Zdjęcie dnia

  • Jacek Grześkowiak

    Jacek Grześkowiak

Newsletter

Cotygodniowa porcja informacji lotniczych

JOOMEXT_TERMS

HOBBY

Pogoda

 


Dołącz do nas !

FB TW google-plus-ikona-2012 YT 

 


1 września 1939 r. od ataku Niemiec na Polskę rozpoczęła się II wojna światowa. Wierzyliśmy propagandowemu hasłu „Silni, Zwarci, Gotowi”. Ufaliśmy w podpisane sojusze wojskowe ze zwycięzcami I wojny światowej. Żyliśmy nadzieją, że Francja i Wielka Brytania wypowiadając wojnę III Rzeszy nie zostawi nas samych.

 

600px-French-roundel.svgDla wielu naszych rodaków wiara w potęgę sił zbrojnych Francji była nie do podważenia. Armée de l'Air to jest Francuskie Siły Powietrzne (godło po lewej), jak się mogło wydawać, były jednym z solidnych filarów. Sami Francuzi dawali temu wiarę. Rzeczywistość nad Sekwaną była jednak inna. Prawie nikt nie brał na pod uwagę pokonanych w 1918 r. Niemców. Oni tymczasem, początkowo w ukryciu, a następnie zupełnie jawnie odbudowywali swój potencjał gospodarczy. Przy tej okazji bardzo sprytnie obchodząc postanowienia zwycięzców. Gdy tylko nadarzała się odpowiednia okazja okazywali swoją „pomoc” m.in. interwencja Luftwaffe w Hiszpanii w czasie wojny domowej.

 

W latach 1939/1940 r. podstawową jednostką w strukturach myśliwskich Francuskich Sił Powietrznych była Grupa Myśliwska. Groupe de Chase składała się z kilku eskadr (Escadrilles). W czasie prowadzonych działań we wspomnianym okresie Grupy Myśliwskie były przydzielone do Zgrupowań. W Groupements znajdowały się nie tylko myśliwce.

 

Heller_Dewoitine_D.510

Model Dewoitine D.500

 

W połowie 1936 r. we Francji rozpoczęła się nacjonalizacja przemysłu lotniczego. Rząd w Paryżu doszedł do wniosku, że państwowe zakłady są bardziej efektywne od prywatnych. Niestety, nacjonalizacja ominęła przedsiębiorstwa produkujące silniki. Zarozumiałość czy brak rzeczywistej oceny sytuacji sprawił, że dowódca Sił Powietrznych Francji zapewniał rodaków, że mniej niż połowa z 1400 maszyn, którymi dowodzi, jest gotowa do stawienia czoła przeciwnikowi. Nie brał pod uwagę, że są one przestarzałe. Co prawda rząd planował budowę blisko 2500 nowych samolotów, ale mimo zakładanego przyspieszenia tego przedsięwzięcia nie udało się go zrealizować.

 

10 maja 1940 r. spadkobiercy Napoleona mieli okazję do poznania częściowej prawdy o stanie własnego lotnictwa. Była bardzo bolesna. Przeciwnik miał więcej samolotów, a piloci Luftwaffe dysponowali doświadczeniem zdobytym pod niebem Hiszpanii i Polski. Skutecznie więc atakowali Francję z powietrza. Obrońcy wspierani przez Brytyjczyków nie byli w stanie skutecznie stawić czoła atakującym. Co prawda odnosili lokalne zwycięstwa, tylko że te nie wpłynęły na przebieg kampanii francuskiej. W czasie walk mściły się zaniedbania popełnione przez sztabowców z Paryża. Te polegały między innymi na braku doświadczenia w prowadzeni podobnych operacji z użyciem samolotów, a także niesprawnej łączności między niebem a ziemią.

 574px-Morane-Saulnier1

Morane-Saulnier MS.406

 

Dwa lata przed wybuchem międzynarodowego konfliktu stało się jasne dla bardziej świadomych osób, że Francuzi potrzebują nowoczesnych samolotów dla lotnictwa bombowego i myśliwskiego. Te które mają na wyposażeniu, ustępują maszynom wschodniego sąsiada. Dewoitine D.500 i D.501 okazały się już konstrukcjami przestarzałymi. Miał zostać zastąpiony Morane-Saulnier MS.406 i Dewoitine D.520. Niestety, nie dotarły one we właściwym czasie do wszystkich odbiorców. Hitler i jego sztabowcy umiejętnie rozłożyli swoje siły, tak aby w dwóch rozdaniach pokonać swojego zachodniego sąsiada. W pierwszym zdławili opór Belgii i Holandii. W ten sposób osłonili swoje skrzydło z prawej, które ubezpieczało główne siły mające zająć Francję.

