nim spoczywał. W listopadzie 1935 r. zwłoki Steca i Torunia zostały ekshumowane. Jeszcze tego samego miesiąca spoczęły w nowym miejscu.

 

MLP Dziama 1 DOK 2 Legitymacja 7 Eskadry Mysliwskiej im Tadeusza Kosciuszki IMG 0091

Legitymacja upoważniająca do posiadania odznaki pamiątkowej Eskadry Myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki

źródło: muzea.malopolskie.pl


Idea budowy pomnika nie została zapomniana. Z prośbą o projekt zwrócono się do rzeźbiarza Edwarda Wittiga. Patronat nad pracami objął marszałek Polski. Nie odmówili swego wsparcia minister spraw wojskowych i dowódca lotnictwa. W komitecie budowy zasiedli przedstawiciele miasta. Nie zabrakło wojewodów. Znalazło się miejsce dla duchowieństwa. Ogłoszono konkurs. Wybuch wojny a tym samym polityka nie pozwoliła na jego rozstrzygnięcie. Co zupełnie nie przeszkodziło, że Amerykanie zostali pominięci. Otrzymali dowód pamięci ze strony naszych rodaków w tamtych dniach. Powołany komitet budowy pomnika działał. Lokalna prasa apelowała o składki na ten zaszczytny cel. Wpływały pierwsze pieniądze. Pochodziły one wojska. Płaciła te kadra i piloci z macierzystej 7 Eskadry. Odsłonięcie pomnika było idealną okazją do zamanifestowania związków Lwowa z Polską. Do pamiętnego 1939 r. odbywały się przy pomniku uroczystości w których brali udział nie tylko mieszkańcy. Brały udział delegacje ambasady amerykańskiej, a w zaduszkowy wieczór miał miejsce apel poległych z kompanią reprezentacyjną Wojska Polskiego.

Konrad RYDOŁOWSKI