Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


Z chwilą przystąpienia do wojny Włoch, politycy nad Tamizą nie mieli powodów do zadowolenia. Pozycja Imperium Brytyjskiego na Bliskim Wschodzie znalazła się w niebezpieczeństwie. Głównie chodziło Londynowi o zagrożony Egipt.

 

Samoloty Regio Aeronautica bazujące na dwóch wyspach Morza Śródziemnego sprawiły, że ten akwen przestał być bezpieczny dla konwojów Royal Navy. Żeby wysłać w zagrożone miejsce uzupełnienie Brytyjczycy musieli bardzo poważnie nadłożyć drogi. Statki i okręty musiały ominąć Sardynię i Sycylię płynąc biorąc kurs na Przylądek Dobrej Nadziei.

 

Wojska dyktatora Włoch okupował Abisynię i Somalię. Stanowiły istotne zagrożenie nie tylko dla Sudanu, bo poważnie była także zagrożona część Somali będąca pod wpływami Wielkiej Brytanii. Niebezpieczeństwo zagrażało również Kenii. Szczęśliwie dla Korony, w czasie działań do marca 1941 r. wojska Włoch zostały pokonane w tych rejonach i groźba utraty tych kolonii została zażegnana.

 

Niestety obawy o Egipt nie były bezpodstawne. Jego zagrożenie pozostało aktualne. Włosi stacjonujący w sąsiedniej Libii byli poważnym zagrożeniem. Tego żadną miarą nie dało się zlekceważyć. Wypada pamiętać, że wcześniej część sił znalazła na zachodzie. Miały one odeprzeć ewentualny atak przeprowadzony przez Francuzów. Byli obecni swoimi wojskami w Tunezji.

 kittyhawk_w_tunezji

Kittyhawk w Tunezji

 

Tylko, że ich dyslokacja do Egiptu byłaby przedsięwzięciem nieco czasochłonnym. Po pierwszych starciach w grudniu 1940 r. wojska brytyjskie przeszły do natarcia. Zostało ono wsparte przez RAF. Efektem był uspakajające wieści dla Londynu a niepokojący dla Rzymu. Duce dostał cięgi. Jego żołnierze dostali się do niewoli. W lutym 1941 r. dla Brytyjczyków droga do Libii do Trypolisu była wolna.

 

Ale nie było sądzone długo się cieszyć zwycięstwem pod gorącym słońcem Afryki. Wojska trzeba było przerzucić do Europy. Na pomoc czekała Grecja. Trzeba było jej bronić, gdyż Duce postanowił dokonać inwazji od strony Albanii. Niestety, doszło do porażki. Brytyjczycy zatrzymali Włochów, ale ci otrzymali wsparcie od Hitlera. Niemcy uczynili to niezwykle skutecznie, tak skutecznie, że Brytyjczycy porzucając część sprzętu musieli się wycofać. Trypolis do którego mieli nadzieję wejść pozostał we władaniu Włochów. Ponieważ jest to miasto portowe to zadecydowano, że w nim wylądują żołnierze Africakorps pod wodzą Rommla. Po wyokrętowaniu niemiecki korpus przeszedł do ataku. Siły brytyjskie były zmuszone ustąpić.

 800px-OPERATION-TORCH-OVERVIEW

Operation "Torch" ("Pochodnia")

 

Z końcem sierpnia 1942 r. po zwycięstwie 8 armii i Pustynnej Armii Lotniczej Brytyjczycy byli znów górą. Zwycięstwo pod El-Alamein i sukces Operation „Torch” było przypieczętowaniem porażki żołnierzy włoskich, tym razem sprzymierzonych w działaniach z żołnierzami niemieckimi. Brytyjczycy i Amerykanie wykorzystali je umiejętnie.

 

Lotnictwo w czasie działań nad pustynią w głównej mierze ma prowadzić wsparcie dla wojsk lądowych. Do walk powietrznych jeżeli miałoby dochodzić, to tylko na małym i średnim pułapie. Taki stan rzeczy bez wątpienia był na rękę sztabowcom RAF. Wiedzieli, że nie mają większych szans gdy chodzi o spotkanie z Luftwaffe operującą znacznie wyżej.

 

Pustynia i warunki jakie na niej panują, powodują nie tylko wyczerpanie ludzi – sprzęt zużywa się zdecydowanie szybciej. Z tego powodu, gdy chodzi o lotnictwo, poprzestawano na budowie lądowisk. Stawiano namioty o ile na to pozwalała rzeźba terenu. Pas startowy stanowił ubity – utwardzony piasek. Samoloty szły na start eskadrami, po sześć maszyn w rzędzie (jedna obok drugiej). Przy tym druga szóstka mogła wejść w powietrze tylko, gdy opadł wzniesiony obłok piachu po pierwszej. Niedogodnością był nie tylko piasek. Występująca pora deszczowa również skutecznie co burza piaskowa unieruchamiała funkcjonowanie lądowiska.