 

Belgowie i Holendrzy nie dysponowali siłami, które mogłyby zahamować impet oddziałów Adolfa Hitlera. Wspomnianego 10 maja 1940 niebo nad Holandią sypnęło bombami i rozkwitło czaszami spadochronów. Wojska powietrzno-desantowe obsadzały lotniska i mosty. Granice lądowe ustępowały przed piechotą i kolumnami zmotoryzowanymi (między nimi były dywizje pancerne). Rządy zaatakowanych państw wiedziały, że nie będą w stanie się obronić. Poprosiły o wsparcie ze strony Francji i Wielkiej Brytanii. Te wywiązały się z obiecanej pomocy w jakże inny sposób niż pomoc Polsce. Mimo zastosowanej zgodnie z planem obrony Brukseli, alianci zostali zaskoczeni uderzeniem pancernym, które wyszło z Ardenów. Było na tyle szybkie, że 14 maja 1940 r. zostały opanowane przyczółki nad Mozą. Po dwóch dniach pancerniacy spod znaku czarnych krzyży byli już na tyłach nie tylko dwóch Armii Francuskich i Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, ale także 20 maja wyszli nad brzeg Kanału Angielskiego dzieląc na dwie części walczące tam wojska sprzymierzonych. Alianci zostali zmuszeni do wycofania się w rejon Dunkierki, Boulogne i Calais.

 

475px-Philippe_Ptain_en_civil_autour_de_1930

Marszałek Philippe Pétain

 

Widząc bezsens walki 4 czerwca 1940 r. zadecydowano o ewakuacji z plaż Dunkierki okrążonych tam oddziałów. Ten manewr dawał możliwość Francuzom na południe od Sommy i Aisne przygotować się do obrony stolicy. Niestety, manewr ten się nie powiódł. Niemcy mogli wkroczyć w głąb kraju. Ci, którzy się nie ewakuowali, kapitulowali. 10 czerwca 1940 r. siły niemieckie przekroczyły Sekwanę. 12 czerwca 1940 r. Paryż został miastem otwartym. Rząd się ewakuował. 22 czerwca 1940 r. marszałek Philippe Pétain ogłosił zawieszenie broni. Nim to nastąpiło, dowództwo wydało rozkaz, aby sprawne samoloty skierować do północnej Afryki jako wzmocnienie sił kolonialnych. Jak podają co pewne źródła, z 250 bombowców i 830 myśliwców, które wystawili Francuzi, stracili blisko 700 maszyn.

 

Francuzi pozostający pod rządami marszałka Petain`a rezydującego w Vichy nie byli pozbawieni lotnictwa. Tylko, że to już nie przedstawiało większej siły bojowej. Sam Marszałek o to zadbał. Po prostu rozkazem rozwiązał kilka jednostek. Nie chciał się narażać swoim nowym mocodawcom.

 Churchill_De_Gaulle_HU_60057

Charles de Gaulle (po prawej) wraz z Winstonem Churchilem podczas inspekcji armii francuskiej w Marrakeszu (13 stycznia 1944)

 

Francuzi, którzy nie pogodzili się z kapitulacją utworzyli siły zbrojne Wolnej Francji. Na ich czele stanął generał Charles de Gaulle. W ich szeregach znaleźli się wszyscy ci, którzy chcieli walczyć a pozostawali w koloniach. Koloniach, które zostały zajęte przez aliantów. Między nimi byli lotnicy. To oni byli mechanikami i pilotami Sił Powietrznych Wolnej Francji (insygnia FAFL - Free French Air Force poniżej). Na ich czele stanął pułkownik Martin Vallin.

 

Free_French_Air_Forces_Logo1Nowy dowódca sił zbrojnych wyszedł z założenia, że trzeba się umocnić w koloniach aby móc je odłączyć spod dowodzenia w Vichy. Nie dysponowal jednak wielkimi siłami. Wystarczyło jednak do lotów propagandowych. 6 listopada 1940 r. doszło do pierwszej walki tych od de Gaulle` a z tymi od Petain`a. 1 stycznia 1942 r. powstała Groupe „Bretagne”, której zadaniem było wykonywanie lotów rozpoznawczych dalekiego zasięgu, współpraca z armią w działaniach lądowych i wykonywanie lotów transportowych. W czasie walk w Libii była skierowana przeciwko wojskom Duce. Jeszcze w listopadzie tego samego roku FAFL od rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki otrzymała „prezent”. Było to 1000 maszyn. Tak odrodziły się Siły Powietrzne Francji.

 

1 lipca 1943 r. lotnicy z FAFL w Afryce przeszli pod dowództwo generała Bouscata, który je odpowiednio zreorganizował. Wkrótce brały udział w kampanii na terenie Włoch. Razem z załogami RAF były zaangażowane na północno-zachodnim froncie Europy. Nie zabrakło ich pod własnym niebem w latach 1944-1945 r.

 

 

Tekst: Konrad Rydołowski

Fot. wikipedia.org