Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Zanim polecieli bracia Wright

Wielu śmiałków podejmowało próby sztuki latania, co zazwyczaj kończyło się tragicznie dla nich samych, dzięki jednak ich ofierze człowiek współczesny mógł do owego marzenia przybliżyć się jak nigdy wcześniej. A co wiemy o tych, którzy próbowali przed braćmi Wright?
Człowiek spoglądając w niebo, ku krążącym dumnie w powietrzu ptakom zawsze pragnął wzbić się w powietrze. Od tysięcy lat marzył by latać tak jak one. I marzy do dziś, bo mimo wspaniałych osiągnięć technik marzenie o locie na wzór ptaków wciąż pozostaje niespełnione.

Wszyscy niemal znamy legendę Ikarze i Dedalu, którzy wzlecieli w powietrze uciekając z Krety po skutecznym wyeliminowaniu Minotaurusa. Polecieli oni na skrzydłach wykonanych z ptasich piór posklejanych woskiem wykonując pierwszy przelot nad wyspami Samos, Paros, Delos i nad Ikarią gdzie tragicznie swój lot na skutek młodzieńczej brawury skończył syn Dedalosa. W świetle starochońskich legend także cesarz Shun latał na uskrzydlonych smokach. Potrafił też wykorzystać dwa słomiane kapelusze w roli spadochronu, skacząc z wysokiej płonącej stodoły. Na czarnym lądzie legendarne latanie nosi już nutkę wojenną, bo oto wojowniczy Kibanga z Ugandy nie dość, że potrafił latać ale z powietrza raził wroga unoszonym z sobą kamiennym ładunkiem. Salomon latał na zielonym jedwabnym dywanie obszywanym złotem, podobnie zresztą jak i książę Persji – Housain. W folklorze słowiańskim znana jest czarownica Baba Jaga, która w charakterze statku powietrznego wykorzystywała latający moździerz. Nasze rodzime, polskie podwórko w tej dziedzinie zresztą nie odstaje od światowej czołówki, bo przecież wiedzmy made in Poland opanowały sztukę przemieszczania się w locie na miotłach. Znany powszechnie Imć Pan Twardowski latał na kogucie, a w Pieninach żył mnich Cyprian co z Czerwonego Klasztoru nad Dunajcem do samego sztyftu Trzech Koron doleciał.


Polacy zawsze wszak w awiacji wiedli prym, więc to rodzime wiedźmy na Łysej Górze pikniki lotnicze urządzały, a Twardowski na księżycu był o wiele wcześniej niż niejaki Amstrong. To wszystko jednak przekazy ludowe. Dopiero znacznie później lataniem zajęło się kronikarstwo. Stąd wiemy o śmiertelnej ofierze prób wzbicia się w powietrze w Rzymie w czasach panowania Nerona, o nadwornym lekarzu kalifa andaluzyjskiego Abdula-Kasima Abasa Firnasa w IX, człowieku ze skrzydłami w Konstantynopolu w 1180 roku oraz angielskim mnichu Olivierze z XI wieku próbujących lotu. Wreszcie w połowie 1250 roku angielski filozof Roger Bacon napisał rozprawę traktującą o możliwościach lotu człowieka, co wiel
u uznaje za pierwszą datę związaną z historią lotnictwa. Niespełna trzysta lat później genialny artysta, wynalazca i konstruktor – Leonardo da Vinci jako pierwszy w świecie zajął się w sposób udokumentowany praktycznymi zagadnieniami lotnictwa, można by rzecz z sukcesem. Da Vinci opracował teorię spadochronu, a także badał możliwości lotu człowieka przy użyciu ruchomych skrzydeł i aparatu podobnego do dzisiejszego śmigłowca. Budował także kukły z woskowanego płótna, które po napełnieniu gorącym powietrzem się unosiły a zatem nie obce były mu tajemnice aerostatu.