 

Zastosowane procedury operacyjnego naprowadzenia samolotów myśliwskich w takich warunkach były zminimalizowane. Co nie znaczy, że odstąpiono na przykład od wykorzystania ruchomych stacji radiolokacyjnych. Ale korzystano najczęściej z nasłuchu radiowego. Bardzo poważnym problem było prowadzenie nawigacji. Gdzie w bezmiarze pustyni można było odszukać punkty orientacyjne?

 

Jak podają znawcy przedmiotu w czerwcu 1940 r. do obrony Egiptu zostały użyte trzy dywizjony myśliwców. Stacjonowały one w Matruh, Amrija i Helman. Były to samoloty Gladiator. Obiecane przez Londyn Hurricane'y były w drodze.

 800px-Gloster_Gladiator_3_ExCC

Gloster Gladiator

 

Słabą pociechą dla lotników od tych poczciwych dwupłatów pozostawało to, że ich przeciwnicy latają podobnymi. Na wyposażeniu Regio Aeronautica pozostawały Fiaty CR.32 i CR.42. CR – 42 był szybszy od Gladiatora, jego uzbrojenie stanowiły 2 karabiny maszynowe 12, 7 mm, a Gladiator miał ich 4 o kalibrze 7,8 mm.

 800px-Fiat_CR32

Fiat CR.32

 

Pustynne Siły Powietrzne zostały skazane na Gladiatory. Hurricane`y musiały bronić stolicy nad Tamizą. Pierwszy dywizjon, który został w te samoloty wyposażony został sformowany w sierpniu 1940 r. Pocieszające było, że RAF na potrzeby Pustynnych Sił Powietrznych zamówił P-40 Tomahawk. Nie mniej i one nie za bardzo odpowiadały lotnikom. Za bardzo przypominały te, które miały zastąpić. Dużo lepszym posunięciem było zastąpienie go podobnym ale szybszym Kittyhawkiem. Te w Afryce Północnej latały do połowy sierpnia 1944 r. Odeszły, kiedy zjawiły się Mustangi. Ostatnią zmianę w wyposażeniu PSP stanowiły na początku Spitfire`y Mk V, a na koniec wersja Mk IX.

 SpitfireIX_611Sqn_8_Biggin_Hill_1943

Formacja Spitfire'ów

 

Amerykanie wspierający działania dywizjonów RAF w rejonie Algierii i Tunezji „przylecieli” wyposażeni w Lightningi P-38, Warhawk P-40 i Aircobra P-39. Warhawki nie różniły się bardzo od Kittyhawków. Lightningi okazały się bardziej przydatne w Europie. Aircobry nie mogły pokazać swoich możliwości.

 P-38_over_california

P-38 podczas testów nad Californią

 

Włosi patrzyli ciekawie na poczynania Brytyjczyków, gdy ci wymieniali samoloty. Powód był banalny. Nie mogli za bardzo sobie pozwolić na ponowne działanie. Po prostu mieli tylko na wyposażeniu dwupłatowce. Gdy synowie Albionu przechodzili na jednopłatowce, spadkobiercy Juliusza Cezara nie mieli za bardzo u siebie innej konstrukcji mogącej sprostać Brytyjczykom. Ale nie siedzieli bezczynnie. Pierwszy krok uczynili pod koniec 1940 r. Na scenie teatru działań pojawił się Fiat G.50 bis Freccia. Podobna w projekcie do Saety rozpoczęła loty w lipcu 1941 r., a już w grudniu Włosi dostali w swoje posiadanie Folgore.

 Mc_202_folgore.sized

MC-202 Folgore

 

Przybyli na pomoc swojemu sojusznikowi Niemcy nie za bardzo rozumieli jak walczą ludzie Duce. Piloci spod znaku czarnych krzyży zwykle przypuszczali szybki atak wyprowadzony z dużego pułapu. Po nim zwykle odskakiwali, o ile to było możliwe, na bezpieczną odległość. Piloci z Regio Aeronautica mieli zwyczaj po walce narzekać, że na polu bitwy zostali sami.

 me-110

Me-110

 

Luftwaffe gdy się zjawiła pod gorącym słońcem Afryki dysponowała rodziną Me to jest: Me-109E, Me-109F i Me-109G. Wszystkie były jednosilnikowe. Dwusilnikowe były reprezentowane przez Me-110 a pod koniec 1942 r. doszedł FW-190A.

 

 

Tekst: Konrad Rydołowski

Fot. wikipedia.org