Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


 
 

WaafKiedy jest mowa o lotniczej Bitwie o Wielką Brytanię, przypomina się najczęściej pilotów i ich bohaterskie wyczyny. Czasem zdarza się wspomnieć także mechaników. Ale nikt nie zauważa, jaką rolę w walce odegrały kobiety. Chciałbym swoim tekstem przybliżyć ich wkład w zwycięstwo Royal Air Force nad Luftwaffe. To właśnie panie w czasie walk pod niebem Londynu i nie tylko, wielokrotnie zastępowały na ziemi braci, mężów, ojców i przyjaciół.

 
 
 

 

Royal Air Force oraz Women's Auxillary Air Force (Żeńska Służba Pomocnicza w Lotnictwie) są równolatkami. WAAF jest jednocześnie spadkobiercą Women's Royal Air Force. Słaba płeć na lotniskach znajdowała pracę jako kucharki, kelnerki czy sekretarki. Wykonywała szereg prac typowo męskich, takich jak na przykład mechanik płatowca, mechanik silnika, elektryka czy też w czasie drugiej wojny światowej obsługiwała działka artylerii przeciwlotniczej. Niemniej jednak gdy skończyła się pierwsza wojna, Women's Royal Air Force został rozwiązany. Stał się mężczyznom niepotrzebny. Czas pokazał, że była to decyzja zbyt szybka. Flegmatyczni w naszym odczuciu Brytyjczycy, utworzyli Auxillary Territorial Service z myślą o zatrudnieniu kobiet w armii. Na trzy miesiące przed pamiętnym z wrześniem 1939 r. ATS podzielił się na dwie odrębne służby. Jedna swoim działaniem wspierała marynarkę wojenną – Women's Royal Navy Service, a druga z nich angażowała się w pracę na rzecz lotnictwa wojskowego – Women's Auxillary Air Force.

 

Dowodzenie WAAF zostało powierzone kobiecie. Została nią Katharine Trefusis-Forbes. Wielkie zamiłowanie do lotniczego munduru, co może się wydawać w tym otoczonym wielką wodą kraju normalne, sprawiało że chętnych do służby nie brakowało. Dla pań nie była to przygoda. Był to wkład w walkę z wrogiem, ale także chęć przełamania pewnych istniejących od zawsze stereotypów. To z myślą o tych kobietach przeredagowano wojskowe regulaminy. Do służby w szeregach WAAF miały trafiać ochotniczki w wieku od 17 do 43 lat. Co nie oznaczało, że komisje czasem przymykały oko na wiek. Trafiały się nawet 15-latki. Jednak większość miała skończone 18 lat. Rzecz jasna po założeniu munduru zaczynał się dla nich zupełnie inny świat, niezwykle srogi i twardy. Wymagał on bardzo dużej odporności fizycznej i psychicznej. Trzeba było czasem długich rozmów, aby wyjaśnić pannie Betty, że trzeba zrezygnować z makijażu, a pani Elizabeth, że ma zdjąć z palca ślubną obrączkę. Do tego umiejętnie pocieszyć Mary, której chłopak zginął nad Kanałem i Judy, której mąż dostał się do niewoli.

 

 

Katharine_Trefusis-Forbes

Katharine Trefusis-Forbes

 

 

Początkowe działanie służby nie mogło obyć się bez zgrzytów. Były ograniczenia dla kobiet jeśli chodzi o prace uważane za męskie. Pracowały więc w mesach jako kucharki i kelnerki. Nie trwało to jednak zbyt długo – trafiały także za kierownicę samochodów i rzecz oczywista zajmowały się pracą biurową. Panowie mogli się przekonać, że panie są nie tylko tak samo dobre jak oni, ale potrafią być lepsze od nich. Wykonują powierzone zadania sumiennie, są dokładne w tym co robią. Ta dokładność dała się zauważyć przy obsługiwaniu stołów z naniesioną sytuacją bojową, ekranów radarowych czy też interpretowaniu zdjęć lotniczych.