W wiekach następnych do historii światowej awiacji zapisały się jeszcze nazwiska hiszpańskiego mnicha Bonaventury z XVI wieku, francuskiego mechanika d’Essona z Reimis z XVII , kowala z Rosji imieniem Czornaj Groza z XVIII wieku i kilku Rosjan: Michniewicza (1871 r.), Spicyna (1880 r.), Mitrejkina i Germana (1890 r.), Fiedorowa i Jarkowskiego rok później, którzy próbowali budować latające mięśnioloty. Także Polacy mieli swoich pionierów lotnictwa. Jeden z nich, wprawdzie pochodzenia włoskiego lecz spolonizowany, Tytus Liwiusz Boratyni, opracował w 1648 wieku projekt skrzydłowca napędzanego mięśniami. Znane z literatury są także losy górala Wojciecha Kułacha z okolic Białego Dunajca (Gliczarowa) w 1832 roku, który jako artysta ludowy budował skrzydła, nic jednak więcej nie wiadomo. Wiemy jednak, że w tym samym roku powstała konstrukcja sterowca napędzanego siłą ludzkich mięśni autorstwa Wincentego Smagłowskiego a Aleksander Hryszkiewicz w 1851 w Kownie publikuje dzieło pt.: „Paralot Żmudzina”, w którym opisuje zasady lotu skrzydłowców (czyli mięśniolotów skrzydłowych). W 1867 roku Jan Wnęk, cieśla i rzeźbiarz z okolic Dąbrowy Tarnowskiej na zbudowanych własnoręcznie skrzydłach, wzorowanych na ptasich wykonał udany lot ślizgowy startując ze zbudowanego specjalnie na wieży kościelnej pomostu, potem kilkakrotnie go powtarzając na odległość do 8 km. Ten sam człowiek wcześniej wykonuje też krótkie ślizgi ze zbocza niewielkiego wzniesienia testując swoją konstrukc
ję, aż 10 lipca 1869 roku na skutek zepchnięcia przez zawistnego współpracownika nasz awiator ginie. Wreszcie w 1875 roku w Paryżu powstaje rower powietrzny zbudowany przez Adama Ostoję-Ostaszewskiego. Ale pierwsi śmiałkowie którzy oderwali się z powodzeniem od ziemi dokonali tego zupełnie inny sposób niż można by przypuszczać obserwując lot ptaka. Pierwsze udane loty człowieka odbyły się bowiem przy użyciu balonu. Z tym przełomowym wydarzeniem w historii opanowania przestworzy wiążą się nazwiska dwóch Francuzów, braci Józefa i Stefana Montgolfier. Otwarcie przyznać trzeba też, że udane wzloty balonem wykonywano już wcześniej z załogą zwierzęca albo bez ale to w balonie braci Montgolfier Pilatre de Rozier i markiz d’Arlander wzlecieli 21 listopada 1783 r. w Paryżu jako pierwsi ludzie... i wylądowali. Pierwszy lot trwał około pół godziny, przy czym to, że był udany należy zawdzięczać raczej szczęśliwemu zbiegowi okoliczności niż konstrukcji, bowiem balon składał się z paleniska i łatwopalnej powłoki też nad nią. Ale już tego samego roku, w pierwszym dniu grudnia inny pionier przestworzy, również Francuz – Cezar Charles, na balonie własnej konstrukcji przeleciał 60 km, w ciągu 2 godzin. W niespełna 2 lata po tym wydarzeniu, Jean Blanchard, również Francuz przeleciał balonem nad kanałem La Manche, ugruntowując początek nowej ery na świecie.


Pod koniec wieku XIX zmodyfikowano założenia konstrukcyjne balonu, tworząc sterowiec. Rozwój sterowców zahamowały jednak ich liczne wypadki i udoskonalenie samolotu. Warto przy tym pamiętać, że to właśnie sterowce zapoczątkowały lotniczy ruch pasażerski a nie samoloty! Wracając do balonów związana jest z nimi jeszcze jedna dziedzina lotnictwa jakim jest spadochroniarstwo. Spadochrony przecież tak samo jak pozostałe statki powietrzne umożliwiają lot, wprawdzie właści
wie tylko w dół (pomijając spadochrony szybujące, paralotnie, czy paraplany) ale jednak lot. I po da Vincim na pomysł budowy spadochronu wpadł biskup dalmacki Fausto Verancio de Sebenico opisując go w książce „Machinae Nova”. Józef Montgolfier wpadł zaś na pomysł budowy balonu modyfikując właśnie spadochron, który testował zrzucając barana z wieży. Pierwsze spadochrony miały na stale otwartą czaszę rozpiętą właśnie ponad powłoką balonu. Dokładnie taki spadochron wykorzystał Jaean Perre Blanchard, który po uszkodzeniu powłoki balonu w 1785 r. odciął ją i z wysokości 1000 m bezpiecznie wylądował w koszu. 22 października 1797 roku w Paryżu Andre Jacques Garnerrin jako pierwszy opuścił balon świadomie skacząc z 700 m, a krótko potem razem z nim zaczęła skakać jego żona. Droga do prawdziwych skrzydeł rozwinęła się jednak z innej strony. W 1809 roku Anglik George Cayley po wielu eksperymentach opublikował traktat, w którym sformułował podstawowe zasady budowy statku powietrznego. Sam zbudował m.in. model prymitywnego śmigłowca. Co istotne jednak zauważył, że kluczem do sukcesu w budowie latających maszyn jest kombinacja stałych powierzchni nośnych (skrzydeł nieruchomych – odmiennych niż u ptaków) z napędem. W 1853, nie wnikając w argumentację, nakłonił swojego woźnicę do odbycia eksperymentalnego lotu szybowcem własnej konstrukcji, wzdłuż doliny pewnej posiadłości w Yorshire. Lot się powiódł, przy czym woźnica odmówił dalszych eksperymentów, rzekłszy „wynajęto mnie do powożenia nie do latania”.

