Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Malta to po Krecie drugi naturalny niezatapialny lotniskowiec położony na wodach Morza Śródziemnego. Czy aż tak niezdobyta jest to wyspa? Działania bojowe prowadzone w czasie II wojny światowej pokazały czy rzeczywiście słuszny to osąd.

 

Malta to wyspa położona między Sycylią i Afryką Północną, bardzo ważna dla tego, kto dla niej ma swoje wojska. Tak się złożyło, że to właśnie na niej stacjonowali Brytyjczycy. Byli w bardzo dobrym położeniu aby skutecznie blokować płynące zaopatrzenie z Włoch do oddziałów znajdujących się w Libii. Bardzo bliska odległość od baz lotniczych przeciwnika sprawiała, że utrzymanie tego naturalnego lotniskowca stało się dla obrońców niezwykle trudne.

 

Obrona przeciwlotnicza w początkowym okresie nie była duża. Składała się z morskich Gladiatorów, które wspierały Hurricane'y. Nie była to zbyt licząca się siła, ale mogła sobie poradzić z włoskimi bombowcami. Co by było gdyby nieprzyjaciel wprowadził do walki większe siły? Z dala od Malty, nad Tamizą przez chwilę pomyślano o tej ewentualności. Na Maltę został skierowany HMS „Argus”. Na pokładzie tego okrętu Royal Navy przypłynęło tuzin Hurricane`ów. Obrona przeciwlotnicza została wzmocniona przez większą liczbę samolotów myśliwskich. Później myśliwców przybywało. Ale nadal była to kropla w morzu potrzeb dla stacjonujących Brytyjczyków.

 

hms_argus HMS "Argus"

 

Na Sycylii znajdowały się lotniska z samolotami Regio Aeronautica. Włosi przy sprzyjających warunkach pogodowych potrzebowali niecałe pół godziny aby znaleźć się na Malcie. W takim przypadku myśliwce Royal Air Force musiałyby w przyspieszonym tempie iść na start i w konsekwencji wchodzić na niezbędny pułap aby spotkać się z przeciwnikiem. Szczęściem dla nich lotnicy Duce nie nie byli bardzo żądni krwi. Do końca 1940 r. atakujący i broniący żyli obok siebie we względnym spokoju.

 

Na początku 1941 r. sytuacja nad wyspą się zmieniła. Do Włoch, a co za tym idzie na Sycylii wyokrętowali się Niemcy. Przybyli lotnicy Luftwaffe. Sztabowcy nie tylko w Londynie wiedzieli co to oznacza. Intensywność ataków wzrosła. Włosi dostali wsparcie. Obok Fiatów CR.42 i Macchi MC.200 zjawiły się Me-109 E.

 Fiat_CR.42

Fiat CR.42

 

Macchi_MC-200

Macchi MC.200

 

Wyspa została wyłączona z działań. Pozostawało tylko kwestią czasu na jak długo będzie sparaliżowana. Royal Navy nie mogła atakować, tak jak zamierzała, statków i okrętów Włochów spieszących z zaopatrzeniem do Afryki Północnej. To samo dotyczyło bombowców Royal Air Force. Sytuacja się poprawiła, gdy Hitler zdecydował się uderzyć na Związek Radziecki. Część niemieckich sił została wycofana. Można było wolno, ale systematycznie odbudowywać lotnictwo myśliwskie wyspy. Dotyczyło to bardzo mocno przetrzebionych Hurricane'ów przez pilotów spod znaku czarnego krzyża. Od połowy 1941 r. Rzym i Berlin od nowa zaczął liczyć swoje straty poniesione na Morzu Śródziemnym. Do tych dochodziły te poniesione w Afryce. Jedne i drugie siły przestawiły się na wycofanie wojsk lądowych z tego terenu. Hitler i jego dowódcy nie mogli do tego dopuścić. Luftwaffe jednak wróciła w ten rejon działań. Sycylia stała się po raz drugi miejscem dla jej samolotów. Ale w tym czasie na Maltę zaczęły również docierać posiłki. Rzucone w wir walki Me-109 F i MC.202 spotykały się nie tylko z pełnymi poświęceń załogami Hurricane`ów, ale także Spitfire'ów. Samolotów było jednak w dalszym ciągu za mało. Dostawy pozwalały jedynie na uzupełnienie strat.