 

 

 

Emancypacja jednak nie poszła za daleko. Rząd Królewskiej Mości nie mógł na wszystko pozwolić. Panie dostawały mniejsze wynagrodzenie od panów. Otrzymywały także mniejsze racje żywnościowe.

 

 

paradeLG

Pierwsza prezentacja WAAF-ek w 1939 r.

 

 

W połowie drugiego roku wojny kobiety w mundurach WAAF obsadziły prawie wszystkie stanowiska związane ze służbą dla Fighter Command. Nie mogły jednak latać bojowo. Nie oznaczało to, że siedziały na ziemi podziwiając wyczyny mężczyzn. Znajdowały dla siebie miejsce za sterami w Air Transport Auxilliary. Między nimi znalazły się także Polki. Kto z nas nie słyszał o Annie Leskiej, Barbarze Wojtulanis i Jadwidze Piłsudskiej. Przelatywały samolotami z wytwórni do jednostek bojowych i do zakładów naprawczych. To właśnie one zapewniały łączność telefoniczną między dywizjonami jako telefonistki. Składały z sobie znaną cierpliwością spadochrony i zajmowały się obroną przeciwlotniczą (obsługa działek, radarów i stołów z naniesioną sytuacją bojową). Właśnie słaba płeć odpowiadała na Wyspie Ostatniej Nadziei za korespondencję odpowiednio zakodowaną – zaszyfrowaną.

 

 

 

Czy taka bliskość dwóch płci była dobrym rozwiązaniem? Można nad tym dyskutować. W moim odczuciu miała tyle samo minusów, co plusów. Jak było im trudno przejść do porządku dziennego, gdy ukochany chłopak, poznany kilka dni temu na tańcach, jest atakowany przez całe stado Me-109. Jak musiało być ciężko, gdy jedna celna seria He-111 pozbawiła życia pilota Hurricane'a z którym kobieta była już po słowie u pastora. Czasem słyszała w słuchawkach tylko jego głos. I czasem się zdarzyło, ze jej uwaga wypowiedziana w porę ratowała jego życie. Jej serce drżało o niego z każdą wystrzeloną serią. Nie była tak jak on zawieszona miedzy niebem a ziemią. Dało się to zauważyć w czasie pracy Operation Room. Ale trzeba było żyć i prowadzić walkę do zwycięskiego końca. Oczywiście były też happy-endy – chłopak z parkietu, który przeżył, stawał ze swoją panną na ślubnym kobiercu.

 

 

 

waaf16

Plakat nawołujący do wstępowanie do PSWK

 

Również w Polsce działała Pomocnicza Lotnicza Służba Kobiet. Zgodnie z nazwą składała się wyłącznie z żołnierzy płci pięknej, a jej członkinie zwane były popularnie WAAF-kami (od brytyjskiego pierwowzoru) lub „pestkami” (nazwa fonetycznie nawiązująca do PSK - Pomocnicza Służba Kobiet). Na powstanie PLSK złożyły się dwa czynniki - istnienie od 1939 r. brytyjskiej WAAF oraz rekrutacja do Armii Polskiej w ZSRR tysięcy polskich kobiet i dziewcząt, więzionych do 1941 r. w Związku Radzieckim. Niestety stosunkowo niewiele o polskich WAAF-kach pisali polscy lotnicy. Niewątpliwie wpływ na to ma fakt, że Polki nie trafiały przeważnie do jednostek bojowych, lub trafiały, ale pod sam koniec wojny albo już po niej, a ten okres w literaturze wspomnieniowej jest dość rzadko opisywany.

 

 

Znawcy przedmiotu w pewnych źródłach podają, że w czasie ostatniej wojny zginęło blisko 200 kobiet z WAAF-u, a drugie tyle odniosło ranny. Był to ich wkład w zwycięstwo nad hitlerowskim Luftwaffe. Warto o tym pamiętać.

 

 

 

 

 

Oprac. Konrad Rydołowski

 

Fot. wikipedia.org