Pomysły maszyn do latania snuli też Austriak J. Degen czy Francuz A. De Lambertye. Anglik D. Henson w 1848 roku zaprojektował nawet machinę zbliżoną wyglądem do samolotu ale dopiero Francuz J.M. Le Bris wykonał ze zmiennym szczęściem kilka lotów ślizgowych na pierwowzorze własnego szybowca. Nieco wcześniej krawiec Albrecht Ludwik Berblinger stał s
ię przedmiotem kpin, choć był w swoim czasie bliżej realizacji marzeń o lataniu niż ktokolwiek inny. 30 maja 1811 roku podczas pokazu urządzonego dla cesarza w Ulm (Niemcy), wzniósł się w powietrze, po czym zaraz jednak wylądował w Dunaju, i tak utarło się powiedzonko o „krawcu z Ulm” jako określenie wygórowanych ambicji bez pokrycia. Najgorsze jest w jego historii to, że naprawdę potrafił latać. Podczas licznych, potajemnie przeprowadzanych prób udawało mu się szybować. Pechowa próba przelotu przez Dunaj nie mogła się udać z powodu niekorzystnych warunków pogodowych, czego pechowy krawiec był świadom, ale odmówić cesarzowi nie mógł. Ordnung muß sein!

W 1879 roku Włoch E. Forlanini zbudował pierwszy latający model śmigłowca, a rok później Francuz Clement Adler odniósł ogromny sukces. W zbudowanym przez siebie samolocie Eole z czterołopatowym śmigłem napędzanym przez maszynę parową o mocy 30 KM wykonał lot na dystansie 50 m. Drugi, już dwusilnikowy ulepszony samolot jego konstrukcji – Avion III w 1897 rozbił podczas prób po kilku lotach, z najdłuższym na 200 m. Największe zasługi dla rozwoju lotnictwa mają jednak Niemiec – Otto Lilienthal oraz Amerykanin Octave Chanute. Obaj niezależnie od siebie wykonywali loty ślizgowe na szybowcach własnej konstrukcji. Wspólną cechą odróżniająca obu eksperymentatorów ich maszyny od wszystkich konstrukcji wcześniejszych jest zastosowanie sterowania szybowcem w locie.

Zwłaszcza Lilienthal, (nazwany potem ojcem szybownictwa), miał olbrzymie osiągnięcia. W 1889 roku ukazała się jego słynna praca pt. „Lot ptaków jako podstawa sztuki latania” a od 1891 r. zaczął pierwsze udane próby lotu na machinie podobnej do drabiny ze skrzydłami analogicznymi do skrzydeł nietoperza. Lilienthal wykonał około 2000 udanych lotów ślizgowych o długości sięgającej 500 m o łącznym czasie ok. 5 h, także z przewyższeniem wykorzystując prący zboczowe.
Latem 1896 roku wykonując próbę na stale udoskonalanym dwupłatowym szybowcu zaopatrzonym w ster głębokości z powodu silnego wiatru upadł na ziemię. Następnego dnia zmarł z powodu obrażeń kręgosłupa. Spadkobiercą dokonań Lilienthal’a był jego uczeń, Anglik Percy Plicher. Uważa się, że byłby on człowiekiem, który wykonał pierwszy samodzielny i kontrolowany lot samolotem gdyby nie zakończył życia w październiku 1899 roku w podobny sposób jak Lilienthal, bowiem bezpośrednio przed katastrofą kończył budowę pierwszego szybowca napędzanego silnikiem, czyli samolotu. Natomiast Amerykanin Chanute wykonał wprawdzie znacznie mniej lotów, jednak zbudowany przez niego szybowiec dwupłatowy posiadał doskonalszy od maszyn Lilienthal’a układ sterowania, podobny do stosowanych dzisiaj i odznaczał się dobrymi własnościami lotnymi. Ten pionier lotnictwa, Francuz z pochodzenia zbudował zresztą wiele szybowców (w tym wieloskrzydłowy) na których jego asystent A. Herring wykonał ponad tysiąc lotów. Niemal równocześnie do poczynań Lilienthala i Chanute na Ziemiach Polskich Czesław Tański od 1894 roku pracował nad podobną konstrukcją i prawie latał.

Amerykanie, Orville i Wilbur Wright w 1900 r. zbudowali szybowiec Glider-1, który okazał się mieć słabe własności lotne. Kolejny Glider-2 był dwa razy większy, ważył 45 kg i był dwupłatem, posiadał już ster wysokości. Nie był jednak także doskonały. Po roku prób z wykorzystaniem doświadczeń Chanute powstał wreszcie Glider-3 o 30 m powierzchni skrzydeł, sterem wysokości z przodu i sterem kierunku z tyłu, którym udało osiągnąć się odległość lotu 620 m i czas trwania 20 sekund. I wtedy, w odróżnieniu od wszystkich pozostałych śmiałków bracia W. mieli możliwość sięgnięcia po silnik spalinowy, co też przytomnie uczynili. I tak w 1903 roku zbudowali pierwszy, prawdziwy samolot z spalinowym silnikiem o mocy 16 KM, którym 17 grudnia 1903 roku w miejscowości Kitty Hawk wykonali serię lotów o długości od 36 do 284 metrów w czasie od 12 do 59 sekund.

I tak zakończyła się pewna era, rozpoczynając jednocześnie inną. Ale to już zupełnie inna historia.

Aleksander Sowa
www.wydawca.net