 SpitfireIX_611Sqn_8_Biggin_Hill_1943

Spitfire'y

 

Dowództwo RAF rozkazało unikanie walk z myśliwcami a niszczenie bombowców. Było to powtórzenie taktyki, tylko w odpowiednio mniejszej skali, która obowiązywała w czasie powietrznej Bitwy o Wielką Brytanię. Nie było to łatwe. Różnica wynikała choćby z powierzchni obu wysp.

 

Malta z racji swoim niewielkich stosunkowo rozmiarów nadawała się doskonale do działań lotnictwa myśliwskiego. Me-109 skutecznie ochraniały bombowce. Tylko, że te skutecznie zmniejszały stan myśliwców brytyjskich. Byłoby to może z trudem do akceptowania przez przełożonych, gdyby można było sprawnie odtwarzać ich gotowość bojową. Niestety, brak wystarczającej ilości części zamiennych powodował, że myśliwce znajdowały się nie w powietrzu, a na ziemi. I stawały się łatwym celem. Trafiały w nie, nie tylko bomby, dostawały się również pod ogień broni pokładowej niemieckich lotników. Ci nie pudłowali.

 

Brytyjczycy nie tracili nadziei, że się utrzymają. Tylko trzeba było dostarczyć obrońcom odpowiednią ilość samolotów. Jak to zrobić? Korzystając z zaangażowania Amerykanów w wojnę w Europie. Na pokładzie USS „Wasp” chcieli dostarczyć blisko 50 Spitfiere'ów. Nie za bardzo liczyli, że Niemcy na to pozwolą. Nie przeliczyli się. Luftwaffe nasiliła swoje ataki.

 USS_Wasp

USS "Wasp"

 

Trzeba było iść po rozum do głowy. Efektem tego było, że „Wasp” w towarzystwie HMS „Eagle” dostarczył większą ilość Spitfiere'ów. Co więcej, jeżeli samolot pozostaje na ziemi, staje się łatwym celem. Musi więc częściej latać. Kiedy zaopatrzenie wystartowało z lotniskowców, to w powietrzu powitała ich osłona obrońców złożona z wszystkiego, co było zdolne latać. Było to ryzykowne dla obu stron. Wsparcie leciało na oparach benzyny. Obrońcy ryzykowali zwiększenie strat własnych. Taki stan rzeczy zaszokował atakujących. Przed nimi ukazały się nagle większe zgrupowania samolotów obrońców.

 

I nagle szybkość ataku na ten samotny naturalny lotniskowiec gwałtownie wyhamowała. Na lotniskowcach zaczęło bazować więcej maszyn. Co gorsza, te znów zaczęły się dawać we znaki konwojom płynącym z zaopatrzeniem. Było więc jasne, że Brytyjczycy przy pomocy Amerykanów utrzymają Maltę. Ta nie podzieli losu Krety. Regio Aeronautica po odejściu wojsk niemieckich w związku z działaniami podjętemu przeciwko Związkowi Radzieckiemu i na Saharę Zachodnią, nie była dostatecznie silna.

 HMS_Eagle

HMS "Eagle"

 

Malta dalej skutecznie blokowała rozwinięcie ataku na Afrykę Północną. Hitler i Mussolini już wiedzieli, że nie pokonają jej stosując tylko ataki lotnicze. Coś trzeba było z tym zrobić. Ustalono, że akcja która ostatecznie przesądzi o wyspie nastąpi w październiku 1942 r.

 

6 grup bombowców wspieranych przez 3 grupy myśliwców wzmocniło siły włoskie w ataku w październiku 1942 r. Do obrony skierowano 7 dywizjonów samolotów (Spitfire V) w pełnym składzie. Po tygodniu zaciętej walki atakujący stracili blisko 40 maszyn (większość to bombowce). Obrońcy też odnieśli poważne straty. Ale mimo wszystko naloty zostały powstrzymane. Z ponownego uderzenia zrezygnowano.

 

Wcześniejsza porażka pod El-Alamejn i wysadzenie desantu w Afryce Północnej było zbawienne dla Malty. Wyspa oparła się atakom. Stał się to niezwykle istotne w opanowaniu Sycylii.

 

 

Tekst: Konrad Rydołowski

Fot. wikipedia.org